Szczucie cycem – styl technologiczny, czyli o półnagich hostessach

Artykuł/Technologie 14.01.2014
Szczucie cycem – styl technologiczny, czyli o półnagich hostessach

Szczucie cycem – styl technologiczny, czyli o półnagich hostessach

Prawie każda seksowna, część widocznie po botoksach i powiększaniu ust. Część roznegliżowana, praktycznie wszystkie z dużymi piersiami i w obcisłych koszulkach. Znaczna większość nie umie powiedzieć więcej o produkcie, który ma reklamować, zaprasza do rozmów z innymi przedstawicielami. Czasem – bardzo rzadko – zdarzy się śliczna, seksowna i kompetentna. Większość z tak zwanych “booth babes”, czyli po naszemu hostessa, ma po prostu ładnie wyglądać. To te same dziewczyny, które za tydzień zaprezentują nowy samochód, a potem pójdą na targi cukierników.

Po każdych większych targach dotyczących technologii czy gier na wielu serwisach pojawiają się zestawienia “najseksowniejszych hostess”. Jedzie sobie taki dziennikarz z Polski na CES-a, Mobile World Congress, IFĘ czy inne imprezy i fotografuje dziewczyny. Potem wrzuca zdjęcia na “poważny” serwis o komputerach – na przykład na Komputer Świat – i urządza głosowanie na najseksowniejszą dziewczynę. A to podobno blogerzy są niepoważni.

Mamy XXI wiek, rok 2014. Technologie stały się ultrapowszechne i modne. Kobiety kupują smartfony na równi z mężczyznami i okazuje się, że uwielbiają duże ekrany. Kobiety coraz częściej stają się też liderami największych technologicznych firm – wystarczy wspomnieć Marissę Mayer czy Meg Whitman – i obejmują tam kluczowe stanowiska – jak Sheryl Sandberg, Mitchell Baker czy Susan Wojcicki. Nie z powodu parytetów czy innych bzdur, po prostu dlatego, że są kompetentne. Kobiety w świecie technologii przestały już dziwić.

Kto robi zdjęcia “booth babes”? Nerdy. Gdzie najpewniej znaleźć “booth babe”? Na stanowisku mało znanej firmy, ale nie tylko:

A mimo to instytucja seksownych hostess i booth babes wciąż ma się dobrze

Na CES-ie, który zakończył się niedawno, widziałam ich sporo. Mam wrażenie, że nieco mniej, niż w zeszłym roku, ale jednak całkiem sporo. Problem w tym, że booth babes, hostessy doczepione do stanowisk dotyczących technologii, to relikt czasów, gdy technologie równały się jedynie męskiemu zajęciu, a okazjonalna kobieta na stanowisku wyższym, niż sekretarka wzbudzała sensację. Trochę jak w “Mad Menie” – panowie siedzą w biurach, panie asystują i odbierają telefony. Panowie idą zamknąć sprzedaż i świętują w klubie ze striptizem, a na targach ciągną do stanowisk, na których widać najwięcej, za przeproszeniem, cyca.

To już nie działa. Na terenie CES-a widziałam mnóstwo kobiet-uczestniczek. Dla nich booth babes są albo niewidoczne, albo wręcz odstraszające. Poza tym z rozmów z kilkoma uczestnikami CES-a płci męskiej dowiedziałam się, że hostessa kojarzy się z tym, iż firma nie ma do zaoferowania nic ciekawego, więc “szczuje cycem”. Popatrzeć sobie można, ale porozmawiać o wspólnym biznesie już niekoniecznie.

Hostessą zostaje się (kilka lat i kilogramów temu i mi się zdarzyło), żeby zarobić dodatkową kasę, gdy jest się na studiach i w podobnych sytuacjach. Tyle i aż tyle. Nikt nie traktuje tego jako okazji do rozwijania kariery. Niektóre „booth babes” wynoszą z pracy sporo, ale to mniejszość.

Niektórzy jasno przyznają, że hostessy mające po prostu wyglądać seksownie nie sprawdzają się tak dobrze, jak na przykład starsze panie, ale z konkretnymi umiejętnościami, że osoby decyzyjne nie zwracają uwagi na hostessy, a te zaś przyciągają niewłaściwą grupę osób.

Może więc „booth babes” mają większy sens na targach growych, gdzie-za przeproszeniem-nerdzi decydują jaką grę kupić? To też odważne założenie, jakoby graczami bywali wyłącznie mężczyźni. A przecież coraz bardziej widać, że to nieprawda – grają starsi, kobiety, mężczyźni. Jeśli już więc upierać się tak przy zachowaniu stanowisk “booth babes”, to może dodać do tego męską wersję?

Na Eurogamer Expo “booth babes” już się nie pojawiają – organizatorzy tego zakazali. Wytłumaczyli to tym, że chcą, by wszyscy uczestnicy czuli się komfortowo, i by wystawcy zachęcali i aktywizowali publikę w angażujący, przemyślany i dotyczący stricte gier sposób. Uznali, że dziewczyny, często półnagie, nie są dobrym sposobem na uzyskanie takich efektów.

Bardzo się cieszę, że dyskusja wokół “booth babes” wciąż się toczy. Jako kobieta potrafię docenić piękno kobiecego ciała, ale za cholerę nie mogę zrozumieć, co półnagie dziewczyny robią na targach i wystawach przeznaczonych dla profesjonalistów. Jedyne, co wystawcy z nich mają, to obecność w wątpliwej jakości zestawieniach i przypiętą łatkę tego wystawcy, który zamiast treścią walczy cyckami.

Zdjęcie Attractive girl on a yacht at summer day pochodzi z Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement