W końcu doczekaliśmy się godnego następcy Flappy Bird, ale ostrzegamy – lepiej nie zaczynajcie grać

Recenzja/Technologie 24.03.2015
W końcu doczekaliśmy się godnego następcy Flappy Bird, ale ostrzegamy – lepiej nie zaczynajcie grać

W końcu doczekaliśmy się godnego następcy Flappy Bird, ale ostrzegamy – lepiej nie zaczynajcie grać

Do App Store zawitał wreszcie godny następca Flappy Bird. Masochiści w postaci miłośników prostych i wymagających zręcznościowych gier mobilnych znów spędzą długie godziny na dotykaniu palcem w odpowiednim momencie ekranu smartfona. Po pierwszej sesji z Mr Jump nie dziwi mnie już, że w ciągu kilku dni grę pobrało na swoje iPhone’y i iPady kilka milionów osób.

W sklepach z aplikacjami można znaleźć najróżniejsze produkcje. Są wśród nich proste zręcznościówki z cyklu Angry Birds, piękne gry logiczne jak Monument Valley i nowoczesne przygodówki od TellTale Games. Obok nich można znaleźć przygotowane tylko na smartfony i tablety Modern Combat oraz przeportowane na urządzenia mobilne produkcje z komputerów i konsol, takie jak Bioshock, Heroes III, Star Wars KOTOR lub Baldur’s Gate.

Oprócz nich jest jeszcze jedna kategoria gier – ta najgorsza.

mr-jump-ios-iphone-ipad-1

W zeszłym roku mobilnym hitem stało się niepozorne Flappy Bird. To była do bólu prosta gra, która polegała na… naciskaniu ekranu w dowolnym miejscu. Dzięki temu sterowany przez gracza, ekhm, ptaszek unosił się nieco do góry. W innym przypadku opadał w dół. Cel? Umieścić lecące ptaszka na takiej wysokości, żeby trafić w szczelinę między przeszkodami.

W teorii brzmi to jak kaszka z mlekiem, ale w praktyce była to jedna z najbardziej irytujących gier świata z gatunku “łatwe do opanowania, niemożliwe do przejścia”. Gracze mogli w nieskończoność dotykać ekranu, by zdobyć kilka punktów więcej niż ostatnio oraz, co ważniejsze, osiągnąć jeszcze lepszy wynik niż znajomi.

Naturalnie od razu pojawiły się najróżniejsze klony Flappy Bird.

flappy bird jak grac

Historia Flappy Bird i stojącego za nią dewelopera była burzliwa, a pod naporem niespodziewanej popularności programista postanowił usunąć ją ze sklepów z aplikacjami. Pozostały tylko mniej lub bardziej udane podróbki, a po kilku miesiącach tytuł wylądował na śmietniku historii czekając na godnego następcę, który miesiącami nie chciał nadejść.

Stworzyć taki tytuł próbowało Rovio, czyli twórcy Angry Birds. Wydali oni tytuł o wdzięcznym tytule Retry, który był nieco bardziej skomplikowany, ale nadal opierał się na tym samym założeniu co Flappy Bird. Gracz musiał dotykać ekran w odpowiednich odstępach czasu – a ukończenie tej gry powinienem sobie wrzucić do CV jako dowód na ponadprzeciętną determinację w dążeniu do celu.

To samo powinny zrobić osoby, którym się uda skończyć Mr Jump.

mr-jump-ios-iphone-ipad-2

Najnowszym hitem w App Storze jest niepozorna gra o prostym tytule Mr Jump. W ciągu czterech dni ta bezpłatna aplikacja zaliczyła ponad 5 milionów pobrań, a mikropłatności i reklamy przynoszą twórcy dziennie przychody wyrażone pięciocyfrową liczbą w dolarach.

Trudno nazwać Flappy Bird innowacyjną grą, a Mr. Jump też z pewnością taką nie jest. Oba tytuły opierają się na tej samej mechanice. To co mnie urzekło w Mr. Jump to połączenie przyjemnej dla oka grafiki z idealnie zbalansowaną rozgrywką.

Fabuły tu nie ma, rozgrywka jest do bólu powtarzalna, ale po uruchomieniu gry nie sposób odłożyć smartfonu lub tabletu nawet na chwilę.

mr-jump-ios-iphone-ipad-12

Wszystko co musi robić gracz, to w odpowiednim momencie naciskać ekran. Każde przyciśnięcie wyświetlacza w iPhonie lub iPadzie powoduje, że tytułowy Mr Jump oddaje skok. Im dłużej trzyma się palec na ekranie, tym skok będzie wyższy i dłuższy… i to generalnie byłoby na tyle. Gra oferuje różne mapy w odmiennej kolorystyce, ale gameplay jest ciągle tak samo wciągająco-frustrujący.

Mr Jump z głową w postaci piksela cały czas gna w prawą stronę mapy, a gracz musi przeskakiwać na platformy. W kolejnych poziomach pojawiają się bonusy, które pozwalają wykonywać skok w powietrzu. W trzeciej planszy pojawia się power-up, który pozwala skakać w powietrzu póki postać nie dotknie ziemi. Tutaj najbardziej czuć ducha Flappy Bird.

Ja już zaliczyłem dwie godziny wyjęte z życiorysu.

Grałem w Mr Jump na iPhonie i iPadzie i jak na razie dotarłem do trzeciej mapy. Na drugiej zaliczyłem ponad setkę podejść i nie zdecydowałem się przejść na Ciemną Stronę Mikropłatności. Jeśli jednak ktoś chce zobaczyć kolejne mapy, to za jedno euro może pominąć aktualny poziom i przejść do kolejnego, jeszcze trudniejszego.

Na uwagę zasługuje to, że po wznowieniu gry nie trzeba czekać zbyt długo, aż postać dotrze do pierwszej przeszkody, a restart trwa dosłownie chwilę. Dzięki temu irytacja z przegranej nie narasta zbyt szybko. Czasem przy powtarzaniu rundy pojawiają się reklamy, ale widać je bardzo rzadko i można je wyłączyć za dwa euro.

Twórcy po każdej śmierci Pana Jumpa pokazują ile procent mapy udało się tym razem pokonać.

mr-jump-ios-iphone-ipad-22

Oprócz tego znajduje się tutaj informacja o tym, ile razy podchodzi się do tej samej mapy oraz ile wykonało się w danym podejściu skoków. Na mapie zaznaczone jest też przerywaną czerwoną linią miejsce, do którego udało nam się dotrzeć najdalej. Satysfakcja z poprawienia wyniku chociaż o jeden procent jest ogromna, ale gorycz porażki, gdy pojawi się duży napis “99%” jest ciężka do przełknięcia.

Gra wciąga, a popularność i miliony pobrań w kilka dni od premiery naprawdę nie dziwią. Mr Jump został na moim smartfonie oraz tablecie i będę do niego wracał dopóty, dopóki nie przejdę wszystkich 12 plansz i ewentualnych dodatkowych poziomów. Za duży plus uznaję to, że chociaż między urządzeniami nie synchronizują się postępy, to w odblokowane na iPhonie plansze mogę zagrać od razu na iPadzie.

Najbardziej cieszy zaś to, że twórcy Mr Jump nie przesadzili z poziomem trudności i nie odnoszę wrażenia, że to gra z gatunku Pay2Win.

mr-jump-ios-iphone-ipad-26

Dołącz do dyskusji

Advertisement