Nawet jeśli wcześniej nie chciałeś mieć projektora, to ten sprawi, że zmienisz zdanie

Artykuł/Sprzęt 18.02.2015
Nawet jeśli wcześniej nie chciałeś mieć projektora, to ten sprawi, że zmienisz zdanie

Nawet jeśli wcześniej nie chciałeś mieć projektora, to ten sprawi, że zmienisz zdanie

Niewiele jest osób, które w pewnym momencie uświadamiają sobie, że po prostu muszą kupić projektor. Ten jest po prostu zwykłym wyposażeniem domu lub biura wtedy, kiedy nie chcemy lub nie możemy zamiast niego zamontować telewizora. W każdej kategorii czasem jednak pojawia się produkt, który wzbudza zainteresowanie osób, które do tej pory niespecjalnie się nią interesowały. I tym właśnie w świecie projektorów może być Beam.

Przenośny projektor? Nuda. “Kieszonkowy” projektor? Też nuda. Ale gdyby połączyć modną dziś mobilność, z jeszcze modniejszym obecnie podłączeniem do sieci i tzw. funkcjami smart, może wyjść coś naprawdę ciekawego. Coś, czego potrzebę posiadania może poczuć więcej osób, niż przy premierach standardowych projektorów.

2.BeamJuż nawet na pierwszy rzut oka Beam nie przypomina klasycznego, nawet mobilnego projektora. Nie zamknięto go w małej, płaskiej obudowie, decydując się na nieco mniej przenośną, ale za to o wiele ciekawszą, a w niektórych przypadkach bardziej praktyczną, formę – oprawki żarówki. Tak, to co widać na powyższej grafice to właśnie mały projektor, a nie część systemu oświetlania domu.

Sama konstrukcja daje więc całkiem ciekawe możliwości – Beama możemy bowiem podpiąć (czy raczej wkręcić) w mieszkaniu tak, samo, jak najzwyklejszą w świecie żarówkę, nie podciągając do niego żadnych dodatkowych kabli.

Oczywiście generuje to problem, polegający na konieczności noszenia ze sobą odpowiedniego przewodu zasilającego przez cały czas, gdy chcemy go używać inaczej, niż w sposób żarówkowy, ale cóż – coś za coś. Z drugiej strony, niesamowicie ułatwia to np. stworzenie multimedialnego stołu – wystarczy wymienić żarówkę znajdującą się nad nim na ten właśnie projektor i rozpocząć przesyłanie obrazu.

Nie jesteśmy przy tym ograniczeni do projekcji pionowo w dół, nawet jeśli nie chcemy ciągnąć po domu dodatkowych kabli zasilających. W końcu żarówkę można wkręcić też do wolnostojącej lampy, a potem swobodnie regulować kąt jej nachylenia. Oczywiście pod warunkiem, że będzie miała wystarczająco solidny mechanizm, aby utrzymać ten ciężar.

Dodatkowe diody LED mają przy okazji zapewnić, że przy takim układzie, nadal będziemy mogli naszą lampką czy lampą po prostu oświetlić pomieszczenie.

3.Beam

Samo ciekawe rozwiązanie konstrukcyjne, do tego łatwe w obsłudze (tylko dwa przyciski na obudowie) to jednak trochę zbyt mało. Dlatego też mózgiem całego urządzenia jest Android, w specjalnie zmodyfikowanej wersji (choć z zachowanym dostępem do Google Play), któremu towarzyszy aplikacja dla Androida i iOS. To z kolei pozwala nam nie tylko streamować (Miracast, AirPlay) wszystko to, co mamy na naszych smartfonach czy tabletach, ale też korzystać z treści dostępnych bezpośrednio w aplikacjach zainstalowanych w 8 GB pamięci projektora.

Nie potrzebujemy do tego nawet zewnętrznych głośników – Beam ma dwa, z czego każdy o mocy 2 W. Niekoniecznie zapewni on więc kinowe doznania, ale do prostej zabawy czy innej rozrywki, powinien wystarczyć aż nadto.

Pod względem specyfikacji technicznej “żarówkowy” projektor nie odstaje specjalnie od średniej. Rozdzielczość 854×480 (taka jak np. w Lenovo Yoga Tablet 2 Pro) jest zdecydowanie wystarczająca dla mniej wymagających osób, jasność na poziomie 100 lm to raczej poprawny standard, niż wybitny rezultat, a 20 tys. godzin pracy też nie jest złą propozycją. Wbudowane moduły WiFi i Bluetooth pozwalają natomiast na stałe połączenie z siecią oraz podłączanie urządzeń peryferyjnych, takich jak myszki, klawiatury czy głośniki.

4.Beam

Gdyby tego jeszcze było mało, Beam jest przynajmniej odrobinę “smart”. Można go bowiem w dość prosty sposób zaprogramować, opierając się na prostym schemacie “jeśli A, to B”. W rezultacie możemy np. uruchomić odtwarzanie muzyki o określonej godzinie, zamienić projektor w budzik, który wyświetli o wskazanej porze nasz ulubiony teledysk, albo będzie po prostu dzwonił i wyświetlał nasze najnowsze wiadomości z portali społecznościowych. Praktycznych, choć zdecydowanie gadżeciarkich, zastosowań jest więc sporo.

Przy wszystkich tych zaletach i kilku świetnych pomysłach, Beam ma jednak kilka wad. Przede wszystkim nie należy specjalnie tanich, choć tego akurat można się było spodziewać. Strona projektu na Kickstarterze przewiduje opłatę na poziomie około 400 dol. za ten produkt, przy czym producent zastrzega, że jest to cena “wyraźnie niższa, niż sklepowa”. W związku z tym Beam będzie musiał rywalizować bezpośrednio ze swoimi wszystkimi klasycznymi konkurentami.

I tu mamy do czynienia z największym problemem. Podczas gdy konkurencja jest w stanie zaoferować przeważnie mniej więcej 2 godziny wyświetlania, Beam “umiera” od razu po odłączeniu od prądu. W rezultacie jego mobilność, i tak już ograniczona formą, staje się jeszcze mniejsza, wymuszając na nas szukanie gniazdka nawet wtedy, kiedy chcemy tylko przez 2-3 minuty skorzystać z jego możliwości.

Mamy więc do czynienia bardziej z projektorem domowym – na tyle mobilnym, żeby dało się go z łatwością przełączać pomiędzy poszczególnymi gniazdkami/oprawkami, ale i nie na tyle poręcznym czy praktycznym, żeby dało się go zabrać absolutnie wszędzie ze sobą.

Mimo to, jest w nim coś, co zmusza do zastanowienia się, czy przypadkiem czegoś takiego właśnie nie brakowało nam w domu?

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement