Boję się, że po tym wszystkim trudniej będzie nam dojrzewać emocjonalnie

Felieton/Social media 22.09.2014
Boję się, że po tym wszystkim trudniej będzie nam dojrzewać emocjonalnie

Boję się, że po tym wszystkim trudniej będzie nam dojrzewać emocjonalnie

Pytanie czy media społecznościowe rujnują albo chociaż mają znaczące oddziaływanie na związki powraca co jakiś czas jak bumerang. Tylko, że ostatnio nie ma już takiego znaczenia, bo w czasach w których wszyscy zanurzyliśmy się w Facebooka, Twittera, Instagrama i inne Snapchaty okazuje się, że internet i kontakt za jego pomocą stał się integralną częścią życia. Związków też. Być może za jakiś czas nie będziemy nawet zauważać, jak inne są nasze dzisiejsze relacje od tych jeszcze z niedawna.

Internet przeniósł związki w całkowicie nowe rejony

Jeśli macie 17, 25, 30, a może i więcej lat, to pewnie znacie uczucie internetowego zauroczenia. Jeśli używacie internetu, to pewnie kiedyś czekaliście na wiadomość od tego kogoś z bijącym sercem, z ekscytacją, zrezygnowaniem i nadzieją jednocześnie. Może to był ktoś poznany w sieci, może ktoś poznany z dala od klawiatury, dodany potem do znajomych na fejsie.

Może google’owaliście kiedyś kogoś, kim byliście zauroczeni i wpadaliście jeszcze mocniej lub zrażaliście się do tej osoby. Może czekaliście na każdego maila z utęsknieniem.

Może poznawaliście tę osobę w życiu i jednocześnie śledziliście jej aktywność w sieci, która dopełniała szczegóły. Mówiła o niej więcej, bardziej precyzyjnie. Może rozmawialiście z kimś w sieci na tematy całkiem zawodowe, ale ton rozmowy sprawił, że szybko zmieniliście relację, że zaczęła być przyjemna i chcieliście więcej. Może ktoś przypadkowy z forum zaintrygował was tak bardzo, że zaczęliście obserwować go w wielu miejscach i zagadywać w nadziei, że zwróci na was uwagę. Być może nawet znaleźliście w sieci miłość, która dziś nie jest już wstydliwa.

Nie mówcie tego głośno, ale przypomnijcie sobie te uczucia, wrażenia, te pierwsze internetowe fascynacje. Niby różne od tych ze świata realnego, ale głębiej opierające się na tym samym. Na fantazjach, uwielbieniu, zaintrygowaniu, poczuciu bliskości.

Program MTV Catfish:TV Show bazuje na oryginalnym dokumencie Neva Shumana Catfish i opowiada o relacjach w internecie. A właściwie o relacjach, w które angażujemy się czasem niemal całkowicie, choć nie jesteśmy nawet pewni kto jest po drugiej stronie ekranu. Każdy odcinek to historia jakiejś pary, najczęściej romantycznie zaangażowanej. Ludzie ci nigdy nie widzieli się na żywo, nawet nie używali wideoczatu, a ich relacje opierają się na internecie i telefonie, czasem tylko na komunikatorach tekstowych.

catfish

Mimo wszystko potrafią się w ten sposób zakochiwać, wspierać, być przy sobie i mówią, że nie wyobrażają sobie życia bez tej drugiej strony. Często są to osoby, które przechodziły jakieś problemy i trudności, które nie radzą sobie w rzeczywistych związkach, są poranione czy w jakiś inny sposób projektują coś na całkowicie nieznane, ale obecne choćby przez sieć osoby.

W Catfish widzieliśmy dziewczynę, która od wieku nastoletniego rozmawiała z chłopakiem, dorosła, spłodziła dziecko, ale wciąż utrzymywała z nim kontakt. Po niemal dekadzie i napięciu związanym z niepewnością, czy chłopak jest tym, za kogo się podaje historia okazała się mieć szczęśliwe zakończenie. Chłopak był dokładnie tym chłopakiem, para była razem i rozpadła się już jako narzeczeństwo po dłuższym czasie. Rozpadła, bo dziewczyna stwierdziła, że wróci do swojego byłego, który odnowił z nią kontakt.

Wielu widzom Catfish wydaje się, że miłości czy związki przez internet są niemożliwe, że jeśli nie ma się nawet pewności kim jest druga osoba to nie ma szans, by uczucie było prawdziwe

Jednak takie emocjonalne połączenia napędzane specyficznym, sieciowym klimatem są nie tylko możliwe, ale i dzieją się coraz częściej. W mediach społecznościowych nie tylko dajemy wyraz swoim narcystycznym zapędom, nie tylko budujemy własny, przerysowany wizerunek czy wylewamy pomyje na nieznajomych i wszystko dookoła. Media społecznościowe to też miejsce, w którym szukamy tego, czego brakuje nam w życiu tak zwanym realnym. Media społecznościowe stają się pułapką, a czasem zbawieniem dla najintymniejszych związków między ludźmi.

milosc-tablety-para-internet

To co napisałam ani Catfish jednak nie ukazują ciemnej strony internetu i związków. Te już powstały, ludzie odnaleźli się wśród milionów osób, wydaje się że wszystko będzie dobrze.

Bywa różnie. Bardzo różnie, a internet zaczął odgrywać w tym sporą rolę

Wszyscy bywamy zazdrośni. W związkach także. W 33% spraw rozwodowych w Stanach Zjednoczonych w dokumentacji wspomniano o Facebooku, w dwukrotnie takiej ilości o internecie w ogóle. A to małżonek rozmawiał dosyć nieprzyzwoicie z kimś na czacie, a to odnowił kontakt z dawno nie widzianym poprzednim partnerem, małżonka przesadzała z ekshibicjonizmem, narzekała na męża czy czepiała się o każdą wirtualną znajomą i lajk na stronach z nieco roznegliżowanymi paniami.

Jasne, kiedyś też można było robić takie rzeczy, ale uświadommy sobie jedno – kiedyś pozostawało to w sferze na co dzień niedostępnej, niewidocznej dla partnera. Kiedyś ciężko było sprawdzić, co porabia “eks”, jak wygląda, gdzie mieszka i jak mu się wiedzie. Dziś wystarczą dwie sekundy i trzy kliknięcia. Kiedyś pewne sprawy pozostały niedopowiedziane, może nawet wstydliwe. Dziś w natłoku informacji, wzorców i łatwości wszystkiego klikamy w szarą strefę.

Usprawiedliwiamy rzeczy, które w internecie są proste do usprawiedliwienia, bo robią to wszyscy, bo to internet, czyli takie niewinne – porno, flirty, gapienie się na tyłek czy szukanie admiracji i uwagi płci przeciwnej. Tylko, że kulturowo, jako społeczeństwo i tak całkiem prywatnie jako ludzie, którzy są w związkach jeszcze nie zmieniliśmy tego postrzegania. Wciąż uważamy, że flirt z kimś innym może być pierwszym krokiem do zdrady, że odnawianie kontaktów z poprzednimi miłościami może być niebezpieczne a gapienie się w dekolt innej kobiety może być nieprzyjemne i prowadzi do zazdrości.

laptop-para-zwiazek-milosc

Internet rozmija się w tym z rzeczywistością jak chyba w żadnym innym miejscu

Zmieniamy się – mamy mniej empatii, luźniej niż dekadę temu traktujemy kontakty, bardziej dbamy o własny wizerunek, bo sieć robi z wielu z nas narcyzów i nie do końca radzimy sobie z tysiącem możliwości, jakie dostaliśmy.
Jak łatwo zaangażować się emocjonalnie i uczuciowo przez sieć widać w Catfish. Problem w tym, że łatwo w ten sposób zaangażować się nie tam, gdzie trzeba. Idę o zakład, że były partner wspomnianej wyżej bohaterki programu odnowił z nią kontakt przez internet, że na bieżąco śledził jej profile i obserwował życie.

Idę o zakład, że wiele z nie mogących odejść zakochań, wiele tęsknoty i nieszczęśliwej miłości bierze się z podsycania uczuć internetem. Ciężko jest pozbyć się kogoś z głowy, jeśli codziennie widzimy jego statusy na fejsie, jeśli w każdej chwili możemy napisać, wiemy gdzie i z kim jest.

Ciężko zaangażować się w coś, nie będąc świadomym powagi i jedną nogą tkwiąc ciągle w świecie przeszłości czy pokus pod dotykowym ekranem. Czasem boję się, że bogactwo sieci sprawi, że będzie ciężej dojrzewać, zwłaszcza emocjonalnie. Internet jest piękny i potrafi łączyć kompletnie nieznajomych, ale dzielić najbliższych.

Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock

 

 

Dołącz do dyskusji

Advertisement