Spider's Web

Wpisy z działu: Phil Schiller

Co powrót Steve’a Jobsa będzie znaczył dla Apple

Ubiegł mnie w pomyśle na ten wpis serwis Mashable, który w zasadzie specjalizuje się w newsach, często ekskluzywnych, a tu dziwnym trafem popełnił analityczny wpis. Na dodatek jakby wyjęty z mojej głowy. No cóż, powtórzę więc główne tezy z Mashable, które pokrywają się z moimi przemyśleniami.

Sześć miesięcy temu prezes Apple, Steve Jobs, udał się na półroczny urlop zdrowotny przekazując stery codziennego zarządzania w ręce Tima Cooka. Sytuacja Apple na giełdzie po zawirowaniach powodowanych niejasnościami wokół sytuacji zdrowotnej prezesa firmy oraz dezinformowaniu opinii publicznej przez firmę uspokoiła się. W czasie nieobecności Jobsa Apple zaprezentowało nowy model iPhone’a, nowy system operacyjny Snow Leopard oraz pochwaliło się miliardem aplikacji pobranych przez klientów AppStore.

Najważniejsze na WWDC: obniżki cen

Apple zareagowało w dość zaskakujący sposób na kryzys, który zaczynał odciskać swoje piętno. Agresywne obniżki cen mają pomóc Apple zminimalizować negatywne skutki dla sprzedaży topowych produktów.

Nie iPhone nano, nie iPhone pro, także nie oddzielny model przeznaczony dla kobiet. Apple zdecydowało się pozostawić w ofercie aktualny model iPhone’a 3G z 8GB pamięci po tym, jak na rynek trafi nowa generacja smartfonu iPhone 3GS. Cena iPhone’a 3G będzie niezwykle agresywna – 99 dolarów – co z pewnością uderzy nie tylko w Palma Pre, którego potencjał zakupowy momentalnie drastycznie zmalał, ale także we wszystkie inne, tańsze klony gadżetu Apple. Wprawdzie sytuacja jest nieco inna niż rok temu, kiedy Apple obniżyło cenę iPhone’ów z 399 do 199 dolarów, ale efekt z pewnością będzie podobny. W zeszłym roku Apple potroiło sprzedaż – z 4,7 milionów do 15 milionów sztuk, z czego na samym amerykańskim rynku podwoiło.

Przed WWDC: z Jobsem lub bez Jobsa

Już dziś w San Francisco chyba najważniejsze wydarzenie w Apple w tym roku. Dokładnie o 19:00 naszego czasu na scenę World Wide Developers’ Conference wyjdzie Phil Schiller (?) i poprowadzi keynote. Czy będą niespodzianki?

Są dwie możliwości: albo keynote na WWDC 2009 będzie dokładnie tym, co zapowiedziało Apple w informacji prasowej – prezentacją dwóch nowych platform: Mac OS X Snow Leopard oraz iPhone 3.0, albo tym, co z coraz większą intensywnością donoszą wszystkie bez wyjątku portale i serwisy makowe oraz poważne, biznesowe media – powrotem na PRowy piedestał Steve’a Jobsa, który triumfalnie zaprezentuje nowego iPhone’a.

Nie czekajcie na iPhone’a podczas WWDC

Notkę o treści takiej jak w tytule do swoich klientów przesłał wczoraj Gene Munster z Piper Jaffray. Dodał również, że Apple pewnie zorganizuje specjalną konferencję poświęconą debiutowi nowego iPhone’a albo pod koniec czerwca, albo na początku lipca. Dość rozsądne to rozumowanie, bo na koniec czerwca planowane jest inne ważne wydarzenie w Apple?

Munster ciągle uważa, że Apple zaprezentuje dwa nowe modele iPhone’a w 2009 roku: jeden droższy i z lepszymi specyfikacjami od aktualnej wersji 3G oraz drugi tańszy, z mniejszą pojemnością i ograniczoną funkcjonalnością. Ten drugi miałby zadebiutować na rynku chińskim, na którym iPhone pojawić się ma w końcu na koniec lata.

Ceny w iTunes w górę, czyli Amazon rośnie w siłę

Jak można było się spodziewać po zapowiedzi Phila Schillera o częściowym uwolnieniu cen plików muzycznych w iTunes Store na styczniowym MacWorld, we wtorek ceny większości najbardziej atrakcyjnych w oczach klientów plików poszybowały do 1,29 dolara. Szanse Amazon na nawiązanie walki z iTunes rosną.

Według ostatnich danych NPD Group iTunes kontroluje 87% sprzedaży na amerykańskim (i największym na świecie) rynku cyfrowej muzyki. Drugie na rynku Amazon MP3 zdobyło już 16% na koniec 2008 roku. Wkrótce Amazon może liczyć na kolejne procenty wydarte od iTunes, ponieważ ten ostatni stracił właśnie jeden ze swoich największych atrybutów – sztywną cenę wszystkich plików muzycznych – 0,99 dolara. Taki był koszt pozbycia się zabezpieczeń DRM w sprzedawanych przez iTunes plikach, co ma umożliwić odtwarzanie ich na jakimkolwiek urządzeniu.

Polityka ciszy

Po raz kolejny bez organizacji konferencji prasowych oraz przedstawień medialnych Apple wprowadza na rynek odświeżone wersje ważnych pozycji ze swojego portfolio. Po nowych komputerach stacjonarnych tydzień temu, wczoraj w sklepie online Apple pojawił się nowy iPod shuffle. Czy to tymczasowa zmiana strategii PR w oczekiwaniu na powrót Steve’a Jobsa, czy jednak nowy sposób komunikacji nowych produktów?

2009 rok obfituje w nietypowe wydarzenia w Apple. Najpierw przedstawiciele firmy ogłosili, że Apple po raz ostatni bierze udział w targach MacWorld, na których od powrotu Jobsa aż do 2008 roku działy się rzeczy niesamowite. Na ostatnim MacWorld z udziałem Apple wiceprezes ds. marketingu Phil Schiller nie zaprezentował spektakularnych nowości, bo trudno takowymi nazwać odświeżone pakiety iLife i iWork. Tydzień później Steve Jobs poinformował, że bierze pół roku urlopu zdrowotnego i oddaje stery zarządzania w ręce szefa operacyjnego Tima Cooka. Oczekiwane przez rynek nowe iMaki oraz Maki mini pojawiły się w marcu bez żadnego specjalnego wydarzenia medialnego (nie licząc narastających lawinowo plotek i przecieków na kilka dni przed premierą). Tydzień później Apple – bez żadnego rozgłosu – dodało do swojej oferty nowego iPoda shuffle.

Więcej światła na negocjacje Apple z wytwórniami fonograficznymi

Na ostatnim MacWorld Phil Schiller informował zebranych w hali w San Francisco, że Apple doszło do porozumienia z wytwórniami fonograficznymi odnośnie nowego modelu współpracy w iTunes. Kontrakt był następujący: wytwórnie zgadzają się na zdjęcie zabezpieczeń DRM z plików mp3, a Apple rezygnuje ze sztywnej polityki cenowej plików muzycznych.

Według New York Times, języczkiem u wagi podczas kolejnej rundy batalii pomiędzy Apple a wydawcami muzyki był jednak jeszcze inny aspekt – możliwość bezprzewodowej dystrybucji muzyki na iPhone’a. Apple wierzy, że już wkrótce ten model sprzedaży muzyki będzie miał większe znaczenie i pragnie zabezpieczyć sobie dominującą pozycję przed oczekiwanym boomem. Oczywiście nie podoba się to przedstawicielom największych wytwórni muzycznych, którzy za wszelką cenę chcą pozbyć się zależności od iTunes i Apple. Tyle, że nie mają dużego pola manewru, ponieważ Apple straszy ich wycofaniem katalogu z iTunes. Na to nie mogłiby sobie wydawcy pozwolić. iTunes to nie tylko największy dziś detaliczny sprzedawca muzyki na świecie, ale również miejsce, w którym młodzi ludzie kształtują swoje gusta muzyczne. A młodzi konsumenci to główna siła nabywcza plików muzycznych.

Schiller w wywiadzie dla felietonisty New York Times

David Pogue, znany i ceniony felietonista „New York Times”, rozmawiał z Philem Schillerem po jego keynote na MacWorld. Warto dokładnie wczytać się w relację słów Schillera, gdyż sporo one wyjaśniają.

Wiceprezes Apple tłumaczył Pogue’owi czemu Apple rezygnuje z uczestnictwa w przyszłych konferencjach MacWorld oraz zasugerował wyjaśnienie czemu jego prezentacja nie przyniosła spektakularnych nowości.

Pierwsza porażka Apple w walce z firmami fonograficznymi

Podczas prezentacji na MacWorld 2009 Phil Schiller poinformował, że Apple i najważniejsi wydawcy muzyki na świecie doszli do porozumienia w sprawie nowej strategii cenowej plików mp3 dostępnych w iTunes Store. To częściowa porażka Apple w nieustannej walce z firmami fonograficznymi. Częściowa, bo Apple obroniło możliwość sprzedaży pojedynczych utworów.

Mimo, iż iTunes to aktualnie największy detaliczny sklep z muzyką cyfrową na świecie generujący największą sprzedaż, nie wszyscy pałają do niego bezgraniczną miłością. Od lat wiadomo, że zarówno największe firmy fonograficzne, jak i wielu artystów sprzeciwiają się modelowi biznesowemu praktykowanemu przez Apple. Protestowano głównie przeciwko sprzedaży pojedynczych utworów zamiast całych albumów oraz sztywnym cenom plików mp3 dostępnym w iTunes. Wielokrotnie dawano do zrozumienia, że tylko i wyłącznie dzięki nieprzejednanej postawie doskonałego negocjatora Steve’a Jobsa, Apple jest w stanie opierać się ciągłym żądaniom wydawców muzyki. Jak widać tylko do czasu. Apple zrobiło właśnie duży krok wstecz – zgodziło się na niesztywny system cen plików mp3 w iTunes Store.

Phil Schiller: poprawnie, ale o niczym

Phil Schiller dobrze wywiązał się z zadania postawionego mu przez Steve’a Jobsa. Jego prezentacja, przeprowadzona według utartej zasady pielęgnowanej przez lata przez Jobsa, była poprawna. Tyle, że za dużo nie miał do powiedzenia.

Zaczęło się tak jak napisano w podręcznikach do public relations – najpierw informacje uwiarygodniające decyzję Apple o wyjściu z MacWorld (chociaż ani jedno słowo w tym kontekście nie pada) okraszone „echami” i „achami” na temat doskonałych danych statystycznych (przy okazji liczbą słów „najlepszy, wspaniały, niesamowity, niepowtarzalny” Schiller spokojnie mógłby konkurować z Jobsem), później (przydługawa nieco) prezentacja własna, po czym powrót do utartej zasady „pozostaw najważniejsze rzeczy na koniec”, czyli w tym przypadku nowy MacBook Pro oraz rezygnacja z zabezpieczeń DRM w plikach mp3 dostępnych w iTunes.

Nudne keynote Phila Schillera. No i dobrze

Wczorajsze keynote wiceprezesa Apple ds. marketingu Phila Schillera okazało się być? nudne. I bardzo dobrze, szczególnie w kontekście rozumienia aktualnej sytuacji w Apple i nie do końca jasnego przesłania Steve’a Jobsa do społeczności.

We wtorek Apple poinformowało, że nie będzie już dłużej stosować zabezpieczeń DRM w sprzedawanych w iTunes plików mp3, zaprezentowało nowego siedemnastocalowego MacBooka oraz odświeżyło linię swoich pakietów: biurowego iWork i rozrywkowego iLife (po szczegóły zmian zapraszam na blog.fotogenia.info; tam Bartek Skowronek szczegółowo i jak zwykle z werwą je analizuje). To co zaprezentował Schiller wczoraj to jednak tylko cień tego, co Apple prezentowało na MacWorld w ostatnich latach ustami Steve’a Jobsa.

Even the small talk will be big, czyli iPhone nano?

Jednego nie można Apple odmówić – potrafi przygotowywać doskonałe slogany promujące swoje konferencje medialne. Było „Let’s Rock„, gdzie zaprezentowano nowego iPoda nano; było „Spotlight turns into notebooks„, gdzie zaprezentowano nowe MacBooki. Teraz czas na „Even the small talk will be big”, gdzie zapewne pokazany zostanie iPhone nano.

Świetne to hasło, głównie dlatego, że opiera się na ciekawym idiomie angielskim, a przy okazji ma też swój wymiar nominalny. „Small talk” oznacza w języku angielskim „luźne rozmowy, pogaduszki, gadki-szmatki”. W wymiarze dosłownym można jednak „small talk” rozumieć jako „małe rozmowy”, czyli – ni mniej ni więcej – ? iPhone nano. Czyżby na trzy dni przed MacWorld wszystko było wiadome? Oby jednak nie. Czemu?

Czym dla Apple był MacWorld?

? doskonale pokazują zwierzenia Chuqa von Rospacha – człowieka, który pracował w Apple przez 17 lat – na łamach piątkowego „the Guardian„. Przy okazji były pracownik Apple świetnie wyjaśnia dlaczego MacWorld nie jest już Apple potrzebny.

Przez ostatnie lata pracownicy Apple dwukrotnie celebrowali Święta Bożego Narodzenia każdego roku: najpierw ze swoimi rodzinami; później w styczniu kiedy na scenę MacWorld wychodził Steve Jobs zaczynając słowami „mam wam dzisiaj kilka rzeczy do pokazania i wydaje mi się, że się wam spodobają”. Pracownicy Apple przerywali wtedy pracę i zbierali się w restauracji czekając na niespodzianki. A po samym wydarzeniu przez kilka dni trwały ożywione dyskusje na jego temat.

Gorączka przed MacWorld rośnie

Do historycznego – bo ostatniego i to bez Steve’a Jobsa – spotkania Apple z mediami i fanami podczas MacWorld Expo pozostało nieco ponad dwa tygodnie. Okres przedświąteczny sprzyja przeciekom, plotkom i rozlicznym spekulacjom na temat tego co Phil Schiller przedstawi na keynote. Rozpiętość doniesień jest ogromna – od iPhone’a nano, poprzez nowe iMaki oraz Maki mini, po nowy system operacyjny Snow Leopard.

iPhone nano

Przełącz do wersji mobilnej