Call of Duty ma potencjał być idealnym shooterem dla masowego odbiorcy – relacja z premiery i pierwsze wrażenia Spider’s Web

Relacja/Gry 05.11.2014
Call of Duty ma potencjał być idealnym shooterem dla masowego odbiorcy – relacja z premiery i pierwsze wrażenia Spider’s Web

Call of Duty ma potencjał być idealnym shooterem dla masowego odbiorcy – relacja z premiery i pierwsze wrażenia Spider’s Web

W poniedziałek późnym wieczorem odbyła się polska premiera nowej gry z kasowej serii Call of Duty. Miałem okazję odwiedzić warszawski klub Harenda i osobiście przekonać się, jak nowy tytuł od Sledgehammer Games prezentuje się w praktyce. Gra nie “urywa” co prawda pod względem grafiki, ale grywalność trybu dla jednego gracza zachęciła mnie do kupna tego tytułu.

Premiera kolejnej odsłony Call of Duty odbyła się w piwnicy warszawskiego klubu Harenda, a imprezę organizowały firmy ABC Data i LEM. Zjawiłem się na miejscu o 20:00 i już wtedy wszędzie roiło się od dziennikarzy, blogerów i przedstawicieli branży growo-technologicznej. Na wstępie wszystkich gości witał baner podpięty pod szyld zaraz przy wejściu na teren należący do klubu.

Potem było tylko lepiej.

Call of Duty 19

 

Impreza zorganizowana została z wielką pompą. Po odhaczeniu nazwiska na liście i wejściu do budynku można było od razu spotkać pozujące na ściance modelki z, mam nadzieję zabawkową, bronią w rękach. Dla zachowania klimatu ubrane zostały w stroje imitujące mundury typu moro. Po przejściu pierwszych drzwi witał gości przyozdobiony licznymi materiałami reklamowymi pokój pełen telewizorów i konsol. Każdy chętny mógł więc złapać pada w dłoń i sprawdzić samemu, jak prezentuje się futurystyczna wojna.

Na początku wszyscy zgromadzili się jednak na dole, gdzie miała odbyć się ta oficjalna część prezentacji. Właściwe wydarzenie rozpoczęło się w godzinę od startu, kiedy to goście zdążyli już do woli najeść się (do menu zawitały nawet kebaby, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem) i skosztować rozmaitych trunków w barze (z czego wszyscy ochoczo korzystali). Okazało się też, że na wystąpienia przedstawicieli firm ABC Data i LEM czekałem kilka razy dłużej, niźli one trwały.

Nie zdziwiło mnie to zbytnio, bo o tej porze i w takiej atmosferze raczej nikt nie podszedłby entuzjastycznie do słuchania godzinnych wywodów o branży gier.

Call of Duty 28

Na jednej ze ścian klubu padał obraz z projektora, na którym puszczane były fragmenty z rozgrywki Call of Duty Advanced Warfare. Dookoła rozwieszono eksponaty w postaci masek przeciwgazowych. W trakcie oficjalnej prezentacji wszyscy zebrali się na dole, by chwilę posłuchać wystąpienia. Przedstawiciele organizatorów przypomnieli wtedy, że to już 10-ta premiera gry z serii CoD w naszym kraju, a większość odbyła się z nich właśnie w tym miejscu.

To nie był najwyraźniej czas, żeby chwalić się osiągnięciami firmy, statystykami, wynikami finansowymi itp. O samej grze zgromadzeni widzowie też zresztą wiedzieli już wszystko na długo przed premierą. Przypomniano tylko krótko, że pojawi się w niej zdigitalizowany Kevin Spacey (znany ostatnio najbardziej z roli Franka Underwooda z serialu House of Cards), a akcja będzie się dziać w 2054 roku, ale nie zagłębiano się w szczegóły.

Po kwadransie przyszedł czas na to, by wrócić na górę.

Call of Duty 31

Koniec krótkiej “oficjalnej” prezentacji obwieściło wejście na scenę modelek, ubranych w fikuśne orientalne stroje, wykonujących rozmaite tańce. Spragnieni prawdziwych męskich wrażeń gracze mogli w tym momencie wymknąć się na górę i dorwać do konsol Xbox One, co też prędko uczyniłem.

Co prawda Ci bardziej cierpliwi goście, jeśli tylko zostali na dole po występie tanecznym, mogli podziwiać w skupieniu już bardziej rozebrane niż ubrane modelki, które wręcz wiły się po podłodze ku uciesze gawiedzi. Tylko kto by się tym interesował skoro na górze czekała do przetestowania nowa gra?

Sama gra zrobiła bardzo dobre pierwsze wrażenie.

Call of Duty 10

I to mówię z perspektywy gracza, który nie jest fanem serii. Lubię shootery, ale kolejne edycje CoD-a, czyli najróżniejsze Black Opsy, Modern Warfare’y i inne Ghosty nigdy mnie jakoś specjalnie nie zainteresowały. Znajomi też swoimi opiniami mnie skutecznie zniechęcali do zakupów.

Call of Duty Advanced Warfare wydaje się jednak dobrym punktem powrotu do serii, chociaż mam pewne obawy. Kolejne gry spod marki CoD wydawane w ostatnich latach dostają niestety skrajnie różne noty. Wiele z odsłon otrzymało bardzo negatywne recenzje, a grom zarzucało się liniowość, krótki tryb kampanii i niewidzialne ściany.

Tytułom spod marki Call of Duty zarzucano też zabugowanie i liczne błędy.

Call of Duty 35

Jest jednak szansa, że tym razem uda się ich uniknąć. Gra przygotowywana była nie przez dwa, a przez trzy lata co ma – przynajmniej w założeniach – przełożyć się na lepszą jakość końcowego tytułu. Czy tak się stanie oceni już Szymon Radzewicz w pełnej recenzji.

Już teraz jednak mogę stwierdzić: zapowiada się na to, że nowe Call of Duty najpewniej dostarczy dokładnie to samo, co poprzednicy, ale w nowszej otoczce z egzoszkieletami w tle. Nie liczcie jednak na to, że model rozgrywki się zmieni, a shooter zmieni się w RPG-a.

Wiele osób przez to machnie ręką na nowego CoD-a, ale fani serii powinni być… zadowoleni.

Call of Duty 11

Gra opowiada historię po sznurku, ale taki był plan. Advanced Warfare spokojnie można traktować w kategorii interaktywnego, kilkugodzinnego filmu, a osoby szukające innego trybu rozgrywki mają do dyspozycji przecież różne tryby multiplayer, gdzie dodatkowo mogą rozwijać swojego awatara.

Liniowość singleplayerowej kampanii nie jest też oczywiście w żadnym razie wadą. Sam jestem już w takim wieku, że zacząłem doceniać gry z krótką fabułą, którym mogę poświęcić kilka wieczorów, a nie najbliższe pół roku ślęczeć przy ekranie codziennie “po godzinach” i zastanawiać się, kiedy to się wreszcie skończy.

Już po prezentacji miałem okazję przejść jedną z misji singleplayer, a potem obejrzeć (nieco przydługawą) sekwencję wideo, w której zdigitalizowany Kevin Spacey występował w pełnej krasie.

Call of Duty 22

W misji demonstracyjnej, na którą udało mi się trafić, gracz został rzucony od razu na głęboką wodę. Korzystając z kilku dostępnych w arsenale broni w postaci karabinu i działka laserowego trzeba było najpierw zniszczyć wieżyczki strzelnicze, a potem za pomocą haka rozbroić żołnierzy wroga w ogromnych pancerzach.

Nie przepadam za graniu w FPS-y na padzie, ale sterowanie jest banalnie proste nawet dla zatwardziałego pecetowca. Nowością jest możliwość korzystania z haka, który transportuje kontrolowanego przez gracza protagonistę w wybrane miejsce na w zasięgu wzroku. Możliwość takiego manewru sygnalizuje odpowiednia ikonka.

Strzelało się krótko, acz przyjemnie, tylko oprawa graficzna wersji na Xboksa One nie powodowała opadu szczęki na podłogę.

Nowy Call of Duty Advanced Warfare nie wygląda oczywiście źle, ale to tytuł co najwyżej poprawny pod względem wizualnym. Widziałem znacznie więcej gier, i to na konsolach, a nie tylko na pececie, które prezentowały się znacznie lepiej. Odwzorowanie postaci jest niezłe, ale już latająca chmara robotów wyglądała w edycji na Xbox One, z którą miałem okazję się zapoznać, niczym z poprzedniej generacji. Na szczęście akcja jest tak wartka, że zupełnie nie zwraca się uwagi na występujące niedoskonałości.

Advanced Warfare nie jest pod względem grafiki nowym Crysisem, ale jestem przekonany, że nigdy nie miało też takim dziełem być. Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, że gra i tak sprzeda się świetnie, a narzekać głośno na jakość gier z konsol nowej generacji będą tylko lubujący się w liczeniu FPS-ów pececiarze. Dla całej reszty będzie się liczył fun z gry. Jeśli pierwsza misja jest dla tego tytułu benchmarkowa, a dalej będzie tylko tak samo lub lepiej, to tytuł wszystkim fanom gatunku będę mógł polecić.

Jednak o tym, jak nowe Call of Duty Advanced Warfare wypadnie przy bliższym poznaniu, opowie jednak nieco później Szymon, który teraz biega w egzoszkielecie i szykuje się do pełnej recenzji gry. Jest jednak znacznie bardziej pesymistycznie nastawiony ode mnie

Dołącz do dyskusji

Advertisement