Rzuć aparat i ucz się grafiki 3D – 75 proc. “zdjęć” z katalogu Ikea to rendery

Artykuł/Foto 01.09.2014
Rzuć aparat i ucz się grafiki 3D – 75 proc. “zdjęć” z katalogu Ikea to rendery

Rzuć aparat i ucz się grafiki 3D – 75 proc. “zdjęć” z katalogu Ikea to rendery

Czy zdajesz sobie sprawę, że w katalogu Ikea 75 proc. „zdjęć” to tak naprawdę grafika komputerowa? Rendery są szybsze, tańsze, a w razie potrzeby można w nich łatwo edytować obiekty lub oświetlenie. To bardzo zła wiadomość dla fotografów wnętrz.

Ikea pracuje nad realistycznymi renderami już od 2004 roku. Jak mówi Martin Enthed, menadżer agencji obsługującej firmę Ikea, 8 na 10 ówczesnych renderów nie spełniłoby dzisiejszych norm jakościowych. Pierwszy render 3D został umieszczony w katalogu Ikea jesienią 2006 roku. Było to krzesło o nazwie „Bertil”.

Bertil-ikea

Pierwsza wizualizacja całego pomieszczenia trafiła do katalogu Ikea w 2010 roku. Stało się to zaraz po tym, gdy w 2009 roku zarząd firmy powiedział grafikom, że ich praca jest tragiczna, a w temacie renderów muszą się oni jeszcze wiele nauczyć. Szefostwo powiedziało, że około 200 grafik produktów jest zbyt słabych, by trafiło do katalogu. Graficy zaczęli analizować odrzucone grafiki, po czym okazało się, że… zarząd odrzucił same zdjęcia, a nieświadomie zaakceptował tylko idealne rendery 3D. To był punkt zwrotny.

Od tego czasu wszystko się zmieniło. Dziś już 75% katalogu Ikea powstaje w programie 3D.

ikea 2

Większość renderów powstaje w rozdzielczości 4K x 4K, żeby można było zrobić z nimi wszystko – od umieszczenia na ulotce, po zrobienie ogromnego banneru reklamowego. Chociaż większość grafik jest użyta tylko na stronie internetowej, to wszystkie rendery można wykorzystac do znacznie większych projektów.

Obecnie Ikea dysponuje bazą około 25 tysięcy obiektów, które mogą być wykorzystane w kolejnych projektach.

Nadchodzą ciężkie czasy dla fotografów wnętrz

Przypadek katalogu Ikea to nie jedyny przykład wykorzystania grafiki 3D zamiast zdjęć. Tego typu praktyki są coraz bardziej powszechne np. w katalogach modowych, gdzie na modelki nakłada się ubrania podczas obróbki. Również w branży motoryzacyjnej coraz rzadziej możemy znaleźć w reklamach prawdziwe zdjęcia.

Zmiany zachodzą nawet w tak fotograficznej branży, jak portret. Obecnie nie jest problemem stworzenie przerażająco realistycznej twarzy w programie 3D. A to dopiero początek, bo z roku na rok programy do modelowania i renderowania grafik są coraz potężniejsze.

Tak, to też jest render. Autor: Adam Skutt
Tak, to też jest render. Autor: Adam Skutt

Wszystko to sprawia, że zawód fotografa powoli przestaje być potrzebny. Na razie tyczy się to głównie branży reklamowej, deweloperskiej i wnętrzarskiej, które zostały zdominowane przez grafikę 3D. Kto wie, może za kilka lat ten sam trend dotknie również fotografów krajobrazu, zwierząt, sportu, czy nawet tzw. streeta.

Rendery 3D wygrywają obecnie ceną i czasem potrzebnym na przygotowanie. Zorganizowanie sesji zdjęciowej, np. nowego modelu auta, to duże przedsięwzięcie. Wymaga ono zorganizowania dużych przestrzeni, a także mnóstwa sprzętu. Aparat to najmniejszy problem, natomiast najwięcej problemów sprawia oświetlenie. Uzyskanie pięknego światła na zdjęciach i renderach to największe wyzwanie – zwłaszcza w przytoczonej wyżej branży motoryzacyjnej, gdzie odbicia w lakierze mogą stanowić o sile zdjęcia.

ikea 1

Podczas sesji zdjęciowej testowanie ustawień lamp, blend, softboksów i innych gadżetów zajmuje mnóstwo czasu. W programie 3D jest to kwestia kilku kliknięć. Poza tym, przygotowany model 3D można użyć w kolejnych sesjach.

Nasuwa się smutny wniosek. Chcesz zarobić w branży reklamowej? Nie inwestuj w naukę fotografii, tylko ucz się robić realistyczne rendery.

Dołącz do dyskusji

Advertisement