Niezły paradoks – liczba oszustw związanych z kartami płatniczymi rośnie, ale nie powinno to martwić użytkowników

Artykuł/Bankowość 03.04.2015
Niezły paradoks – liczba oszustw związanych z kartami płatniczymi rośnie, ale nie powinno to martwić użytkowników

Niezły paradoks – liczba oszustw związanych z kartami płatniczymi rośnie, ale nie powinno to martwić użytkowników

Ostatnie dane udostępnione przez Narodowy Bank Polski na pierwszy rzut oka nie są zbyt optymistyczne. Patrząc ilościowo wzrasta liczba oszust z wykorzystaniem kart płatniczych. Paradoksalnie jednak nie powinno to być przyczyną niepokoju wśród użytkowników tych produktów bankowych.

Karty płatnicze są popularnym środkiem płatniczym, ale osoby korzystające z nich obawiają się o utratę pieniędzy. Taka obawa nie jest irracjonalna, bo przestępstwa z wykorzystaniem kart faktycznie się zdarzają.

Przestępstw tych jest coraz więcej.

Udostępnione przez Narodowy Bank Polski dane, o czym można przeczytać w serwisie cashless.pl, wskazują na wzrost o około 11 proc. w drugiej połowie 2014 roku. Zarejestrowano dokładnie 40461 oszust wykorzystujących karty płatnicze, co jest najgorszym wynikiem w historii badań banku centralnego.

Największym problemem pod względem ilościowym nie są skradzione karty odpowiadające za 29,6 proc. wszystkich oszustw. Fałszowanie kart było nieco mniejszym problemem i dotyczyły 18 proc. przestępstw uwzględnionych w badaniu. Kradzież i fałszerstwo nie były jednak na szczycie listy.

Znacznie więcej oszustw dokonano w internecie.

Martwi to, że najwięcej przestępstw związanych z kartami w drugiej połowie 2014 roku było związane z transakcjami internetowymi – 42 proc. W pierwszym półroczu było to 36 proc. Takie informacje mogą zniechęcać do płacenia w internecie za pomocą kart. Okazuje się jednak, że wcale nie powinno tak być.

Zdjęcie Close Up Of A Man Shopping Online Using Laptop With Credit Card pochodzi z serwisu ShutterStock

Owszem, wzrost ilościowy jest wysoki, ale liczba użytkowników kart płatniczych też przecież rośnie i to jest przyczyną zwiększenia się ilości przestępstw związanych z kartami. Okazuje się, że wartość oszustw w drugiej połowie 2014 roku to 14,6 mln zł. To duża kwota, ale też zaledwie ułamek całego rynku – zaledwie 0,006 proc.

Mimo to, warto się zabezpieczyć.

Statystyka statystyką, ale warto bronić się przed utratą danych karty i tym samym pieniędzy. Absolutną podstawą jest założenie sobie dodatkowego rachunku – w tym samym lub innym banku – na którym będziemy trzymać oszczędności. Ja do takiego konta nie mam żadnej karty, tak na wszelki wypadek.

Kartę bankomatową wyrobiłem wyłącznie do drugiego rachunku, na którym trzymam tylko drobne kwoty. Jeśli potrzebuję wypłacić większą sumę z bankomatu lub szykuje się spory wydatek, to po prostu przed okienkiem lub kasą robię sam sobie natychmiastowy i bezpłatny przelew z wykorzystaniem aplikacji na smartfonie.

Oczywiście, jest to bardziej uciążliwe niż trzymanie całej gotówki w jednym worku, ale nawet jak zgubię kartę debetową z zapisanym na niej kodem PIN to nie będzie to tragedią.

Trzeba tylko pamiętać, że dodatkowy ROR nie uchroni nas przed utratą danych karty kredytowej, a wtedy oszust może narobić zakupów póki nie wyczerpie limitu karty. W tym przypadku banki zapewniają na szczęście dodatkowe zabezpieczenia, ale i tak warto przemyśleć, czy nie lepiej skorzystać z karty typu prepaid, zwłaszcza przy drobnych zakupach.

Dobrym pomysłem jest podpięcie karty płatniczej – debetowej, kredytowej lub prepaid – do serwisu typu PayPal, PayU czy SkyCash. Będzie to dodatkowe zabezpieczenie na wypadek utraty dostępu do samej karty. Trzeba tylko pamiętać o tym, że wtedy należy ustawić możliwie skomplikowane hasło do usługi, gdzie dane karty zostały zapisane.

Nie ma co jednak demonizować płatności w internecie, bo jeśli zachowamy przynajmniej odrobinę zdrowego rozsądku, to trzeba mieć prawdziwego pecha, by ktoś użył naszej karty w niecnym celu.

*Grafiki główne pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement