Dragon Age: Inkwizycja przystawką Wiedźmina? Dobre sobie. To najlepsze cRPG tego roku – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 01.12.2014
Dragon Age: Inkwizycja przystawką Wiedźmina? Dobre sobie. To najlepsze cRPG tego roku – recenzja Spider’s Web

Dragon Age: Inkwizycja przystawką Wiedźmina? Dobre sobie. To najlepsze cRPG tego roku – recenzja Spider’s Web

Czcigodni rycerze, potężne kapłanki – musicie wybaczyć, że recenzja Dragon Age: Inkwizycja pojawia się na łamach Spider’s Web dopiero teraz. Powód opóźnienia? Bardzo prozaiczny. Potrzebowałem ponad 100 godzin na przejście tego cudownego, przepięknego molocha. Jako olbrzymi fan cRPG właśnie wróciłem z raju.

BioWare odpokutowało za tragiczne Dragon Age 2. Napiszmy to sobie jasno i wyraźnie. Studio – ikona gier cRPG nadwyrężyła zaufanie graczy, oddając w ręce naciskającego wydawcy produkt niedopracowany, nudny, mocno surowy i zwyczajnie bez duszy. Chociaż Dragon Age: Inkwizycja nie jest idealne, wynagradza z nawiązką wcześniejsze rozczarowanie. Jednego jestem pewien – w ciągu 2014 roku nie pojawiła się lepsza gra cRPG.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141122235219

Ogrom który przytłacza

Deklaracje producentów jakoby ci silnie inspirowali się Skyrim wkładałem między bajki. Do czasu, aż mój heros po raz pierwszy nie stanął na zielonym terenie ogarniętego wojną Zaziemia. Zagajnik, polana, spalone farmy, wodospad, grota, dodajmy jakieś elfie ruiny i fortecę do zdobycia – ot, klasyk lokacji gier fantasy. W Inkwizycji taki zestaw to może 1/5 całego obszaru. Tereny, jakie producenci oddali w ręce graczy są po prostu olbrzymie!

Dragon Age™: Inkwizycja_20141122144019

W porównaniu z poprzednimi odsłonami mapy są gigantyczne. Nie jest to ani Morrowind, ani Oblivion, oni tym bardziej Skyrim, lecz przeskok jest odczuwalny. Muszę przyznać, że na początku byłem przytłoczony. Nie tego spodziewałem się po Inkwizycji. Rozległe, otwarte i zróżnicowane tereny, które w linii prostej pokonuje się w kilka minut? Takich obszarów w grze jest około 10, natomiast każdy oferuje kilkanaście godzin roz(g)rywki. Absolutnie nie przesadzam. Prosty rachunek matematyczny pokazuje, że Inkwizycja to inwestycja na tygodnie, o ile nie miesiące zabawy.

Na Andrastę, jak to wygląda!

Seria Dragon Age nigdy nie grzeszyła nadmiernym rozmachem na płaszczyźnie wizualnej. Inkwizycja wszystko zmienia. BioWare nosi na sztandarach silnik Frostbite, który dotychczas świetnie spisał się w takich grach jak Battlefield czy Need for Speed. Okazuje się, że elastyczne narzędzie skonstruowane w posępnych fortecach Electronic Arts doskonale pasuje również do tytułów o mniejszym natężeniu akcji. Gdybyście tylko mogli zobaczyć te wszystkie widoki!

Dragon Age™: Inkwizycja_20141120235815

Dosyć napisać, że właśnie podczas grania w Dragon Age: Inkwizycja na PlayStation 4 zrobiłem niemal 300 zrzutów ekranu. Takie „pocztówki” po prostu chce się uchwycić. Obok widoków jakie zapewniło BioWare nie da się przejść obojętnie. Niczym w Skyrim, po prostu trzeba przystanąć i podziwiać. Zróżnicowanie lokacji, klimatów, pogody oraz architektury daje nam niesamowite bogactwo przepięknych widokówek. Szkoda, że na ich tle modele postaci są co najwyżej przeciętne.

Jestem przekonany, że już na zawsze zapamiętam mroczne, błotniste i wiecznie deszczowe Jałowe Mokradła. Niesamowite Crestwood zaskakuje całą wioską zatopioną pod powierzchnią jeziora. Surowe, ale piękne Emprise du Lion nagradza gracza kapitalną zimą. Nawet suche stepy Zakazanej Oazy wyglądają obłędnie. Co świetne, na komputerach osobistych Dragon Age: Inkwizycja wspiera technologię Mantle. Dzięki niej nawet posiadacze słabszych urządzeń z podzespołami AMD mogą cieszyć się cudownymi widokami.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141122194741

Halo, jest tutaj ktoś?

Niestety, chociaż piękny, świat Dragon Age: Inkwizycja nie zawsze jest żywy. Momentami to pusta wydmuszka wypełniona zadaniami pobocznymi sprawiającymi wrażenie siłą wyrwanych z gier MMO. “Przejdź z punktu A do punktu B, weź misję, zachwyć się widokiem w tle po czym zbierz 10 elfach korzeni i wróć do miejsca startu” – niestety, coś takiego również się zdarza. Niezbyt często, niezbyt licznie, ale jednak. Szkoda, ponieważ przepiękny Fereldem oraz cudowne Orlais zasługują na więcej.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141123022518

Na całe szczęście to tylko wyjątki od reguły. W większości przypadków gracz nie tylko wykonuje ciekawe misje, ale również kształtuje otaczającą go rzeczywistość. Oczywiście po sznurku i w sposób, w jaki przewidzieli to twórcy. Mimo tego cudownym uczuciem jest widzieć owoce swojej pracy, w postaci zmieniających się warowni, przyczółków i samych krain. Gracz jest w świecie Inkwizycji kimś naprawdę ważnym i tak też się czuje.

Kto bogatemu zabroni

W Dragon Age: Inkwizycja niemal wszystko jest na barkach głównego bohatera. Przewodząc tytułowej organizacji nie jesteśmy już prostym wojownikiem, jak w poprzednich dwóch częściach. Teraz to my mamy wpływ na politykę, włości, na królestwo, nawet na cały świat. Jesteśmy tym na samym górze, dla którego zazwyczaj wykonuje się zadanie. Alfa i omega, początek i koniec – bardzo miła perspektywa. Niestety, nie do końca wykorzystana.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141124024657

Od razu muszę zaznaczyć, że możliwości wyboru jest w Dragon Age: Inkwizycja cała masa. Zawieranie sojuszy, wysyłanie dyplomatów, inwestowanie w szlaki handlowe, wznoszenie budowli, powiększanie garnizonu, rozbudowa fortecy, sądzenie pojedynczych istot czy nawet decydowanie o losach całych królestw – jeżeli podobnie jak ja uwielbiacie podejmować decyzje w grach, będziecie przeszczęśliwi. Cały problem polega na tym, że nie bardzo czuć, czy nasze wybory mają konsekwencje.

Problem leży w skali. Będąc tak wpływową jednostką, przestajemy rozumieć dramaty poszczególnych postaci. Osobę kształtującą samą naturę rzeczywistości przestaje interesować piekarz, który nie ma mąki na chleb. Inkwizytora decydującego o koronach i tronach nie bawi już ratowanie małej wioski, do której nigdy później nie zajrzy. Chociaż wyborów jest zatrzęsienie, ostatecznie czuć, że na nic nie ma się wpływu. Wszystko siłą rzeczy zmierza w jednym, jasno określonym przez producenta kierunku. To jak stanie na czele machiny, która jest tak duża, że nie da się jej już zatrzymać.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141130142456

Żelazny Byk zasługuje na Oskara

Wyżej wspomniana skala negatywnie oddziałuje również na nasze relacje z napotkanymi postaciami niezależnymi. Te najzwyczajniej w świecie przestały się dla mnie liczyć. Jako potężny inkwizytor w nosie miałem mijane pospólstwo. Wiedziałem, że te jest ani wyraziste, ani ciekawe. Zadania, które otrzymywałem od napotkanych jednostek w większości były szablonowe i bez fantazji. Pod tym względem Dragon Age jest wciąż daleko za naszym rodzimym, charakternym Wiedźminem.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141126012443

Na całe szczęście sytuację ratują towarzysze. Rozmowa z nimi to prawdziwa przyjemność. Niezłomna wojowniczka Kassandra, zawadiacki krasnolud Varrik, uwodzicielska Vivienne, srogi Blackwall – to wszystko pierwsza liga, jeżeli chodzi o dialogi. Hybryda Rambo i Jamesa Bonda w postaci niezłomnego Żelaznego Byka to kreacja zasługująca na złotą statuetkę. Jego dialogi podczas walk ze smokami powalają! To po prostu trzeba zobaczyć. Niesamowita kreacja.

Postaci nie tylko mają coś do powiedzenia. One po prostu żyją i stanowią jeden z najlepszych elementów całej Inkwizycji. Czekając na gracza w jego siedzibie, komentują nasze poczynania, sugerują dalsze posunięcia oraz proszą o rozwiązywanie prywatnych problemów. Co ważne, towarzysze toczą dyskusje również podczas misji, urozmaicając naprawdę długie wędrówki. Nie mogło również zabraknąć romansów. Te są jednak bardzo przedmiotowe i nie wymagają od gracza za grosz wyczucia.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141201001757

Jak walczyć, to tylko z padem w ręku

Miałem przyjemność testowania Dragon Age: Inkwizycja na komputerze osobistym oraz PlayStation 4. Niestety, sterowanie przy użyciu myszki i klawiatury jest bardzo męczące, nawet pomimo długich minut spędzonych w ustawieniach. Jeżeli masz w szufladzie kontroler – oszczędź sobie męczarni. To smutne, że dzisiaj cRPG jest bardziej komfortowe na konsoli, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Od samego początku czuć, że DA:I powstawało z myślą o padach. Edycja PC to zaledwie dodatek.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141121232514

Cieszyłem się na wieść o opcjonalnym, nawiązującym do kultowych gier cRPG trybie taktycznym. Do czasu, aż nie przyszło mi go użyć. Ten jest tak nieintuicyjny, powolny i męczący, że błyskawicznie się o nim zapomina. Walka w Inkwizycji jest stosunkowo dynamiczna i od dobrego trybu taktycznego bardziej brakuje mi parowania oraz uników. Bez nich konfrontacje sprowadzają się do banalnego naciskania kolejnych przycisków, nie spuszczając palca ze spustu ataku. Mogło być lepiej.

Na pocieszenie amatorów zręcznościowej rozgrywki mogę napisać, że pojedynki z najbardziej wymagającymi przeciwnikami są wysoce satysfakcjonujące. Starcie z olbrzymem czy smokiem to już długie minuty wymiany ciosów. Podczas nich możemy wybierać konkretne części cielska przeciwnika, które sieczemy/bijemy/podpalamy/dziurawimy. Skrzydlate bestie nie raz dały mi popalić, ale tak to już jest, gdy 20-poziomową drużyną atakuje się ziejąca ogniem maszkarę na 23 poziomie.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141127001330

Gra na całe miesiące

Gdybym miał opisać Dragon Age: Inkwizycja jednym wyrazem, byłoby to „bogactwo”. Trybów, świata, możliwości, umiejętności czy nawet ras. Poza głównym wątkiem fabularnym gracz otrzymuje dziesiątki pobocznych misji. Może wytwarzać oraz ulepszać bronie i pancerze. Konne zwiedzanie poznanych rejonów, zarządzanie zamkiem i rozwój drużyny to tylko wierzchołek góry lodowej. Dochodzą do tego decyzje w sali narad, kierowanie Inkwizycją oraz wykonywanie specjalnych zamówień.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141121010509

Wspominałem już o trybie wieloosobowym? Ten zostawiłem sobie jako deser. Do tego mamy jeszcze świetne Dragon Age: Keep, dzięki któremu możemy tworzyć własne pliki zapisu. Możliwości jest naprawdę masa. Jeżeli lubicie przechodzić grę od deski do deski, wykonując wszystkie misje i znajdując wszystkie sekrety – 150 godzin czystej rozgrywki być może wystarczy wam na dotarcie do napisów końcowych, ale nie jestem tego stuprocentowo pewien.

Dragon Age: Inkwizycja to najlepsze, co mogło przydarzyć się fanom cRPG

Właśnie takiej gry potrzebowałem i na dokładnie taki tytuł czekałem. Niesamowita, liczona w tygodniach rozgrywki przygoda może nie jest najbardziej głębokim i oryginalnym doświadczeniem w branży. To jednak esencja wszystkiego, co najlepsze w klasycznym fantasy.

Dragon Age™: Inkwizycja_20141124030945

Mamy świat do uratowania, damę do zdobycia, decyzje do podjęcia i królestwo do rządzenia. Do tego dziesiątki opcjonalnych misji, setki decyzji, mnóstwo sekretów, tony dokumentów do przeczytania  oraz kooperacyjny tryb wieloosobowy na dokładkę. Po takiej porcji wrażeń będziecie naprawdę syci.

Dragon Age: Inkwizycja to po prostu najlepsza gra cRPG 2014 roku. Tam, gdzie zabrakło twórcom finezji, nadrabiają rozmachem. Trzeba zagrać.

Dołącz do dyskusji

Advertisement