Ogrodnik January: Apple Watch – ostateczna kompromitacja?

Felieton/Sprzęt 10.10.2014
Ogrodnik January: Apple Watch – ostateczna kompromitacja?

Ogrodnik January: Apple Watch – ostateczna kompromitacja?

Ostatnie zachwyty Przemka nad Apple Watch doprowadziły mnie do takiego śmiechu, że kolka przeszła mi dopiero przed chwilą. Wiedziony impulsem altruizmu i miłosierdzia postanowiłem więc porzucić planowany na dziś artykuł i zająć się awaryjnym prostowaniem Naczelnego. Boję się, że już jest za późno…

Otóż Przemek był łaskaw wpaść w radość i zachwyt z tego powodu, że Apple właśnie umieściło reklamę swojego przełomowego zegarka w magazynie “Vogue”, a więc tzw. prasie kolorowej, związanej z branżą IT w równym stopniu, co Spółdzielnia Rękodzieła Ludowego “Radomianka” z badaniami Rowu Mariańskiego. To tak, jakby Volvo reklamowało swoje ciężarówki w miesięczniku cyklistów “Pedałuj z nami”, bar wegański promował się w “Przeglądzie rzeźniczo-masarskim”, a Boeing kierował ofertę do czytelniczek “Mamo, to ja”.

Moim zdaniem to wizerunkowa porażka Apple, co zamierzam wyłożyć pokrótce w prostych żołnierskich słowach.

Red. Pająk z ogniem w oczach prorokuje, że to dopiero początek marketingowej kampanii Apple Watch – nowe otwarcie w postrzeganiu produktów Apple. No cóż, owszem, stało się – teraz już niezależnie od tego, czy Apple Watch zagości w “Vogue”, “Cosmopolitan” czy w “Pani Domu” – za każdym razem będzie to kompromitujący dowód na to, że Apple ostatecznie rozstało się ze swoim podupadłym wizerunkiem lidera technologicznych innowacji i szuka powodzenia w produkcji lajfstajlowych dodatków do odzieży. Ci, co chlubili się tym, iż w pocie czoła adaptują technologię z Plutona do ziemskich warunków, teraz umizgują się do szafiarek, bikejek i fryzjerek.

Apple-Watch-Edition-gold

No cóż, to bardzo przebiegłe i zachowawcze posunięcie ze strony kupertyńskich demiurgów marketingu, bo zamiast rzetelnych i surowych recenzji należnych produktowi high-tech, Apple Watch będzie teraz oceniany przez egzaltowane paniusie.

Kto by tam pytał o RAM, procesor czy wyświetlacz, skoro liczyć się będzie wyłącznie kryterium ochów i achów, zajebistości i ogólnej słitaśności. Tyle tylko, że to i tak mu nie pomoże, bo w żadnym konkursie piękności raczej nie wygra

Nie kupią go miłośnicy technologii, nawet zwolennicy wątpliwej teorii o przywódczej roli Apple w świecie IT, nie stanie się gadżetem pożądanym przez geeków lecz obiektem westchnień młodocianych galerianek. No cóż, Skoro samo Apple – rzekomo gigant technologiczny i lider innowacyjności – szuka klienteli wśród bywalczyń sklepów z ciuchami, to widocznie wie, ile jest warta jego nowa zabawka. Ciekawe, gdzie wkrótce trafią używane i niemodne Apple Watche? Na stragany na bazarkach i do koszy w second-handach?

Tak entuzjastyczne przyjęcie pozycjonowania Apple Watch jako produktu modowego przez naczelnego redaktora wiodącego portalu technologicznego jest co najmniej zagadkowe. Rozumiem, że nic tak nie łechce, jak poczucie satysfakcji ze spełniającej się przepowiedni o debiucie Apple na rynku apparel, ale z czego tu się cieszyć? Z tego, że jakiś produkt wyślizguje się niczym węgorz poza profil tematyczny Spider’s Web? No, chyba że faktycznie niczego nie rozumiemy i Spider’s Web niebawem zmieni profil na portal dla szafiarek, a Przemek porzuci udział w programach o technologii i biznesie na rzecz występów w telewizji śniadaniowej…

apple watch wlaczony

Aha, jeszcze jedno słówko o nabieraniu się na uroki reklamy.

Pokazany na okładce “Vogue” stan wyświetlacza z atrakcyjną, konweniującą z ubiorem grafiką na wyświetlaczu to czysta fikcja. Zwykła propaganda dla naiwnych i rocket science dla gospodyń domowych. Zapomnijcie o lansowaniu się cały dzień ze świecącą, spersonalizowaną pod kolor torebki tapetką na wyświetlaczu.

apple watch ciemny

Przez miażdżącą większość czasu Apple Watch będzie wyglądał jak zwykła, niezbyt gustowna bransoletka – grubaśny kajdan z oprawną w złoto, ciemną i martwą bryłą onyksu. Inaczej bateria zdechnie mu w połowie tej ważnej imprezy modowej, na którą właśnie się wybieracie. Apple Watch padnie jeszcze przed podaniem szampana i kanapek z łososiem…

Ogrodnik January – Z zawodu grafik, projektant i ogólnie tzw. artysta – absolwent krakowskiej ASP. Dyrektor kreatywny własnej pracowni graficznej Młyn Artystyczny. Z zamiłowania gadżeciarz, z powołania bloger. W sieci obecny od zeszłego wieku. Prześmiewca, samozwańczy tester technologii, poszukiwacz dziury w całym. Od 2010 roku autor bloga Applefobia, gdzie ośmiesza absurdy, demaskuje mitologię, kpi z fanbojstwa i zdrapuje pozłotkę z aluminium. W wolnym czasie czyta książki, gra na gitarze, jeździ na rolkach i fotografuje. Oczywiście nie wszystko na raz…

Dołącz do dyskusji