Karol Kopańko / 16.10.2015

Jak najszybciej, najtaniej i najlepiej łączyć się z Internetem podczas podróży – praktyczne wskazówki

41 interakcji Przejdź do dyskusji

Wybierasz się w daleką podróż, ale chcesz pozostać w kontakcie z rodziną albo współpracownikami? Ten artykuł udzieli ci pomocnych wskazówek w zaopatrywaniu się w kartę SIM i korzystaniu z niej, na podstawie moich doświadczeń z Azji.

Chcąc korzystać z Internetu w podróży mamy 4 opcje do wyboru:

1. korzystamy z macierzystej karty w roamingu
2. kupujemy kartę sim z pakietem danych
3. łączymy się z siecią tam, gdzie śpimy
4. łączymy się z siecią „na mieście”

Jak myślicie – o czym jest nastepny wpis na blogu?

Posted by Karol Kopańko on Monday, October 12, 2015

Najtaniej, najszybciej i najlepiej jest połączyć 3 ostatnie metody.

To też najczęściej praktykowałem.

IMG_3923_Fotor

7 wskazówek przy korzystaniu z internetu w podróży:

1. W kartę sim zaopatrz się jeszcze na lotnisku

Na lotnisku mamy przeważnie przegląd całego krajowego rynku w jednym miejscu. Dodatkowo jest to najbezpieczniejsza metoda kupna karty, bo alternatywą najczęściej są jedynie małe stoiska, takie jak na zdjęciu poniżej.

2. Wyszukuj opcji skrojonych pod turystów

Wiele z telekomów ma u siebie oferty w stylu “nielimitowany internet” lub “1 GB danych na tydzień czy 10 dni”. W sam raz na krótki wypad.

3. Korzystaj z poradników działających offline

TripAdvisor z mapką zawierającą wszystkie najważniejsze atrakcje jest bardzo fajny, ale nie dość, że zabija baterię, to pobiera ogromne ilości danych.

Ja preferowałem zapisane wcześniej w Pockecie artykuły z Wikitravel i mapy offline.

4. Miej ze sobą dokument tożsamości

Przeważnie nie jest potrzebny, ale w takich krajach jak Singapur czy Malezja jest wymagany. Widać tamtejsze władze lubią wiązać konkretne poczynania w sieci z rzeczywistymi osobami.

5. Zapytaj o ulotkę z doładowaniami

Mi zawsze wystarczał starter z pakietem podstawowym, ale mogę sobie wyobrazić, że jeśli zostajecie na dłużej, to będziecie chcieli doładować swoje konto. Wówczas warto mieć na podorędziu pomocną ulotkę, która pomoże w rozgryzieniu systemu. Jeśli jednak i to nie wystarczy, to… patrz pkt. 6.

Dodatkowo np. na Filipinach ulotka przyda się do skomponowania własnego pakietu, bo tak możemy wybierać ile minut, SMS-ów i danych będzie nam potrzebne.

6. Nie bój się przycinania sima

Jeśli nie kupujecie karty na lotnisku, to sprzedawcy często może zabraknąć karty w waszym „rozmiarze” (sim dostępny jest w trzech wersjach: normalnej, micro i nano). Wówczas od razu przystąpi do jej przycinania do odpowiedniego rozmiaru. Nie powinniśmy mieć nic przeciwko.

7. Rozmawiaj ze sprzedawcą

Po pierwsze wszystko ci wytłumaczy (to założenie idealne, ale na pewno będzie próbował). Po drugie, najczęściej tylko on będzie mógł doładować twój numer. W wielu krajach (sytuacja zmienia się szybko, więc konkretnych nie będę wymieniał) w celu doładowania konta należy najpierw zapłacić sprzedawcy za określony pakiet, a później on sam, ze swojej komórki prześle nam dodatkowe minuty, SMS-y, czy bajty.

A jak sytuacja z internetem mobilnym przedstawia się w konkretnych krajach? Poniżej lista krajów i telekomów, z których korzystałem.

(Tam, gdzie ceny są w złotówkach, płaciłem w lokalnej walucie i post factum przeliczałem na polską. Tak, gdzie ceny są w dolarach, płaciłem też w dolarach.)

Kambodża

Smart – płacisz 5 dol. z czego 2 są za starter, a 3 dają ci 1 GB danych do ściągnięcia (o aktywację pakietu można poprosić sprzedawcę).

Indonezja

Telkomsel – starter kosztuje 10 zł, a za dwa razy tyle dostajemy nielimitowany internet na miesiąc. Palce lizać!

Malezja

Hotlink – płacisz 40 zł, z czego 30 zł masz do wydania. W pakiecie nielimitowany internet na miesiąc.

Singapur

Singtel – tu zostawałem dłużej, więc kupiłem sobie starter z ważnością akurat na pół roku za 50 sin. dol. (~120 zł.). Całość mogłem wydać na rozmowy i SMS-y, a także miałem 5 GB internetu, ale tylko na tydzień.

Mjanma

Telenor – zdecydowanie najsłabszy kraj jeśli chodzi o pokrycie zasięgiem telekomunikacyjnym.

Za 20 dol. dostajemy tu 2 GB internetu, który jednak trudno będzie wykorzystać poza stolicą.

Filipiny

Smart – SIM kosztuje 3 dol. i jest ważny tydzień, a także oferuje nielimitowany dostęp do Facebooka i 80 MB danych. Później możemy, albo przedłużyć jego ważność (sami komponujemy plany), albo kupić nowego sima. Ja wybrałem to drugie.

Tajlandia

DTAC – Za 30 zł dostajemy kartę ważną przez 10 dni z 2 GB internetu. Zasięg jest praktycznie wszędzie.

Wietnam

Viettel – bardzo podobnie jak w Tajlandii, z tą różnicą, że płacimy 10 dol. i mamy nielimitowany internet.

Indie

Vodafone – za 25 zł dostałem dostałem kartę ważną przez miesiąc z 1 GB internetu. Należy jednak pamiętać, że jeśli przemieszczamy się ze stanu do stanu, to komunikację możemy sobie zapewnić tylko w ramach roamingu.

#monk #thai #thailand #thaikk #buddism #smartphone #Travel #bloger

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Niektóre dane mogą już być nieaktualne, bo od mojego powrotu z Azji minęło już kilka miesięcy, więc jeśli macie jakieś uwagi to chętnie z nich skorzystam. Zapraszam też do dzielenia się informacjami o sytuacji z internetem w innych krajach.

PS. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o podróżach to zapraszam na mojego Snapa – tam zawsze szerzej omawiam wpisy 🙂

12168140_1075888852451624_2046202008_n