Microsoft oficjalnie nie życzy sobie obecności Amazonu i Google na Worldwide Partner Conference

News/Technologie 20.05.2014
Microsoft oficjalnie nie życzy sobie obecności Amazonu i Google na Worldwide Partner Conference

Microsoft oficjalnie nie życzy sobie obecności Amazonu i Google na Worldwide Partner Conference

Walka o dominację w chmurze przestała być zabawą już dawno temu, a działania zaangażowanych w nią firm coraz wyraźniej pokazują publiczności kto kogo nie lubi lub boi się na tyle, że wolałby, aby w ogóle nie istniał. Ostatnio (choć dziwne, że tak późno) do listy jednego z gigantów na tym rynku, Microsoftu, dołączył Amazon.

Przedsiębiorstwo Jeffa Bezosa uzupełniło tym samym listę firm, których pracownicy i przedstawiciele nie mogą zakupić bilety na doroczną konferencję WPC 2014 (Worldwide Partner Conference) organizowaną właśnie przez Microsoft. Kolejne miejsca (choć wygląda na to, że w porządek jest alfabetyczny) zajmuje Google, Salesforce.com oraz VMware – korporacje, które znalazły się na czarnej liście już w zeszłym roku.

Nie ma oczywiście żadnej gwarancji, że przedstawiciele wymienionych firm pchaliby się drzwiami i oknami na Worldwide Partner Conference. Znając specyfikę rynku, z całą pewnością nikt jednak nie pogardziłby możliwością poznania planów konkurenta na przyszłość i pokręcenia się “za kulisami” wśród pracowników MS i partnerów firmy.

amazon

Dobór pozycji na czarnej liście jest przy tym dość specyficzny. Konferencja przeznaczona jest wprawdzie głównie dla partnerów, a nie przeciwników, a przyszłość Microsoftu ma leżeć właśnie w usługach chmurowych i to właśnie o nich będzie mówione na nadchodzącej konferencji najwięcej. Skoro jednak tak, to dlaczego zabrakło tutaj pozostałych graczy tego segmentu?

Odpowiedź może być prosta – nie stanowią aż takiego zagrożenia jak Amazon, przynajmniej według oceny giganta z Redmond. Firma Bezosa, ze swoim doświadczeniem i popularnością AWS, może stać się wrogiem numer jeden na jego liście. Właściwie, już nim się stała.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement