Swarm od Foursquare, czyli wszystko na jedną kartę

News/Technologie 15.05.2014
Swarm od Foursquare, czyli wszystko na jedną kartę

Swarm od Foursquare, czyli wszystko na jedną kartę

Lider smartfonowej geolokalizacji zdecydował się na bardzo odważny ruch. Foursquare wydzieliło główną funkcję swojej smartfonowej aplikacji do osobnego programu, jaką są check-iny, żeby skupić się na serwowaniu opinii i rekomendacji. Od teraz do meldowania się i informowania znajomych o tym, jak bogate podróżnicze życie się prowadzi, będzie służyć nowe, przyjemnie pomarańczowe Swarm. Aplikacja chwilę temu zadebiutowała w App Store i miałem okazję się już jej przyjrzeć. 

Foursquare to jedna z takich aplikacji, bez których w sumie da się żyć, ale jakoś nigdy nie mogłem się zebrać do usunięcia jej z telefonu. Chociaż nie niesie to jakiejś większej wartości, to co jakiś czas wrzucę check-in z fajnej knajpy lub lotniska na drugim końcu świata i poinformuję o tym znajomych. Doskonale wiem, że tak naprawdę mało kogo to oprócz mnie obchodzi, ale jakoś weszło mi to w nawyk. Zresztą nie tylko mi, co można uznać za prawdziwy sukces Foursquare.

Milionom ludzi na całym świecie chce się wyciągać komórki i meldować bez żadnego większego celu.

foursquare

Dużo mówi się o Foursquare w kontekście grywalizacji i zdobywania zniżek, ale z perspektywy Polski pozyskanie kuponu na darmową kawę to więcej zachodu, niźli to warte. Zdobywanie punktów i wirtualnych odznak nawet najwytrwalszym foursquare’owiczom znudzi się po kilku tygodniach, a lokale usługowe w Warszawie, które są świadome istnienia tej aplikacji i postanowiły wykorzystać jej potencjał marketingowy, policzę na palcach jednej ręki.

Twórcy Foursquare musieli się zorientować, że same meldunki nie zatrzymają użytkowników na dłużej, dlatego do aplikacji dokoptowano na przestrzeni lat dodatkowe moduły. Foursquare to już nie tylko festiwal cyfrowej próżności, ale też miejsce do szukania opinii o knajpach, barach i wszystkich innych punktach usługowych. Do klasycznych mobilnych map dodana została też warstwa społeczności, której nigdy nie udało się zebrać liderowi smartfonowej kartografii online, firmie Google.

Sam kilkukrotnie w obcym, zagranicznym mieście korzystałem z Foursquare właśnie do przejrzenia oferty okolicznych lokali gastronomicznych i dawało to bardzo dobre efekty. Zdarzało mi się też być na imprezach masowych, gdzie za pomocą aplikacji przeglądałem zdjęcia udostępniane przez innych uczestników. Zebrałem nawet potężną grupkę znajomych w aplikacji, ale ze wstydem przyznam, że nie interesuję zbytnio tym, gdzie oni podróżują, a po prostu klepię swoje meldunki.

I tak to wrzucam na Facebooka

foursquare swarm facebook

Foursquare mozolnie zdobywa rynek, ale to nie jest sukces na miarę Instagrama, którego mają “wszyscy”. To nadal trochę taka aplikacja dla geeków, którym czasem się uda namówić na nią najbliższych.  Nie oszukujmy się też: praktycznie każdy posiadacz konta na Foursquare ma Facebooka, a meldunki najczęściej lecą w oba miejsca na raz. Wielokrotnie zastanawiałem się,

Przy Foursquare trzyma mnie chyba siła przyzwyczajenia i naprawdę ładny design aplikacji, fajnie zrealizowane animacje. W porównaniu do mobilngo Facebooka to trochę inny świat… Niemniej jednak Facebook dla Foursquare’a jest dużym zagrożeniem – w końcu tutaj i tutaj są meldunki, a w serwisie Zuckerberga obudowane toną dodatkowych funkcji – więc twórcy serwisu geolokalizacyjnego szukają innej drogi, jakiejś wartości dodanej, która miałaby zachęcić użytkowników do interakcji.

Od dawna widać, że dla Foursquare konikiem jest zbieranie rekomendacji na temat odwiedzonych miejsc. Ocenianie, wrzucanie fotek wystroju knajpy i jedzenia, zostawianie dla innych wskazówek (do dziś przychodzą mi powiadomienia od rozczarowanych turystów w Złotych Tarasach, którzy czytają mojego tipa o tym, by zapomnieć o sprawnym publicznym Wi-Fi). To działa, użytkowników przybywa, a na pustyni – dwa lata temu na 4sq miałem może ze dwóch znajomych – pojawiło się życie.

“A teraz wywracamy to do góry nogami i stawiamy wszystko na jedną kartę.”

swarm

Jestem pewien, że masa użytkowników Foursquare wrzuca meldunki z przyzwyczajenia. Klika w dobrze znaną ikonkę, nawiguje po dobrze znanym menu i klika wyślij. Część z nich korzysta też przy okazji z tych wszystkich funkcji społecznościowych, jak jakieś pop-upowe okienko poprosi o ocenę knajpy lub wyświetli się na mapie w okolicy awatar ze znajomą twarzą. Całość stworzyła zgrabny ekosystem, który… ktoś postanowił przeciąć na pół.

Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami Foursquare wydziela moduł meldunków – który kiedyś był główną funkcją aplikacji – do osobnego programu o nazwie Swarm (ang. Rój). Przyznam, że zabili mi tym ćwieka, bo nie umiem jeszcze ocenić, czy to koncertowy strzał w stopę, czy też może najlepsza decyzja, jaką twórcy usługi mogli podjąć. Tego dowiemy się dopiero za kilka miesięcy, ale ja tam jestem sceptyczny.

Swarm może, tak po prostu, nie chwycić. To nowa, obca nazwa, która w dodatku w moich uszach brzmi strasznie nijako, miałko i nudnie. Nadal namówić ludzi do korzystania z niej do namierzania znajomych będzie trudno, bo przebić masę krytyczną użytkowników, aby fajna w teorii usluga dla paczki przyjaciół nabrała sensu, jest szalenie trudno.

Sama aplikacja przygotowana jest za to wzorowo.

foursquare swarm screen

Bardziej z obowiązku niż z ciekawości zainstalowałem Swarm na swoim telefonie i przyznam, że jestem pozytywnie zaskoczony. Całość prezentuje się bardzo schludnie i jest dopracowania. Ciepła, pomarańczowa kolorystyka w kontraście do zimnego, błękitnego Foursquare okraszona została przyjemnymi dla oka animacjami, a już pierwsze wersja działa płynnie i bez żadnych przycięć.

Za pomocą aplikacji można przeglądać meldunki znajomych, korzystać z wyszukiwarki i udostępniać swoje lokalizacje. Interfejs jest zbudowany nieco inaczej, ale dwa check-iny i użytkownik Foursquare poczuje się jak u siebie. Muszę przyjrzeć się jeszcze później nowej opcji Neighbourhood, czyli po naszemu sąsiedzctwo. Ma ona – a przynajmniej tak to zrozumiałem – monitorować położenie w tle i raportować je znajomym w przybliżonym zakresie, nawet jeśli sami zapomnimy o meldunku.

Niestety, wszystkie funkcje społecznościowe, takie jak wspólne umawianie się na piwo lub do kina ze znajomymi z okolicy w moim przypadku fajnie wyglądają na papieru, ale nie sprawdzą się w praktyce. Szybki rzut oka na mapę uświadomił mi, że i tak do najbliższego użytkownika Foursquare musiałbym i tak jechać z miejsca zamieszkania pół godziny autobusem. Na spontaniczne wspólne wyjście na papierosa to jednak trochę za dużo.

Bardzo dobrze rozegrane, ale czy to wystarczy?

Co mnie bardzo ucieszyło, to odniesienie się do pojawienia Swarm w aplikacji-matce. Po uruchomieniu Foursquare aplikacja zaproponuje uruchomienie nowego layoutu ogołoconego z funkcji społecznościowych. Pozostał charakterystyczny przycisk meldowania się, ale – co w sumie rozsądne i logiczne – otwiera on po prostu okno meldunku w nowym Swarm.

Jestem zmieszany, bo naprawdę chciałbym życzyć Swarm sukcesu, ale obawiam się klapy. Wydzielenie osobnej aplikacji to bardzo ryzykowna gra. Ludzie są przesyceni aplikacjami, mają zapełnione pamięci i ekrany główne, a instalowanie dwóch pozycji do – przynajmniej na pozór – tego samego prędzej zniechęci, niźli zachęci. Z tym problemem nie radzi sobie nawet Facebook, który tylko cudem i na siłę wypchnął poza główną aplikację komunikator Messenger.

Dlaczego miałoby się to udać Foursquare? Naprawdę nie wiem. Pierwszy scenariusz jest taki, że wszyscy userzy Foursquare’a rzucą się na Swarm i mania check-inowania rozpocznie się na nowo, aplikacja wywinduje się na wysoką pozycję w App Store. Drugi, bardziej prawdopodobny, to moment gdy Swarm po pierwszej fali boomu odejdzie w niepamięć, a użytkownicy do pozbawionego elementów społecznościowych Foursquare przestaną zaglądać, skoro mają i Panoramę Firm, Yelpa i dziesiątki innych podobnych usług.

Poczekamy, zobaczymy.

Swarm jest dostępne na iPhone’a i nie ma, podobnie jak Foursquare, dedykowanej wersji na iPada. Wersja na Androida już wylądowała w Google Play, a edycja na Windows Phone ma pojawić się w późniejszym terminie.

 

Dołącz do dyskusji

Advertisement