Dziękuję za smartwatcha, którego producent każe mi nosić 24 godziny na dobę

Felieton/Sprzęt 20.01.2015
Dziękuję za smartwatcha, którego producent każe mi nosić 24 godziny na dobę

Dziękuję za smartwatcha, którego producent każe mi nosić 24 godziny na dobę

Firmy produkujące smartwatche popełniają jeden poważny błąd. W przeciwieństwie do telefonów, które towarzyszą nam cały czas, zegarków nie nosimy na ręce 24 godziny na dobę. W dodatku trzeba brać poprawkę na to, że zegarki w wersji smart różnią się na tyle od swoich klasycznych odpowiedników, że nie zawsze wypada je zakładać. Dlaczego więc przekonywać konsumentów, że nie powinni nowoczesnych zegarków zdejmować z ręki w innym celu, niż do podładowania akumulatora?

Technologia ubieralna dopiero czeka, aby wejść na salony i jak na razie to tylko ciekawostka. Widok każdego sporych rozmiarów inteligentnego zegarka ze świecącym wyświetlaczem, który wibruje po pojawieniu się nowego komentarza na Facebooku, wzbudza zainteresowanie. Trudno mi uwierzyć, że smartwatche staną się w przyszłości tak powszechne jak inteligentne telefony.

Producenci też starają się zawrzeć w nich zbyt wiele funkcji jednocześnie.

SAMSUNG CSC

Inteligentne zegarki to dość nowa kategoria urządzeń, którą powoli trzeba zacząć odpowiednio kategoryzować. Trudno bowiem do jednego worka wrzucać przestarzałe już zegarki Sony z dedykowanym oprogramowaniem i wszelkiej maści Samsungi Gear z Tizenem.

Do tego mamy wszelkie urządzenia z zainstalowanym systemem Android Wear, różne autonomiczne konstrukcje niewymagające połączenia z telefonem oraz typowe zegarki dla sportowców. Oprócz tego pojawiają się klasyczne zegarki z funkcjami smart, jak np. Withings Activite.

Nadal czekamy też na debiut Apple Watch, który może sporo namieszać na rynku.

Nie licząc zegarków dla sportowców, większość innych konstrukcji realizuje te same zadania. Można z nich uzyskać dostęp do swoich danych i odebrać powiadomienia ze smartfona. Oprócz tego praktycznie każdy z gadżetów jest silnie nastawiony na rejestrację informacji o zdrowiu czy aktywności użytkownika.

Problem w tym, że aby zbierane przez inteligentny zegarek były kompletne i ich rejestrowanie aktywności użytkownika miało jakikolwiek sens, musi on mieć inteligentny zegarek na ręku cały czas, w dzień i w nocy. Projektanci tych urządzeń zapominają jednak, że to w praktyce jest niewykonalne.

Czemu nikt jeszcze nie pomyślał, aby razem z zegarkiem do pudełka dorzucać dyskretną opaskę, może nawet w kolorze skóry?

fitbit

Używałem już dłużej kilku smartwatchy, ale było to dość dawno temu. Nowoczesne konstrukcje, w tym nadchodzący Apple Watch, nie wzbudzają u mnie większych emocji. Dzieje się tak dlatego, że jako użytkownik klasycznego zegarka nie wyobrażam sobie porzucenia go na rzecz elektronicznego gadżetu, który wygląda jak… zabawka.

Apple, lub dowolny inny producent, miałby jednak szansę przekonać mnie do zakupu, gdyby umożliwił mi używanie smartwatcha nie 24 godziny na dobę, a tylko wtedy, kiedy faktycznie mam taką potrzebę. Problem w tym, że zdejmując smartwatch z nadgarstka przerywam rejestrację danych na temat moich aktywności.

Ten problem można jednak w prosty sposób rozwiązać.

Ekran w smartwatchu potrzebny jest głównie do wyświetlania powiadomień i danych z aplikacji. Wszelkie czujniki można jednak umieścić w osobnym urządzeniu bez prądożernego wyświetlacza i modułów łączności bezprzewodowej z wyłączeniem Bluetooth LE. Jak pokazuje przykład zegarka Withings urządzenie wyłącznie rejestrujące dane może nie wymagać ładowania przez długie miesiące.

Jeśli któryś z producentów by się zdecydował na takie rozwiązanie, mógłbym zakładać zegarek – dajmy na to Apple Watch – tylko wtedy, kiedy faktycznie potrzebuję ekranu na nadgarstku. W każdym innym przypadku mógłbym umieścić na ręce prostą opaskę z czujnikami w kolorze skóry, która byłaby niemal niewidoczna. Dane o aktywności zbierane przez zegarek i opaskę trafiałyby i tak do tej samej aplikacji.

Mam wrażenie, że dzisiejsze smartwatche mimo ogromu pracy włożonych w ich opracowanie to ślepa uliczka.

Moto-360-9

Wyświetlanie powiadomień na zegarku to wbrew początkowym zachwytom bardzo irytująca funkcja, a do tego dubluje to komunikaty otrzymywane na smartfonie. Znacznie ciekawiej wygląda chociażby wyświetlanie minimapy i wskazówek nawigacyjnych lub błyskawicznego wyświetlania informacji z sieci po wypowiedzianym na głos pytaniu.

Ekran jest jednak zupełnie niepotrzebny do rejestracji danych o zdrowiu – pulsu, liczby kroków z danego dnia oraz budzenia użytkownika w odpowiednim momencie wibracjami. Nie lepiej więc rozdzielić na stałe funkcje “smart” związane z ekranem od tych “smart” niewymagających wyświetlacza?

To pozwoliłoby znacznie zwiększyć liczbę potencjalnych klientów.

W przyszłości rejestracja aktywności mogłaby opierać się właśnie o opaskę na nadgarstku, bądź nawet – już nieco fantazjując – wszczepiany pod skórę chip. Dotykowy ekran na ręku byłby wtedy dodatkiem, który bez problemu można byłoby zdjąć bez wpływu na ciągłość zbierania danych.

Ciekaw jestem, który producent jako pierwszy zauważy, że integracja inteligentnej opaski w inteligentnym zegarku to zła droga. Takie rozwiązanie sprawia, że potencjalni użytkownicy mogą być perspektywą noszenie smartwatcha całą dobę zwyczajnie zniechęceni.

Szkoda, że nawet Apple Watch pod tym względem nie będzie urządzeniem odkrywczym, a jedynie odtwórczym.

Dołącz do dyskusji