Media Markt i Saturn idą w internety, zamiast sprostać potrzebom klientów

Felieton/Technologie 05.05.2014
Media Markt i Saturn idą w internety, zamiast sprostać potrzebom klientów

Media Markt i Saturn idą w internety, zamiast sprostać potrzebom klientów

Z Empików znikają książki, gry, filmy, muzyka; zamiast nich widzimy słodkie plastikowe gadżety. Wkrótce z krajobrazu europejskich galerii handlowych mogą zniknąć Saturny i Media Markty. Zabija je internet, a skoro tak, to ich włodarze przechodzą do internetu. Dość krótkowzroczna to strategia.

Dzisiejsze wielkopowierzchniowe sklepy z elektroniką służą przede wszystkim do „pomacania” produktów, które upatrzyliśmy sobie w Sieci. Oczywiście jest wciąż duża grupa osób, która nie ufa w pełni zakupom internetowym, ale to e-commerce cały czas rośnie w siłę. Nie dziwi więc, że koncern Media-Saturn w 2011 roku kupił internetową sieć sklepów Redcoon, a od niedawna także w Polsce oferuje zakupy online poprzez strony Saturna i Media Markt.

Spółka zamierza utworzyć nowy dział e-biznesu, który będzie odpowiedzialny za przygotowanie i koordynację nowej strategii mającej jeszcze bardziej skupić się na sprzedaży online i integracji jej z klasycznymi sklepami. W zarządzie spółki toczą się boje odnośnie dalszych losów firmy – część udziałowców chce, aby to sprzedaż online stała się priorytetem.

sklep internetowy

Będzie to jednak tylko kolejny sklep online, który będzie walczył z innymi ceną i możliwością odbioru w licznych placówkach, których może jednak ubywać, w momencie gdy same w sobie przestaną być rentowne. Zresztą podobną strategię ma też w Polsce RTV Euro AGD, X-KOM czy Neo24.

Nie dziwię się takim ruchom wśród nowych podmiotów. Zaistnienie w internecie jest łatwiejsze, a zakupy w Sieci wygodne. Zwłaszcza, że możemy iść do wspomnianego MediaMarkt obejrzeć telewizor, czy aparat i jeszcze w tym samym momencie porównać ceny na smartfonie z internetową konkurencją i tam dokonać zakupu, który zostanie przysłany do nas do domu.

W momencie, gdy mamy jednak olbrzymią przestrzeń w atrakcyjnych lokalizacjach na terenie całej Polski warto byłoby ją wykorzystać. Dziś stacjonarne sklepy z elektroniką, oprócz możliwości natychmiastowego zakupu i „pomacania” produktów, nie oferują swoim klientom żadnej wartości dodanej. Obsługa sklepów nie różni się niczym od przeczytania opisów na stronie. Sprzedawcy zazwyczaj nie są doradcami ani sprzedawcami. Pomimo licznych szkoleń w wielu przypadkach nie potrafią ani doradzić, ani dobrze sprzedać oferowanych produktów.

zakupy przez internet

Przy dość częstych wizytach w elektromarketach tylko raz zdarzyło mi się spotkać uroczą sprzedawczynię ekspresów do kawy, która cechowała się sporą wiedzą odnośnie produktów, a jeszcze umiejętnie je sprzedawała. Mimo, że przechodziłem tam bez większych planów, wyszedłem z ekspresem. To jednak wyjątek potwierdzający, że reszta to przeciętniacy, którzy po prostu w pracy “są”.

Nie mamy w Polsce Apple Store, a sklepy takie jak wspólny salon Samsunga i Orange pełnią przede wszystkim funkcję reprezentacyjną. Wielkie powierzchnie elektromarketów można świetnie wykorzystać do prezentacji produktów i ich sprzedaży. Dziś jest to marnowane, bo ani włodarzom tych sklepów, ani sprzedawcom, po prostu się nie chce.

Gdzie się podziali ci sprzedawcy, którzy potrafią sprzedać łódź motorową, SUV-a, przyczepę i zestaw wędek facetowi, który przyszedł po podpaski?

Nie dziwie się, że Empik przegrywa z internetowymi sklepami oraz cyfryzacją. Nie dziwi mnie zmiana strategii na internetową przez Saturn-Media Holding. Jednak pójście w ślady swojej młodszej online’owej konkurencji to wywieszenie białej flagi. To dostosowanie się do rynku, jednak z brakiem dostrzeżenia prawdziwych własnych błędów oraz potrzeb klientów.

Wciąż potrzebujemy realnych sklepów z elektroniką, tylko to nie mogą być hale z nic nie wiedzącą obsługą i atrapami smartfonów przyklejonych do wystawy linkami antykradzieżowymi. Zmiana tego sprawi, że elektromarkety będą czymś potrzebnym w innym wypadku pozostaną kolejnymi sklepami internetowymi z możliwością odbioru osobistego.

Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji