Czy słuchawki za 29 zł mogą być dobre? Unitra SD-20 i SD-10 – recenzja Spider’s Web

News/RTV 11.06.2014
Czy słuchawki za 29 zł mogą być dobre? Unitra SD-20 i SD-10 – recenzja Spider’s Web

Czy słuchawki za 29 zł mogą być dobre? Unitra SD-20 i SD-10 – recenzja Spider’s Web

Nieco ponad tydzień temu testowałem słuchawki Unitra SN-50. Był to bardzo ciekawy model cechujący się niepowtarzalnym wzornictwem, dużymi rozmiarami i wysoką ceną. Unitra jednak nie zapomniała o osobach poszukujących mniej wyróżniających się, mniejszych i tańszych modeli słuchawek. Tak powstały dokanałowe modele SD-20 oraz SD-10.

Osobom, które nie czytały mojego tekstu na temat powrotu marki Unitra, chciałem przypomnieć zasady nazewnictwa ich słuchawek. Są dostępne w dwóch liniach oznaczonych jako SN oraz SD, które oznaczają kolejno Słuchawki Nauszne oraz Słuchawki Douszne. Oprócz tego ważne jest oznaczenie liczbowe słuchawek – im wyższa cyfra, tym mamy do czynienia z lepszymi i droższymi słuchawkami. Flagowym modelem jest SN-50, poza tym możemy zobaczyć modele SN-40, SN-30, SD-20 i SD-10. Ich ceny to kolejno 249 zł, 149 zł, 99 zł, 49 zł i 29 zł.

Unitra SD-20 pokazuje, że “drewniak” to nie obelga

Biorąc do ręki słuchawki SD-20 ma się wrażenie, że jest to produkt z wyższej półki. Zawdzięczają to obudowie wykonanej z litego drewna o barwie brązowej. Zyskuje na tym nie tylko ich wygląd, ale również wytrzymałość. Model SD-20 wygląda na odpowiednio spasowany i zrobiony z odpowiednią starannością. Korpusy słuchawek są symetryczne i bardzo drobne, raczej nikt nie powinien mieć problemu ze zmieszczeniem ich w uszach.

SAMSUNG CSC Dodane tipsy są raczej standardowej jakości, zdecydowanie lepsze były stosowane między innymi w słuchawkach Philips SHE3590. Zaletą jest jednak to, że dołączono tu trzy zestawy ogumienia w rozmiarach S, M oraz L. Dzięki przemyślanej budowie słuchawek oraz różnym rodzajom tipsów uzyskano tu bardzo dobrą izolację od otoczenia. Boli fakt, że na słuchawkach NIE oznaczono, czy mamy do czynienia z prawą, czy lewą słuchawką. To znaczne utrudnienie, dla osób, które chciałyby słuchać muzyki w odpowiedni sposób.

SAMSUNG CSC

Z kolei Unitra SD-10 to model do bólu plastikowy

Ten został stylizowany na szaro-czerwone tabletki antybiotyków popularnych w czasach PRL-u. Unitra SD-10 dostępne są też w bardziej stonowanej wersji szaro-czarnej. Ich wygląd pozostawia raczej wiele do życzenia, ale mówię to jako osoba, która używa słuchawek za trzycyfrowe kwoty.

Nie podobają mi się nieco zbyt wypłowiałe kolory w szaro-czerwonej wersji słuchawek, ale zastosowanie takiego plastiku może być celowym zabiegiem, gdyż podobne kolorystycznie zastosowano nawet w najwyższym modelu SN-50. Niestety ze względu na wystający element przypominający tabletkę znajdą się nieliczne osoby, które będą problem z ułożeniem tej słuchawki w swoich uszach.

SAMSUNG CSC

O dodanych klipsach można napisać dokładnie to samo, co w przypadku modelu SD-20. W zestawie są trzy rozmiary – S, M oraz L, które dobrze izolują dźwięki otoczenia. W modelu SD-10 również nie oznaczono, która słuchawka jest lewa, a która prawa.

SAMSUNG CSC

Nieco za cienki kabel, za to z mikrofonem

W obu modelach zastosowano taki sam kabel wychodzący ze słuchawek, który jest już do bólu standardowy. Szkoda, że producent nie zdecydował się na zastosowanie płaskiego przewodu, który utrudniałby możliwość zaplątania się go. Zamiast tego mamy cienki kabel o długości 1,2 m, który nieuważny użytkownik będzie mógł łatwo zerwać, tak samo jak w przypadku innych słuchawek z niskiej i średniej półki cenowej.

Na kablu znajduje się też mikrofon z przyciskiem odbierania i kończenia połączeń, dzięki czemu do rozmowy nie będzie trzeba ich odłączać od smartfona. Od razu widać, że nie jest to typowy sprzęt muzyczny, a gadżet pozycjonowany jako akcesoria do inteligentnych telefonów.

SAMSUNG CSC

Unitra SD-20 zaskakuje dobrą jakością dźwięku

Pod tym względem bardzo dobrze prezentuje się model SD-20. Zapewniany przez niego dźwięk jest tylko nieco za mało wyrazisty jeśli chodzi o niskie tony. Z tego powodu w niektórych gatunkach muzycznych jest trudne odpowiednie odebranie i rozpoznanie beatu. Bardzo wyraziste są gitary oraz instrumenty symfoniczne, zaś wokal wydaje się minimalnie przytłumiony.

SAMSUNG CSC

Dźwięk jest ciepły, niezbyt monotonny i przyjemnie się roznosi, nie jest zbyt metaliczny i ostry. Ogólnie patrząc na cenę tego modelu nie mam do niego większych zastrzeżeń. Oczywiście opisuję to jako laik, który miał kilkanaście zestawów słuchawek, ale daleko mu do audiofila. Krótko mówiąc, są to słuchawki warte swojej ceny wynoszącej 49 zł.

Unitra SD-10 atakuje przesadzonym basem

Jeśli chodzi o model Unitra SD-10, wypada on o wiele gorzej. Można usłyszeć tu wiele za mocne niskie tony, które niszczą całą muzykę. Wokal prezentuje się znośnie, tak samo jak instrumenty symfoniczne. Krótko mówiąc góra jest znośna jak na słuchawki za 29 zł, jedynie nieco za często zahacza o piskliwość. Niestety ze względu na wspomniane już niskie tony słuchanie kawałków, w których jest wyraźny beat, okazuje się po prostu nieprzyjemne.

SAMSUNG CSC

Jako przykład podam to fakt, że najnowszy album Michaela Jacksona Xscape oraz utwory Ludovico Einaudi dało się posłuchać, ale w #kurt_rolson Tedego oraz Shatter Me Lindsey Stirling wszystko było absolutnie zdominowane przez niskie tony. Może znajdą się łowcy basu, którym spodoba się taki zabieg, ale ja zdecydowanie do nich nie należę. Sam nie wiem, co powiedzieć o modelu SD-10, ponieważ z jednej strony oferuje on kiepską jakość dźwięku, ale wydaje mi się, że w tej cenie po prostu nie dało się zrobić dobrych słuchawek. Wyjątkiem jest tu wspominany już wcześniej model Philips SHE3590, który jest jednak prawdziwą perełką w tym przedziale cenowym.

Czy warto?

Jeśli miałbym zdecydować, czy warto wydać 49 zł za Unitry SD-20, powiedziałbym, że zdecydowanie tak. Oczywiście nie są to słuchawki, które zagrają tak dobrze i dokładnie jak modele czterokrotnie droższe, ale pozwolą z przyjemnością słuchać większości rodzajów muzyki. Do tego dzięki dodanym różnym rodzajom gumek odpowiednio odizolują nas od otoczenia. Największe wady tego modelu to nieco za słaba jakość wspomnianych już gumek i zastosowanie zbyt cienkiego kabla. W ogólnym rozrachunku słuchawki te są warte 49 zł.

SAMSUNG CSC

Jeśli chodzi o model SD-10, sprawa wydaje się równie prosta, choć zupełnie inna. Słuchawki są o wiele gorzej wykonane od modelu SD-20, grają też zauważalnie gorzej, mają wadę konstrukcyjną w postaci wspomnianych tabletek, które mogą nie pasować do niektórych (nielicznych) uszu. Czy warto je kupić? Zależy, jak podchodzimy do ceny słuchawek. Według mnie są one zaledwie o 20 złotych tańsze od lepszego pod każdym względem modelu SD-20, do którego zdecydowanie warto dołożyć. Jeśli jednak ktoś uważa, że są one niemal o połowę tańsze, może wybrać model SD-10. Tylko niech potem nie mówi, że nie ostrzegałem.

Dołącz do dyskusji

Advertisement