Tesla dowozi zyski, akcje dwukrotnie droższe niż przed rokiem

Artykuł/Motoryzacja 26.06.2014
Tesla dowozi zyski, akcje dwukrotnie droższe niż przed rokiem

Tesla dowozi zyski, akcje dwukrotnie droższe niż przed rokiem

Blisko rok temu postawiłem tezę, że Tesla Model S to iPhone świata motoryzacji. Upłynęło na tyle dużo czasu, że pora na jej weryfikację oraz aktualizację.

Zacznijmy od cyfr. Cena akcji wzrosła od tego czasu o blisko 100% – z 120 USD w lipcu 2013 r., do niemal 240 USD na minionej sesji. Tym samym kapitalizacja Tesli podskoczyła do blisko 30 mld dol. Sądząc z komentarzy z wspomnianego artykułu, wiele osób nie podzielało wtedy moich entuzjastycznych oczekiwań co do tej spółki, które jak widać już się realizują.

tesla wyniki giełdowe
Wykres kursu akcji Tesla Motors, Inc za okres 12 miesięcy (źródło: finance.yahoo.com)

Co wydarzyło się w mijających miesiącach? Zacznijmy od niedawnych wydarzeń jakimi było uwolnienie patentów firmy na elektryczne samochody. Posunięcie bardzo nieoczekiwane, zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdy giganci technologiczni potrafią się procesować o patenty dotyczące zarówno tych ważnych odkryć jak i bardzo błahych. Elon Musk argumentował swoją decyzję osobistym przekonaniem, że patenty to przeżytek służący jedynie korporacjom, które za ich pomocą okopują się na swoich pozycjach i płacą fortuny prawnikom, zamiast wynalazcom.

Musk szczerze przyznaje, że gdy rozpoczynał swoją karierę przedsiębiorcy to uważał, że patenty stoją na straży własności intelektualnej, na której konkurencja mogłaby nieuczciwie zarabiać. Dziś jest już innego zdania – giganci światowej motoryzacji pomimo niejednokrotnie większych możliwości i ogromnych zasobów nie są aż tak bardzo zainteresowani ekspansją na rynek aut elektrycznych.

Osobiście nie do końca zgadzam się z CEO Tesli, o czym więcej napisze w drugiej części artykułu. Niemniej widać, że Musk czuje się na tym rynku coraz pewniej i więcej korzyści widzi w kooperacji niż w rywalizacji.

Nowy, większy model na horyzoncie

Spółce od samego początku pomaga siła koncentracji – Tesla produkuje wyłącznie samochody elektryczne, zaczynając od jednego modelu. Już w przyszłym roku światło dzienne ujrzy długo wyczekiwany Tesla Model X. Samochód zapowiada się bardzo ciekawie – ma mieć drzwi unoszone do góry, napęd na 4 koła oraz dodatkowy rząd siedzeń. Będziemy mieli więc połączenie SUV-a z vanem opakowane w elektryczną hybrydę.

Co ciekawe, kolejne auto Tesli, po niewątpliwie udanym modelu S, będzie większe i bardziej rodzinne. Oczekiwać by można było, że firma wejdzie do segmentu miejskiego, gdzie coraz śmielej rozpycha się choćby Toyota Auris oraz Nissan Leaf.

Model X będzie wyposażony w otwierane do góry drzwi, znane z Mercedesa Gullwing (źródło: teslamotors.com)
Model X będzie wyposażony w otwierane do góry drzwi, znane z Mercedesa Gullwing (źródło: teslamotors.com)

Pojazd dostępny z napędem na obie osie będzie napędzany przez dwa silniki elektryczne umieszczone pomiędzy kołami każdej z osi, podobnie jak to jest w Modelu S. Zasięg auta zależeć będzie od akumulatorów (60 kWh, 85 kWh) jednak z uwagi na wielkość auta będzie on nieco niższy niż w Modelu S.

Tesla nie docenia Androida

W swoim czasie Apple na rynku smartfonów panowało niemal niepodzielnie – konkurencja albo jeszcze nie istniała albo ignorowała ten segment. Szybko jednak pojawili się inni gracze, którzy wraz z upływem czasu przejmowali coraz większą część zyskownej branży. Dziś dominuje na nim Android i to Apple jest w defensywie, szukając nowych pomysłów na iPhone’a. Wprowadzoną niedawno „wersję plastikową” trudno nazwać spektakularnym sukcesem, a obecnie oczekuje się, że firma dostosuje się do rynkowego trendu rosnących ekranów i powiększy rozmiary nowego iPhona.

Podobna sytuacja w dłuższej perspektywie może mieć miejsce również na rynku motoryzacyjnym. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu skupiona na rynku samochodów elektrycznych Tesla mogła sobie pozwolić na pewność siebie nie widząc w tylnym lusterku żadnych konkurentów. Co więcej, największe marki motoryzacyjne traktowały ten segment wręcz po macoszemu, nawet nie stając do rywalizacji.

Sytuacja zmienia się coraz bardziej. Na rynku jest już coraz głośniej o futurystycznym modelu BMWi8. Gdy jego koncept był prezentowany w 2009 roku we Frankfurcie to stanowił ciekawostkę w ofercie BMW. Dziś, gdy temat aut hybrydowych jest na czasie, i8 budzi szerokie zainteresowanie. Nadwozie samochodu posiada nowoczesne kształty z bardzo długą, nisko poprowadzoną pokrywą silnika z agresywnym pasem przednim i charakterystyczną atrapą chłodnicy. Pojazd wykorzystuje nowoczesną technologię dzięki której jego masa i poziom spalania jest niski.

Auto jest pierwszym seryjnie produkowanym samochodem na świecie wyposażonym w szkło wzmacniane chemicznie oraz reflektory laserowe. Silnik spalinowy o pojemności 1,5 litra wyposażono w technologię TwinPower Turbo, dzięki czemu dysponuje mocą 231 KM i 320 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Silnik elektryczny posiada moc 131 KM i także 320 Nm momentu obrotowego.

O ile i8 to potencjalna konkurencja dla Tesli S to BMW mocno promuje również swoją miejską hybrydę i3, którą chce powalczyć w segmencie małych ekonomicznych samochodów. W pełni naładowane BMW i3 zdaniem producenta powinno przejechać od 130 do 160 kilometrów. Samo ładowanie odbywa się poprzez konwencjonalne gniazdko prądu (co trwa ok. 8 h, czyli całą noc), specjalny moduł (w 4-6 h) lub w publicznej stacji ładowania (poniżej godziny). We wnętrzu auta zastosowano ekologiczne surowce pochodzące z recyklingu, takie jak plastik z butelek PET, włókna hibiskusa czy wełna. Za takie rozwiązania trzeba odpowiednio zapłacić – cena tego samochodu to ok. 140 000 zł.

Choć linia nadwozia BMW i3 – oraz wspomniany koszt – mogą budzić kontrowersje, to najważniejsze jest to, że branża coraz poważniej traktuje samochody hybrydowe. Co więcej, nadal utrzymywana jest retoryka, że są to auta ekskluzywne, nie przeznaczone do masowej produkcji, co może zagwarantować wysoką rentowność pomimo niskiej sprzedaży.

Warto także wiedzieć, że posiadacze samochodów hybrydowych cieszą się rosnącą liczbą benefitów. Apogeum osiągnęły one w Norwegii. Ich właściciele są zwolnieni z 30% cła przy zakupie auta, mogą nimi jeździć bus pasami oraz za darmo „tankować” prąd na stacjach elektrycznych w kilku miastach.

Ulgi dla posiadaczy hybryd są również w planach polskich władz. Mówi się m.in. o darmowych parkingach czy niższych podatkach. Biorąc jednak pod uwagę, że samochody hybrydowe nadal nie są tanie, to ulgi trafią do kieszeni tych bardziej zamożnych.

Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej

Po upływie roku podtrzymuję swoją tezę, że Tesla Model S to iPhone świata motoryzacji. Jest nim nawet bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Gdy pojawił się pierwszy iPhone wielu sceptyków wskazywało na brak powszechnego dostępu do mobilnego Internetu oraz jego wysokie koszty. To samo ma się do sieci stacji ładujących Teslę i inne elektryczne pojazdy. Gdy będzie ona już wystarczająco rozwinięta możemy się spodziewać eksplozji tego rynku na wzór ekspansji smartfonów, która nie byłaby przecież możliwa gdyby nie Internet. Oczekiwać też można spadku cen samochodów hybrydowych.

Teslę czekają podobne zagrożenia jakie spotkały Apple. Konkurencja nie śpi – duże koncerny z pewnością coraz przychylniej spoglądają na rynek hybryd, a biorąc pod uwagę ich możliwości produkcyjne i dystrybucyjne to w przeciągu kilku lat są w stanie stać się znaczącym rywalem dla Tesli, tak jak choćby to ma miejsce w przypadku zdobywającego dominację Androida.

Co do kursu akcji spółki, to tutaj również może się powtórzyć scenariusz Apple. Czyli po dynamicznych wzrostach mogą następować silne korekty ceny, tylko dlatego, że wyniki finansowe nie przerosną rynkowych oczekiwań. A te z pewnością będą postawione przed firmą Elona Muska bardzo wysoko.

Przemysław Gerschmann – Założyciel Equity Magazine, analityk inwestycyjny w globalnym banku. Pasjonat rynków finansowych, biegacz długodystansowy, wielbiciel południowych Włoch i fan książek Murakamiego.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji