Beyonce podbija iTunes i zadaje pytanie o przyszłość streamingu

Beyonce podbija iTunes i zadaje pytanie o przyszłość streamingu

Beyonce podbija iTunes i zadaje pytanie o przyszłość streamingu

Jestem muzycznym ignorantem, poza kilkoma ulubionymi wykonawcami rzadko kiedy słucham czegoś innego. Beyonce znam z słabego reboota filmów o Różowej Panterze, reklam Pepsi i internetowych memów. Teraz dzięki niej znów w wątpliwość można poddać ekonomiczną sensowność istnienia serwisów streamingowych.

Streaming muzyki jest dobry, ale dla użytkowników, gorzej jeśli chodzi o artystów i wytwórnie. O zarobkach i bolączkach z tym związanym pisaliśmy na łamach Spider’s Web niejednokrotnie. Zanim narodził się Spotify, pojawił się iTunes, który dziś musi rywalizować z serwisami streamingowymi, jak zwykły sklep muzyczny, tylko o nieco większym zasięgu.

Ekskluzywna premiera albumu Beyonce pokazała właśnie skalę zasięgu iTunes Store, czyli cyfrowego sklepu z muzyką od Apple. W 3 dni album dostępny na wyłączność sprzedał się w 828 773 nie fizycznych egzemplarzach, bijąc tym samym wszelkie dotychczasowe rekordy iTunes. Płyta w klasycznej postaci pojawi się dopiero 20 grudnia, wtedy też album powinien zadebiutować w innych sklepach z cyfrową muzyką, a być może także w serwisach streamingowych.

Apple dzięki skali wciąż ma olbrzymią przewagę w negocjacjach z artystami i jak widać jest to korzystne zarówno dla firmy Tima Cooka, jak i wytwórni.

Co ważne do momentu utracenia wyłączności można zakupić wyłącznie cały album wraz z materiałem wideo. Jego koszt w Polsce to 10,99 Euro, a w USA 15,99 dolarów. Nie trzeba jakiejś większej matematyki, aby policzyć, że w 3 dni przychody ze sprzedaży wyniosły 13 milionów dolarów. Nawet jeśli Apple zabierze z tego 30%, a zapewne na mocy indywidualnej umowy bierze mniej, to wytwórnia i artystka mają sporą sumę pieniędzy do podziału.

Żaden serwis streamingowy, ani tradycyjny sklep nie zagwarantuje dziś takich przychodów w połączeniu z promocją albumu.

Nie dziwi też fakt, że sieć amerykańskich sklepów Target zamierza zbojkotować płytę Beyonce, ze względu na wcześniejszą premierę w wersji cyfrowej. Po szale w iTunes sklep nie będzie mógł liczyć na rewelacyjną sprzedaż. Dodatkowo wcześniej to właśnie Target mógł się poszczycić ekskluzywna wersją płyty piosenkarki zawierającą dodatkowe sześć utworów.

beyonce itunes

Jesteśmy świadkami pojedynku trzech różnych biznesów muzycznych, którym trudno jest ze sobą koegzystować. Najpierw iTunes podważył i wciąż podważa tradycyjne fizyczne płyty, a teraz Spotify, czy Deezer robią kolejną rewolucję. Gdzieś tam w tle jest wciąż jeszcze piractwo. Są też artyści i wytwórnie, którym żaden z wyżej wymienionych modeli w pełni nie odpowiada. Większość twórców najchętniej sprzedawałaby klasyczne płyty bez drogich pośredników.

Pomijając już kwestie artystów i streamingu warto jeszcze raz przyjrzeć się danym podanym przez Apple. W 3 dni sprzedało się rekordowe 828 773 albumów z czego aż 617 213 w Stanach Zjednoczonych. Mimo niewielkiej sprzedaży w innych krajach, aż w 104 znalazła się na szczycie najchętniej kupowanych albumów. To nie jest dobra wiadomość dla Apple, ponieważ po raz kolejny dowodzi, że firma stoi pewnie wyłącznie na swoim rodzimym rynku. iTunes poza Stanami Zjednoczonymi nie ma już takiej siły przebicia.

Wciąż nie do końca wiem jaką artystką jest Beyonce, ale gratuluje jej nowego rekordu. Jej sukces w iTunes jest kolejnym punktem w dyskusji o tym, czy streaming muzyki jest korzystny dla artystów. Wielu może się też zastanawiać po co ludzie jeszcze kupują muzykę skoro mogą mieć ją za darmo i to legalnie.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement