Android 4.4 KitKat nadal dostępny jest tylko dla garstki wybrańców, ale czy to jeszcze problem?

News/Technologie 05.03.2014
Android 4.4 KitKat nadal dostępny jest tylko dla garstki wybrańców, ale czy to jeszcze problem?

Android 4.4 KitKat nadal dostępny jest tylko dla garstki wybrańców, ale czy to jeszcze problem?

Kolejny miesiąc to kolejne statystyki fragmentacji Androida. Tak jak można było przewidzieć, większość użytkowników sprzętów z zielonym robotem KitKata może pooglądać co najwyżej u kolegów i koleżanek z Nexusami lub na filmikach na YouTubie. Zmiany w udziale procentowym pozostałych wersji są równie minimalne.

Miesiąc w miesiąc Google publikuje na stronie developer.android.com najnowsze statystyki udziału procentowego poszczególnych dystrybucji Androida na urządzeniach będących w użyciu. Brane są pod uwagę wszystkie smartfony i tablety z Androidem 2.2 lub nowszym łączące się w przeciągu tygodnia do dnia zakończenia badania – który teraz przypadł na datę 2-go marca – ze sklepem Google Play.

Fragmentacja widoczna jak nigdy

Android error 498

Dawniej, to jest przed wrześniem 2013 roku, Google w ramach swojego badania fragmentacji Androida zliczało wszystkie urządzenia łączące się z serwerami giganta z Mountain View. Ponieważ strona developer.android.com przeznaczona jest głównie dla deweloperów aplikacji, zmieniono metodykę badania. Od pół roku pokazywane są na wykresach wyłącznie urządzenia łączące się z nową aplikacją sklepu Google Play działającą na Androidzie 2.2 Froyo lub nowszym.

O ostatnich wynikach pisałem na początku lutego, gdzie komentowałem fakt, że Android 4.4 KitKat dostępny jest dla naprawdę małej grupy osób. W przeciągu miesiąca w tej materii zbyt wiele się nie zmieniło, a fragmentacja praktycznie stoi w miejscu. Niestety, producenci zwyczajnie nie kwapią się z aktualizacją starszych sprzętów. Z najnowszej wersji systemu operacyjnego, który, przypomnę, zaprezentowany został 31 października 2013 roku, mogą skorzystać użytkownicy zaledwie kilku modeli smartfonów i tabletów dostępnych na rynku.

Dla kogo KitKat?

nexus 5 android 4.4.2

Pierwszym urządzeniem z KitKatem był nowy smartfon LG Nexus 5 i niedługo później monit o dostępności uaktualnienia pojawił się na ekranach innych telefonów i tabletów z linii Nexus. Niewiele dłużej musieli czekać właściciele kilku smartfonów w wersji zwanej Google Edition, czyli urządzeń takich jak Samsung Galaxy S4 i HTC One pozbawionych nakładek producenta. Androidem 4.4 KitKat mogą cieszyć się też właściciele nowych smartfonów Motoroli, phabletu Samsung Galaxy Note 3, telefonu HTC One… i, o ile nic się ostatnio nie zmieniło, to by w sumie było na tyle.

Posiadacze innych urządzeń muszą obejść się smakiem, a po KitKata mogą na razie udać się na forum XDA Developers, gdzie można znaleźć już sporo nieoficjalnych obrazów ze zmodyfikowanym systemem, lub… do sklepu ze słodyczami. Producenci nie dość, że nie aktualizują starszych sprzętów, to ciągle wprowadzają do sprzedaży – mimo krzywego patrzenia się na takie praktyki przez samo Google – urządzenia ze starszym softem. Biorąc to wszystko pod uwagę, udział najnowszej dystrybucji zielonego robota na wykresach udostępnionych przez Google wcale mnie nie dziwi. A ten prezentuje się po prostu mizernie.

KitKata po czterech miesiącach dostał zaledwie co czterdziesty użytkownik Androida.

android fragmentacja (1)

Wedle najnowszych danych Android 4.4 KitKat obecny jest na 2,5% smartfonów i tabletów, które odwiedzają Google Play; miesiąc temu było to 1,8%. Nie ma tutaj wzrostu nawet o jeden punkt procentowy – a dokładnie takim samym przypływem użytkowników w ujęciu ilościowym może pochwalić się Android 4.3 Jelly Bean (wzrost z 8,9% na 9,6%). Starsze Żelki też nadal trzymają swoją pozycję: dystrybucja oznaczona numerkiem 4.2 też urosła, i to nawet lepiej niż nowsze od niej wydania (z do 16,3% do 17,1%). Z Jelly Bean radzi sobie gorzej wyłącznie ten najstarszy – udział Androida 4.1 spadł nieznacznie z 35,5% na 35,3%.

Tym samym Android 4.4 KitKat i Jelly Bean 4.2/4.3 podbierają użytkownikom starszych edycji, ale spadki tutaj są niewielkie. Froyo oznaczona numerem 2.2 wybitnie nie chce umrzeć śmiercią naturalną, a przestało z niego korzystać zaledwie 0.1% użytkowników (jest to dziś 1,2% w porównaniu do 1,3% miesiąc temu). Nieśmiertelny Gingerbread, który w grudniu obchodził swoje trzecie (!) urodziny kontroluje równe 19% rynku (spadek o jeden punkt procentowy). Pierwsze wydanie wprowadzające interfejs Holo też trzyma się nieźle – dziś jest to 15,2% względem 16,1% w lutym. Z obowiązku wspomnę też o wersji 3.2 Honeycomb, która od kilku miesięcy trafia na wykres ze wskaźnikiem 0,1%.

Ale czy to ma znaczenie?

android fragmentacja (2)

Do znudzenia też będę powtarzał, że fragmentacja to nadal problem, ale dziś jest on znacznie mniej dotkliwy, niż rok lub dwa temu. Google radzi sobie z wolną adopcją kolejnych wersji poprzez wprowadzanie kolejnych aplikacji systemowych do sklepu Google Play, a coraz więcej komponentów systemu może być aktualizowana w ramach Google Play Services. Chcę tylko zauważyć, że sytuacja może stać się bardziej dramatyczna w przyszłości.

Nic, ale to absolutnie nic nie zapowiada zmiany tempa adopcji kolejnych wersji Androida przez użytkowników. Google nie umie zmusić producentów do wydawania aktualizacji. Kolejne wersje przyjmują i będą przyjmować się w najlepszym wypadku tak samo powoli, jak teraz. Owszem, od czasu udostępnienia pierwszego Jelly Beana nowości wcale nie są jakieś arcyciekawe – może poza wsparciem dla Bluetooth 4.0 LE, którego brak jest jednym z hamulców rynku smartwatch’y i opasek lifelogginowych – ale co będzie później?

android fragmentacja (3)

Problem właśnie w tym, że jeśli Google w przyszłości odkryje Amerykę na nowo i wypuści naprawdę rewolucyjnego Androida 5.0, to sytuacja się… powtórzy. Znów po czterech miesiącach udziałowi najnowszej wersji systemu Google względem starszych dystrybucji bliżej będzie do granic błędu statystycznego. Rozumiem oczywiście, że fragmentacja jest skutkiem tzw. otwartości Androida, która to z kolei pozwoliła mu się stać dominującym systemem na rynku – nie da się w końcu “zjeść KitKata i mieć KitKata”.

Ale i tak uważam, że Google po prostu daje w tej materii ciała.

Dołącz do dyskusji

Advertisement