Próbujemy skontaktować się z kosmitami, ale ci milczą. Dlaczego?

Artykuł/Longform 02.06.2014
Próbujemy skontaktować się z kosmitami, ale ci milczą. Dlaczego?

Próbujemy skontaktować się z kosmitami, ale ci milczą. Dlaczego?

Odkąd zorientowaliśmy się, że świecące na nocnym niebie punkciki, to nie dziury w nieboskłonie, ale gwiazdy podobne Słońcu, zaczęliśmy rozmyślać, czy wokół nich nie krążą światy podobne do Ziemi, a na nich inne istoty rozumne. Zapłodniło to wyobraźnię naukowców i pisarzy – widzieliśmy już chyba każdą możliwą wizję rozumnych istot pozaziemskich. Od praktycznie identycznych do Ziemian (np. “Star Trek”), po tak różne od nas, że porozumienie z nimi jest niemożliwe (np. “Solaris” Stanisława Lema).

Swego rodzaju poczucie kosmicznej samotności powoduje, że wysyłamy w kosmos sygnały mające na celu nawiązanie kontaktu, i nasłuchujemy, cały czas nasłuchujemy z uwagą. Wyposażeni w narzędzia należące do dziedziny teorii informacji, jesteśmy w stanie odróżnić sygnał przypadkowy (szum) od sygnału w jakimkolwiek, nawet nieznanym nam języku. Jednym z takich narzędzi jest tzw. rozkład Zipfa, który określa częstotliwość występowania słów. Oczywiście, te założenia dotyczą ziemskim języków, ale potwierdzone są przez wszystkie rodzaje kodów stworzonych przez człowieka, więc mamy nadzieję, że zadziałają i na sygnał wytworzony przez obce cywilizacje.

Rozkład Zipfa
Rozkład Zipfa

Czy natrafiliśmy kiedykolwiek na sygnał zdradzający jakiekolwiek cechy sztucznego wytworzenia?

Po raz pierwszy na poważnie pomyślano o odebraniu sygnału od obcych cywilizacji, gdy w 1967 roku w brytyjskim obserwatorium odebrano powtarzające się regularnie sygnały radiowe z Kosmosu. Sygnał powtarzał się co około 1,34 sekundy i miał długość 0,04 sekundy. Źródło sygnału nazwano LGM-1 od angielskich słów little green men (małe zielone ludziki).

Okładka płyty grupy Joy Division
Okładka płyty grupy Joy Division

Jak się okazało, źródło sygnału było jednak naturalne. Był to pulsar CP1919, wysyłający regularnie impulsy elektromagnetyczne. Na pewno widzieliście sygnał z tego pulsaru – jego wykres znajduje się na okładce płyty Unknown Pleasures grupy Joy Division.

Nie był to jednak najdziwniejszy z odebranych na Ziemi sygnałów.

W celu odebrania ewentualnych wiadomości od obcych cywilizacji, nasłuchujemy najuważniej na długości fali równej 21 centymetrów. Dlaczego? Bo jest to tzw. linia wodoru, nasłuch na której umożliwił nam poznanie wielu informacji na temat otaczającego nasz Wszechświata.

W 1977 roku na tej właśnie częstotliwości odebraliśmy sygnał, który po wydrukowaniu, astronom Jerry R. Ehman zakreślił czerwonym ołówkiem i napisał “Wow!”. Stąd sygnał ten znany jest pod nazwą “sygnał Wow”. Odebrany dokładnie na linii wodoru sygnał wykazał przez 72 sekundy wyjątkowe odejście od normy i wartości które normalnie przyjmował.

Wow_signal

Jak powstał sygnał Wow? Naukowcy przypisali różnym proporcjom szumu do sygnału różne wartości. Jak widać na opublikowanym fragmencie, cały wykres wypełniają nudne jedynki, dwójki i trójki, by w pewnym momencie przybrać wartość ciągu 6EQUJ5. To oczywiście umowna interpretacja, wynikająca z przypisania kolejnych cyfr i liter poszczególnym mocom sygnału, jednak takie odstępstwo jest znaczące i, jak dotąd, nie wyjaśnione.

Istnieje jeszcze kilka (dosłownie – kilka) znaczących przykładów niewyjaśnionych lub potencjalnie istotnych sygnałów. Jednak to sygnał Wow pozostaje królem wśród takich niewyjaśnionych zjawisk.

To zadziwiające że tak mało odebraliśmy istotnie różnych od szumu tła sygnałów. Czy jesteśmy w stanie określić, ile cywilizacji może istnieć poza nami? Istnieje prosta próba okreslenia, jak duża może być potencjalna liczba takich obcych cywilizacji.

Jest to tzw. Równanie Drake’a:

równanie drakea

Równanie to pomnożenie założonych liczb takich jak:
N – liczba cywilizacji z którymi ludzkość może się skomunikować
R* – szybkość powstawania gwiazd w naszej Galaktyce;
fp – odsetek gwiazd, które mają planety;
ne – średnia liczba planet znajdujących się w ekosferze gwiazdy, tj. na których może powstać życie;
fl – odsetek planet w ekosferze, na których życie powstanie;
fi – odsetek planet zamieszkanych, na których życie rozwinie inteligencję (czyli stworzy cywilizację);
fc– odsetek cywilizacji, które będą chciały komunikować się z ludzkością;
L – średni czas istnienia takich cywilizacji.

Większość z wartości tych współczynników to oczywiście czysta spekulacja. Jednak, jakkolwiek małe by one nie były, to duża liczba gwiazd w galaktyce powoduje, że zawsze wyjdzie nam jakaś wartość, dająca nadzieję na kontakt. W samej Drodze Mlecznej jest około 250 miliardów (2,5 × 1011) gwiazd, a w obserwowalnym Wszechświecie około 70 tryliardów (7 × 1022). Nawet jeśli inteligentne życie pojawia się na znikomym procencie planet, wciąż powinno istnieć mnóstwo cywilizacji innych niż ziemska.

Enrico Fermi
Enrico Fermi

Równanie Drake’a nie ma większego znaczenia praktycznego. Nie jest to prawdziwe równanie, bardziej figura retoryczna, mająca na celu uzmysłowić nam, jak wielki jest Wszechświat, i jak wiele może w nim się zdarzyć. Zależnie od wybranych wartości poszczególnych współczynników, uzyskujemy różne wyniki – od jedności po kilka milionów. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej chwili liczba znanych nam cywilizacji wynosi 1 – cywilizacja ziemska.

Prowadzi to do paradoksu, sformułowanego najlepiej przez fizyka, laureata Nagrody Nobla, Enrico Fermiego w 1950 roku: “Gdzie są wszyscy?!”. Fermi zastanawiał się, dlaczego, skoro Wszechświat jest tak duży, że w dużą dozą prawdopobobieństwa powinny istnieć w nim inne cywilizacje, nie obserwujemy sond, statków kosmicznych, sygnałów radiowych, ani innych dowodów ich istnienia?

Próby wyjaśnienia paradoksu Fermiego

Próby wyjaśnienia tego paradoksu są najróżniejsze. Oto niektóre z nich.

  • Życie jest unikalne dla Ziemi, lub bardzo rzadkie. Lub po prostu pierwsze – inne cywilizacje jeszcze nie powstały. Lub… ostatnie – inne już wymarły.
  • Inteligentne życie jest tak rzadko rozrzucone po Wszechświecie, że wysłanie jakiegokolwiek sygnału zajmuje dłużej niż czas istnienia cywilizacji. Znane również jako “boska kwarantanna”.
  • Inteligentne życie doprowadza się do samozagłady, lub samoograniczenia.
  • Wszyscy się boją kontaktować z innymi, bo boją się ataku.
  • Obowiązuje zasada braku kontaktu, podobna do Pierwszej Dyrektywy w Star Treku.
  • Komunikacja z innymi cywilizacjami jest niemożliwa, a pomysł komunikacji radiowej unikalna dla naszej cywilizacji. Lub – unikalna dla pewnego okresu rozwoju cywilizacji, a z radiowego poszukiwania braci w rozumie po prostu się wyrasta.
  • Argument ekonomiczny: podróże międzygwiezdne i próby kontaktu się nie opłacają.
  • Istniejemy za krótko i za krótko nasłuchujemy. Sygnały zdarzają się rzadziej.
  • Obcy istnieją i nas zauważyli – ale nie zdążyli jeszcze odpowiedzieć.
  • Nie słuchamy w odpowiedni sposób, na odpowiednich częstotliwościach, nie wiemy czego konkretnie szukać.
  • Wszystkie zaawansowane cywilizacje osiągnęły stadium technologicznej osobliwości i zamknęły się w wirtualnych światach.
  • Ludzkość jest celowo odizolowana, bo jest przedmiotem kwarantanny, kosmicznego eksperymentu, symulacji, lub kary.
  • Ciekawość świata i innych jest unikalna dla rodzaju ludzkiego, inne istoty nie myślą o kontakcie.

Czy jest więc nadzieja na kontakt?

Jak widać, pomysłów na wyjaśnienie braku kontaktu mamy wiele. Problem kontaktu z innymi cywilizacjami jest podejmowany na poważnie przez wielu naukowców, zarówno teoretyków, jak i praktyków. Wielu z nich zadaje sobie również pytanie, jak zmieniłby się świat, gdybyśmy jednak kontakt nawiązali.

Niedawno NASA wydała książkę (dostępna za darmo tutaj) na ten temat: Archaeology, Anthropology and Interstellar Communication, która porównuje próby uzyskania i zrozumienia kontaktu z obcymi do prób zrozumienia np. Neandertalczyków i ich kultury. Zadaje pytanie: w jaki sposób archeologia i antropologia może przygotować nas do kontaktu z kosmitami. Jest to kolejne, interesujące podejście do tematu: nie jesteśmy w stanie zrozumieć czasami napisów, tekstów pisanych, elementów kultury naszego własnego gatunku. Często spory o interpretację tekstu sprzed tysiąca lat ciągną się latami. Jak możemy więc mieć nadzieję na zdekodowanie i zrozumienie, a co dopiero sensowne odpowiedzenie zupełnie odmiennym istotom?

Zdjęcie pochodzi z Shutterstock

Dołącz do dyskusji