VLC dla Windows RT to jakiś dowcip

News/Technologie 03.03.2015
VLC dla Windows RT to jakiś dowcip

VLC dla Windows RT to jakiś dowcip

W 2012 roku firma VideoLAN poprosiła o wsparcie w ufundowaniu odtwarzacza VLC dla systemów Windows 8, Windows RT i Windows Phone. Zebrała pieniądze błyskawicznie. Niestety, złamała prawie każdą obietnicę jaką dała, a premiera VLC dla Windows RT wygląda żałośnie.

Wiemy już, że Windows RT podzieli ten sam los, jaki spotkał kiedyś system Windows Phone 7. System ten będzie nadal aktualizowany i rozwijany do końca przewidzianego wsparcia technicznego (ma nawet dostać „potężną aktualizację rozwojową”), ale nigdy nie dostanie darmowej ani płatnej aktualizacji do Windows 10.

To oznacza, że tablety z tym systemem warto kupić tylko, jeżeli będą dostępne w bardzo niskiej cenie. To nadal sprawny i funkcjonalny system operacyjny, choć już bez przyszłości. W cenie do 400 złotych można brać śmiało. Nie pojawią się jednak żadne nowe urządzenia z tym systemem, a jeżeli jakiekolwiek są jeszcze w sprzedaży, to przecenione lub z drugiej ręki.

Tymczasem u VideoLAN czas się zatrzymał

VideoLAN to twórcy jednego z najlepszych odtwarzaczy multimedialnych na rynku. VLC jest multiplatformowy, darmowy, ma otwarty kod źródłowy i obsługuje praktycznie wszystkie kodeki i kontenery multimedialne, jakie występują w przyrodzie. Nie zaśmieca przy tym systemu i nie integruje się z nim na niskim poziomie, jak większość konkurencji, co w tym przypadku jest jego wielką zaletą. Jest też tworzony przez zespół całkowicie hobbystycznie: nie ma płatnej wersji, nie ma reklam, nie promuje żadnych usług firm trzecich.

VLC

W momencie, w którym Microsoft opublikował SDK i wszelkie inne informacje niezbędne deweloperom do rozpoczęcia pisania aplikacji dla nowych wersji Windows, VideoLAN stwierdził, że nie da rady. Choć dziś portowanie pomiędzy Windows, Androidem i iOS-em jest ponoć bardzo łatwe, na samym początku istnienia środowiska WinRT należało właściwie cały kod źródłowy przepisać na nowo. Twórcy VLC stwierdzili, że samodzielnie i po godzinach nie mają szans tego wykonać i że zdążą do premiery Windows 12. Poprosili więc o pomoc na Kickstarterze.

VLC dla Windows Phone, Windows 8 i Windows RT miał być ufundowany przez crowdfunding. Zebrane pieniądze posłużyły do opłacenia pełnoetatowych, zewnętrznych programistów, którzy mieli wesprzeć wysiłki VideoLAN. Zbiórkę rozpoczęto pod koniec 2012 roku a jej cel osiągnięto błyskawicznie i z dużą „górką”. Internauci przedpłacili hojnie za produkt, teraz czas na realizację.

Mijają dni, miesiące, lata…

VLC dawał duże nadzieje posiadaczom nowych Windows, zwłaszcza tych korzystających z tabletów i telefonów. Systemowy odtwarzacz (i oparte na jego API odtwarzacze firm trzecich) obsługiwały wyłącznie to, co przewidywał moduł Windows Media. Brakuje w nim obsługi zaawansowanych kodeków, kontenera MKV czy też nakładania na film napisów z zewnętrznego pliku. Dla VLC przecież to pestka.

Tymczasem mamy początek 2015 roku. VideoLAN, za zebrane pieniądze, opublikował do tej pory Uniwersalną Aplikację dla Windows(z wyłączeniem Windows RT, do niedawna serwując nam ledwo co działające wersje beta, najeżone usterkami i błędami.

Ja tylko chciałem wykonać ładny zrzut ekranowy...
Ja tylko chciałem wykonać ładny zrzut ekranowy…

Teraz VideoLAN zaprezentował w końcu nową wersję swojej Uniwersalnej Aplikacji, która zadziała również z Windows RT. Kilka lat po ogłoszeniu zbiórki i po przeminięciu większości z przewidzianego dla tego systemu cyklu życia. To skandal.

Nie moglibyśmy mieć żadnych pretensji do VideoLAN, gdyby odtwarzacz powstawał na takich samych zasadach, jak do tej pory. Używając klasycznego VLC korzystamy z danego nam prezentu, rozwiązania, które otrzymaliśmy w dobrej wierze, za darmo, bez jakichkolwiek haczyków. VLC w wersji dla nowoczesnych Windows to projekt płatny, opłacony przez ponad trzy tysiące darczyńców (łącznie 250 tysięcy złotych). Ciekawe ilu z nich posiada Surface RT, Lumię 2520 czy inne urządzenie z tym systemem. Jestem przekonany, że żaden z nich nie zaufa już VideoLAN.

I trudno im się dziwić.

Dołącz do dyskusji