Wielki iPhone 6 nie odstraszył fanów, Androidowcy jednak wzruszyli ramionami

Felieton/Technologie 04.12.2014
Wielki iPhone 6 nie odstraszył fanów, Androidowcy jednak wzruszyli ramionami

Wielki iPhone 6 nie odstraszył fanów, Androidowcy jednak wzruszyli ramionami

Według wyników badań Kantar Worldpanel rozesłanych do redakcji magazynów IT, iPhone 6 to (niespodzianka!) rynkowy hit. Udziały w sprzedaży gwałtownie podskoczyły, a fani cieszą się nową zabawką. Smartfon ten jednak nie jest aż tak wielkim zagrożeniem dla Androida.

Gdy ostatecznie potwierdzono, że nowy iPhone ma występować wyłącznie w rozmiarach „bardzo duży” i „ogromny” po raz pierwszy zwątpiłem w pewność jego sukcesu. iPhone od lat to mikstura dwóch czynników: idealnie dobranych elementów i magii Steve’a Jobsa. iPhone 6 nie ma nic wspólnego ani z panem Jobsem (ze względów oczywistych…), ani też z „idealnym kompromisem” jeżeli chodzi o wymiary a powierzchnię ekranową.

Ileż to razy posiadacze iPhone’ów drapali się po głowach i zastanawiali się jak ci Androidowcy i Windowsowcy radzą sobie z telefonami rozmiarów deski do krojenia. Przecież smartfon, zdaniem Apple’owców, musi pewnie leżeć w dłoni i nie wymagać drugiej do jego obsługi (tak swoją drogą, to ich uwagi nie są pozbawione sensu). Tymczasem po iPhone 5s otrzymali dwa produkty do wyboru, przy czym oba olbrzymie. Na dodatek, tu już subiektywnie stwierdzam, niezbyt urodziwe.

Magia Apple jednak znowu zadziałała

Wspominałem wyżej o magii Steve’a Jobsa, tymczasem już dawno powinno się mówić o magii Apple. Firma ta jest tak ubóstwiana na całym świecie, że mogłaby wypuścić telefon klasy Siemensa C45 sprzed dekad a i tak rozszedłby się on jak ciepłe bułeczki. Na szczęście tego nie robi: choć nie miałem żadnego z nowych iPhone’ów w rękach na dłużej niż kilka minut, jestem przekonany, że są równie znakomite, co ich poprzednicy. Mimo oczywistego zmniejszenia poręczności i zmian we wzornictwie.

iPhone-6-SpidersWeb-41

Podobnie uważają konsumenci. Wraz z premierą iPhone’a 6 i iPhone’a 6 Plus zniknęły problemy „zbyt dużego ekranu”, czego dowodzą badania firmy analitycznej Kantar Worldpanel. Kwartał zakończony w październiku nie przyniósł żadnych niespodzianek: sprzedaż iPhone’ów znacznie wzrosła i to najnowsze modele są za to odpowiedzialne.

W Wielkiej Brytanii widać szczególnie ten trend: udział iPhone’a w sprzedaży smartfonów wzrósł o 10,4 punkta procentowego do 39,5 procent. Podobny trend widać w reszcie europejskich rynków, Stanach Zjednoczonych i Australii. iPhone 6 to hit. Jak każdy iPhone. Ale czy osoby „skazane” na Androida, które do tej pory nie miały iPhone’a w odpowiadających im rozmiarach, w końcu porzucili swoje Androidy?

Nie, to tylko fani wymieniają telefony na nowsze

Z tego samego badania wynika, że bardzo niewiele osób kupujących iPhone’a 6 to nowi członkowie iOS-owej rodziny. Nawet w wyżej wspomnianej Wielkiej Brytanii, gdzie najnowszy smartfon Apple’a został wyjątkowo ciepło przyjęty, 86 procent jego nabywców zastąpiło nim swojego starego iPhone’a. Tylko pięć procent z nich posiadało wcześniej telefon firmy Samsung. 51 procent badanych wskazało, że największą zaletą nowego urządzenia jest łączność 4G, 49 procent wybrało za zaletę rozmiar ekranu, a 45 procent projekt i wzornictwo. Na pięć sprzedanych iPhone’ów 6, tylko jeden to iPhone 6 Plus, a 30 procent nabytych urządzeń pochodzi ze sprzedaży pozaoperatorskiej

iPhone jest bez wątpienia najlepiej sprzedającym się modelem telefonu i jest nim od niepamiętnych czasów. Żadne inne urządzenie nie może się z nim równać. Niestety, sytuacja się zmienia, gdy zamiast poszczególnych modeli zaczniemy porównywać systemy operacyjne. Tu się okazuje, że iOS jest coraz bardziej spychany na boczny tor, a Android staje się dla telefonów tym, czym przed dekadą był Windows dla desktopów. O Windows, BlackBerry czy Firefox OS nie ma co wspominać.

iphone 6

Podając powyższą analogię przychodzi mi na myśl kolejna: swoje kłopoty Microsoft zawdzięcza zbyt późnej reakcji na zmieniające się trendy na rynku i teraz z trudem odbudowuje swoją pozycję. Podobną ospałość zaczyna wykazywać Apple. Jest to tłumaczone chęcią dopracowania każdego szczególiku w jego produktach, ale w czasie gdy Jony Ive pracuje nad tym, by obudowa była węższa o 0,4 mm, fabryki Samsunga, Huawei czy LG tłuką przeróżne rodzaje smartfonów na gigantyczną skalę. Wielki, czytelny ekran? Pfff, Galaxy Note ma to już od lat. A że jest cieńszy, przez co ikonki wydają się być narysowane na szkle? To fajnie, ale niezliczona ilość użytkowników nie czekała na ten szczególik i przyzwyczaiła się i polubiła Androida, tracąc zainteresowanie produktami Apple’a.

Ktoś mógłby zauważyć, że jakość się obroni sama. To prawda, a finanse Apple’a wskazują dobitnie, że za każdym razem, jak analitycy stwierdzą „jabłkowa gwiazda gaśnie”, to zarząd w Cupertino turla się po podłodze ze śmiechu. Od razu mi się przypomina Steve Ballmer, szef bogatego Microsoftu i jego nabijanie się z iPhone’a, który „nie ma prawa odnieść sukcesu”. Na dodatek z tą jakością Apple’a bywa coraz gorzej. Afery związane ze źle zaprojektowanymi antenami, wyginaniem się iPhone’a, problematycznymi aktualizacjami systemu czy zasobożernością OS X bywają nieraz krzywdzące, ale wbijają się w świadomość nieobeznanych konsumentów.

Apple zaczyna być powolny i zuchwały, tak jak kiedyś Microsoft. I podobnie jak niegdyś Microsoft, zarabia nadal miliony. I, również podobnie jak swego czasu Microsoft, nadal nie zdaje sobie w pełni sprawy z rosnącej w siłę konkurencji, głównie w postaci Google’a.

Nihil semper floret..

Dołącz do dyskusji

Advertisement