PO kupuje zawodowych hejterów. Sprawdziliśmy, ile kosztują tego typu usługi – raport Spider’s Web

Artykuł/Technologie 04.06.2015
PO kupuje zawodowych hejterów. Sprawdziliśmy, ile kosztują tego typu usługi – raport Spider’s Web

PO kupuje zawodowych hejterów. Sprawdziliśmy, ile kosztują tego typu usługi – raport Spider’s Web

Chcesz, żeby o twojej marce mówiło się dobrze w Sieci? Chcesz zdyskredytować konkurencję i postawić siebie w dobrym świetle? Proces ten zwykle wymaga czasu i ogromu pracy. Chyba, że… zapłacisz etatowym hejterom i fanbojom, którzy poprowadzą buzz marketing. Ceny zaczynają się już od 1 zł.

Serwis Rp.pl poinformował, że Platforma Obywatelska zdecydowała się na skorzystanie z usług osób profesjonalnie zajmujących się krytyką w Internecie. Zawodowi hejterzy mają pomóc PO odbudować wizerunek w Sieci.

To nie pierwszy raz, gdy Platforma Obywatelska próbuje w dość dziwny sposób zadbać o to, jak jest odbierana w Sieci. Internauci doskonale pamiętają ostatnią wpadkę partii, której członkowie tweetowali podczas telewizyjnej debaty kandydatów na Prezydenta według jednego wzoru. Prawdopodobnie politycy dostawali SMS-em lub mailem informację o tym, co w danej chwili należy napisać na Twitterze. Efekt był komiczny, gdyż Sieć zalała fala identycznych wypowiedzi, co od razu wyłapali internauci ośmieszając działania partii.

Użytkownicy Sieci, którzy charakteryzują się nieco lepszą pamięcią, kojarzą zapewne inną wpadkę z 2008 roku. Wtedy upubliczniono wytyczne młodzieżówki PO, która mobilizowała się do pisania pozytywnych komentarzy w Internecie. Młodzi Demokraci szukali osób, które każdego dnia poświęcą 20 – 30 minut na pisanie pochlebnych dla Platformy Obywatelskiej komentarzy. Zaznaczano wtedy, że polemika z komentującymi nie ma sensu i postawiono na propagandę sukcesu.

Dzisiaj internetowa aktywność PO jest znowu na językach, gdyż na posiedzeniu klubu parlamentarnego partii Ewa Kopacz powiedziała, że zatrudniono 50 hejterów, którzy będą krytykować PiS. Docelowo grupa ta ma zostać zwiększona do około 100 osób – czytamy wypowiedź jednego z uczestników tego spotkania, który przekazał informację serwisowi Rp.pl.

Jak działa marketing szeptany i etatowi hejterzy?

Jakiś czas temu zacząłem zbierać materiały na temat tego typu działań marketingowych w Internecie. Wpuściłem do Sieci kilka ogłoszeń, w których rzekomo byłem zainteresowany usługami buzz marketingu lub tzw. marketingu szeptanego.

Jest to forma aktywności marketingowej, w której osoba/firma/partia zlecająca narzuca charakter publikacji, ustala kanały komunikacji i rozlicza z wykonania zadania. Podwykonawcy produkują treści, które promują daną markę lub produkt i wskazują ich atuty na tle konkurencji.

Wszystkie działania są raportowane, a zleceniodawca ma wgląd do zestawiania wyników pracy co tydzień lub co miesiąc. Niektórzy wykonawcy umożliwiają dostęp do aktualnych wyników i statystyk nawet 24 godz./dobę.

Ile kosztuje etatowy hejter lub fanboj?

Stawki są naprawdę różne i zaczynają się od 1 zł za wpis o długości 1000 znaków, a kończą… No właśnie. Górna granica praktycznie nie istnieje, gdyż wszystko zależy nie tylko od liczby wpisów, ale również ich skuteczności.

Stawki będą uzależnione od tego czy skorzystamy z usług amatora chcącego sobie dorobić i szukającego tego typu zleceń w serwisach online z licznymi ofertami pracy dorywczej, czy też wybierzemy doświadczoną firmę, która dysponuje wieloletnim doświadczeniem i długą listą obsłużonych klientów.

Na moje zlecenie dotyczące publikacji w formie komentarzy na forach i blogach odpowiedziały dziesiątki osób. Budżet ustawiłem na poziomie ok. 3000 zł miesięcznie przy kilku godzinach pracy dziennie. Zamówiłem publikacje długości około 2000 znaków i czekałem na oferty z wycenami.

Pojawiło się sporo zgłoszeń od osób prywatnych. Ich propozycje były najtańsze, często dało się wyczuć, że osoby te nie są pewne zaoferowanych przez siebie stawek. Wiele z nich zapewniało o dobrym warsztacie i lekkim piórze, niestety deklaracje te podważały często liczne błędy językowe popełniane w przesłanych krótkich notkach biograficznych lub próbnych tekstach.

Najtańszą ofertę przedstawił użytkownik T.R. (pełne nazwy kont do wiadomości redakcji), który był gotowy pisać teksty o długości 2000 znaków za 1 zł i 20 gr.

Kolejne oferty były już droższe. Piotr dysponujący 5-letnim doświadczeniem zdobywanym w jednej z największych polskich spółek branży IT, w której zajmował się rozwojem serwisu pożyczek społecznościowych i redagowaniem tekstów wycenił swoją pracę na 3 zł za jeden tekst. Taką samą stawkę zaproponowała Joanna, która zdaje sobie sprawę, że jest dopiero początkującym copywriterem, ale zapewnia, że ma już pewne doświadczenie. Jest absolwentką AGH i UE, lubi pisać, ma lekkie pióro, a z zawodu jest finansistką i pracuje na stanowisku kierowniczym. Zlecenia polegające na pisaniu komentarzy traktuje jako dodatkową pracę.

Dominika, marketingowiec z bogatym 6-letnim doświadczeniem nabytym podczas prowadzenia działań marketingowych dla wielu firm krajowych i międzynarodowych, również odpowiedziała na moje ogłoszenie. Była gotowa pisać teksty długości 2000 znaków za 5 zł za sztukę.

Złotówkę więcej chciała za swoją pracę Paulina, dziennikarka z wyższym wykształceniem – filologia polska. Podobną stawkę miała Katarzyna, która podesłała garść przykładowych prac. Wśród nich były treści poradnikowe oraz materiały informacyjne. Publikacje zawierały lokowanie przeróżnych produktów, począwszy od kawy, a skończywszy na brodzikach łazienkowych.

Dostałem też szereg pokrewnych propozycji współpracy, takich jak pisanie komentarzy do porównywarek cen i produktów. Użytkownicy przesyłali przykładowe publikacje, w których zachwalali maszynki do golenia, telefony komórkowe, komputery, sprzęt AGD i wiele innych produktów. Komentarze te przybierały przeróżną formę, niektóre były suche i dość nudne, mimo, że autorzy zarzekali się, że cechuje ich lekkie pióro. Inne były zabawne, humorystyczne, czasem aż do przesady. Takie komentarze do porównywarek cen nie są zbyt drogie. Pakiet 50 pochlebnych wpisów kupimy już za 1000 zł.

Niektórzy do oferty podchodzili poważniej i zamiast podawać ceny w formie kilku złotych za jedną publikację proponowali rozliczanie się co miesiąc za całe zlecenie. Kilka godzin pracy dziennie miało kosztować od 4500 – 5000 zł. Wykonawcy obiecali systematyczne raportowanie postępów pracy, możliwość zmian strategii w trakcie trwania zlecenia i byli zainteresowani długoterminową współpracą.

Oprócz osób prywatnych zgłosiło się też kilka firm. Zlecając im wykonanie zadania nie ma problemów z uzyskaniem faktury VAT, a wiele firm nie ukrywa marek, dla których pracowało. Wystarczyło nawiązać kontakt, aby po chwili firmy wyszły z propozycją przedstawienia referencji i listy obsłużonych klientów.

Jeśli zlecającemu zależy na krótszych (niż 2000 znaków) komentarzach, to ceny będą odpowiednio niższe. Najniższe stawki oscylują w przedziale 10 – 30 gr za jedną krótką wypowiedź zamieszczoną w komentarzach na blogu/portalu lub w serwisach społecznościowych. Istnieje możliwość zamówienia takich komentarzy w dużych pakietach – po 100 lub 500 sztuk.

Zgłosiły się do mnie również osoby oferujące wysyłanie mailingów. Spam do 1 mln odbiorców miał kosztować tylko 199 zł. Pół miliona za 109 zł. Oferowano mi również możliwość zakupu całej bazy danych na własność – cena do negocjacji.

Użytkownik O.T. proponował zaś linkowanie do wybranej przeze mnie strony na różnych forach internetowych. Działa głównie na Forum Gazety, Wizażu, Kafeterii i Forumowisku, ale dysponuje kontami na ponad 500 forach o różnej tematyce i obiecuje subtelne spamowanie np. w stopce lub w nowych, zakładanych przez siebie, tematach. Cena to 3 zł za jedno umieszczenie linku. W tej cenie mamy dostęp do statystyk i cyklicznych raportów.

Kto korzysta z takich usług?

Nie pomylę się za dużo, gdy powiem, że wszyscy. W każdej branży znajdą się firmy, które próbują w Sieci zaistnieć dzięki takim działaniom marketingowym. Robią to mali, średni, duzi i najwięksi. Nie zrażają ich wpadki co poniektórych, a przyciągają wyniki i możliwość szybkiego zbudowania sobie pozornie silnej marki.

Wiele takich działań da się jednak wyłapać. Na Spider’s Web notorycznie obserwujemy próby promowania w komentarzach lub na Blog Forum różnych firm. Wiele takich działań można zdemaskować już przy drugiej lub trzeciej publikacji. Niektóre wpadają nawet za pierwszym razem.

Blogerzy Spider’s Web każdego dnia usuwają dziesiątki komentarzy z ukrytymi reklamami i lokowaniem produktów. Na wiele spraw uwagę zgłaszają nam też nasi Czytelnicy, którzy są czujni i nie dają sobie wcisnąć kitu.

Dlatego taka forma marketingu jest jak stąpanie po cienkim lodzie. Wiele razy może się udać, ale wpadki są na porządku dziennym i konsekwencje mogą być niespodziewane oraz bardzo nieprzyjemne.

* Grafika: Shuttersock

Dołącz do dyskusji