Legendy polskiego internetu: O2 wchodzi na giełdę. Mało kto tak zmieniał polski internet, jak oni

04.05.2012
Legendy polskiego internetu: O2 wchodzi na giełdę. Mało kto tak zmieniał polski internet, jak oni

Legendy polskiego internetu: O2 wchodzi na giełdę. Mało kto tak zmieniał polski internet, jak oni

Grupa o2, choć sama odmawia jak na razie potwierdzenia takiej możliwości, prawdopodobnie już niebawem wkroczy na giełdę – doniósł ostatnio Dziennik Gazeta Prawna. Sprawdzamy jak powstała w 1999 roku usługa pocztowa z dodatkowymi opcjami stała się jedną z najmocniejszych marek polskiego internetu, choć nie zawsze “z najwyższej półki”. 

Choć nie jestem wielkim fanem tabloidów, nie da się odmówić takiej marce jak chociażby Fakt, że swoją misję realizuje profesjonalnie. Tabloid to tabloid, są pewne zasady tworzenia tego specyficznego typu treści, ale większe pretensje należałoby mieć raczej do konsumentów tego typu materiałów, niż osób, które je tworzą – odpowiadając przecież jedynie na zapotrzebowanie.

o2.pl w połowie 2000 roku

Piszę o tym, bo o2.pl jest moim zdaniem największym tabloidowym portalem w kraju, ale nie potępiam tego, gdyż jest to model biznesowy skuteczny i realizowany przez bardzo kompetentnych ludzi. Panowie: Michał Brański, Jacek Świderski i Krzysztof Sierota to absolwenci warszawskiego SGH, a O2 założyli wspólnymi siłami w 1999 roku. Od tamtego czasu, choć nigdy nie grali w absolutnie pierwszej lidze, wywarli według mnie większy wpływ na polski internet, niż duże portale. Posłuchajcie czemu.

Po raz pierwszy już na samym starcie, o2.pl odmieniło polską sieć w 1999 roku startując z serwisem pocztowym go2.pl. Na dobry początek użytkownicy dostali skrzynkę pocztową o spektakularnej wręcz wtedy pojemności 20 megabajtów. W tamtym okresie w Polsce najlepsze usługi oferowały tych megabajtów góra 10, a największe serwisy internetowe typu Onet czy WP – jeszcze mniej. Nawet za granicą niewielu było równie hojnych pocztowców. Co więcej – taka sytuacja utrzymała się przez kilka lat.

W tym ówczesnym szaleństwie była jednak metoda, ponieważ go2.pl zapisało się w świadomości internautów i przetrwało kryzys, którego nie przetrwało wielu o znacznie bardziej ugruntowanej pozycji. Z czasem nazwa została zmieniona na o2.pl, a obok serwisu pocztowego zaczął funkcjonować drobny portal internetowy.

Początki komunikatora Tlen

Końcówka roku 2001 przyniosła kolejną rewolucyjną decyzję. o2 stworzyło swój autorski komunikator internetowy. Wydaje mi się, że była to próba wprowadzenia nowego protokołu (w tym samym czasie Wirtualna Polska startowała z WP Kontaktem) i po części była to próba udana – Tlen stał się drugą najpopularniejszą usługą tego typu po Gadu-Gadu. Jednak o uczciwej rywalizacji nie mogło być mowy. Z czasem jednak dzięki obsłudze protokołu GG coraz większa liczba osób podirytowanych reklamami zaczęła się na Tlen przenosić. I nawet jeśli nie wszyscy pozostali tam na długo, moim zdaniem był to solidny fundament pod inicjatywy takie jak konnekt, AQQ czy WTW. Sam Tlen forsował też zresztą wiele ciekawych pomysłów autorskich i z Zachodu, które po latach kopiowało Gadu-Gadu, jest to jednak materiał na już zupełnie inny artykuł.

Po raz trzeci tak stanowczo na losy internetu w Polsce Grupa o2 wpłynęła w styczniu 2006 roku. Wystartował wówczas serwis Pudelek, czyli dzisiaj największy serwis plotkarski w kraju. Pudelek skupiał i skupia się na życiu gwiazd, czasem aż niesmacznie i do przesady, ale odbiorców nie brakuje, wokół serwisu powstała zaś społeczność, która często… nie zagląda w ogóle w inne miejsca sieci, a to prawdziwy skarb. Pudelek od czasu do czasu pokazuje też, że nie chce był wyłącznie głupim serwisem o życiu Krzysztofa Ibisza, poruszając (czasem celnie) ważniejsze sprawy. Tak to zresztą jest, że na zachodzie serwisy plotkarskie mają mimo wszystko pewną renomę, u nas w kraju się nimi powszechnie gardzi (być może część z nich sama jest temu winna).

O2.pl nie odmieniło internetu plotkami. Chodzi raczej o to, że podupadający i nieco bez pomysłu na siebie serwis o2.pl sięgnął po ideę tworzenia portalu internetowego w oparciu o platformy blogowe. Pomysł okazał się do tego stopnia kapitalny, że obecnie w mniej lub bardziej udanym stopniu kopiują go największe witryny w kraju. Do perfekcji dopracowała go zaś Gazeta.pl, która dysponuje wielką gamą dobrze prosperujących serwisów typu Z Czuba, Bryła, Polygamia, etc. Wszystko zaczęło się od o2.pl, które od tamtego czasu również dorobiło się kilkudziesięciu blogowitryn, choć nieco mniej udanych, niż w Agorze. Przewagą jest natomiast to, że Grupa o2 potrafi zatrzymać swoich użytkowników o wiele dłużej niż serwisy Gazeta.pl.

Tak zaczynała Nemezis polskich celebrytów

Przez te 13 lat rynkowej obecności, o2.pl łapało za naprawdę każdy skrawek internetu tworząc serwisy z blogami, mikroblogami, humorem, o pieniądzach, biznesie, sporcie czy polityce. Ich jakoś była… różna. Powiem szczerze: moim zdaniem Grupa o2 nigdy nie celowała w intelektualne wyżyny internetowej widowni, koncentrując się na może nawet liczniejszej (choć mniej atrakcyjnej dla reklamodawców) grupie wiernych użytkowników – dyplomatycznie rzecz ujmując – szukających w sieci głównie rozrywki.

Mówiąc o Grupie O2 nie można zapomnieć o serwisach smog.pl i wrzuta.pl. Szczególnie ten drugi, stanowiący polską odpowiedź na YouTube’a, okazał się projektem bardzo udanym i popularnym o realnym wpływie w rodzimej sieci, stanowiąc zresztą udany kontrast dla przewrażliwionej pod kątem na przykład praw autorskich usługi Google.

Gdy analizujemy dane Megapanelu, serwis o2.pl jest dopiero 19 pod względem popularności portalem w Polsce z umiarkowaną oglądalnością na poziomie nieco ponad 4 milionów użytkowników. To niemal dwa razy mniej niż Gazeta.pl i Interia oraz trzy razy mniej niż Onet. Jako grupa medialna radzi sobie zdecydowanie lepiej, wśród portali zajmując wciąż piąte miejsce, ale z prawie 10 mln użytkowników (czwarta Interia ma 11,6 mln, a lider – Onet 13,5 mln, ale w tym wypadku przepaść jest ogromna, bo i odsłon jest 3 razy więcej).

o2.pl dziś - zupełnie nie moja, a pewnie i nie Wasza bajka

Potwierdza to słowa o braku pomysłu na o2.pl. Serwis jest niestety chaotyczny, a treść atrakcyjna tylko dla określonej grupy docelowej. Każdy duży portal ma tego typu elementy, jednak stara się kierować zasadą “dla każdego coś miłego”. Cieszy natomiast, że twórcy Grupy o2 są świadomi swoich wad i zalet. Za kilka lat widzą siebie w roli godnego rywala największych koncernów medialnych, takich jak ITI czy Agora, choć wojować chcą tylko za pośrednictwem internetu. Być może giełda im to umożliwi, natomiast ja czekam aż znów odmienią nieco ten nasz polski internet.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement