Spider's Web

Wpisy z działu: komórki

Rusza Top Dollar Mobile – platforma do skupowania telefonów online

miliondollar

W sieci można kupić prawie wszystko. Pytanie czy wszystko można też sprzedać? Za pośrednictwem Allegro na pewno tak, ale co w sytuacji gdy jesteśmy w posiadaniu przedmiotu, którego nikt nie chce mieć? Co wtedy gdy np. chcemy pozbyć się starego, nieużywanego telefonu. Rozwiązaniem naszego problemu może być projekt o nazwie topdollarmobile.pl.

Czymże jest ten schowany pod enigmatyczną nazwą serwis? To polska wersja systemu skupu używanych telefonów. Sprzedaż telefonów za pośrednictwem strony jest bardzo prosta. Aby poznać cenę konkretnego modelu, wystarczy skorzystać z intuicyjnej wyszukiwarki. Po wypełnieniu formularza sprzedaży i zalogowaniu się etap online transakcji zostaje zakończony. Następnie na adres korespondencyjny osoby, która chce sprzedać telefon, wysłany zostaje specjalny fonpack (zawierający m.in. opłaconą kopertę zwrotną). W przypadku sprzedaży większej ilości telefonów lub droższych modeli Top Dollar Mobile zapewnia kuriera. Po weryfikacji urządzenia przez sztab techniczny, w ciągu 7 dni przekazuje należność za telefon.

No to po MWC 2010

Nie spodziewałem się po tych targach zbyt wiele i jestem mile zaskoczony. W Barcelonie pokazano trzy, ważne rzeczy:

  1. Mnóstwo telefonów z Androidem
  2. Windows Phone 7 Series
  3. Nowy interfejs Symbiana

Dokładnie w tej kolejności.

Android wreszcie trafia do wielu modeli smartfonów produkowanych przez najróżniejszych producentów. Dotąd faktycznie mogliśmy wybierać między HTC i HTC. Dlaczego to ważne? Po pierwsze, dystrybucja i marketing – LG, Samsung i Sony Ericsson mają jednak w sumie znacznie większą siłę przebicia niż jedno HTC, które na dodatek ciągle jest marką dla geeków (chociaż bardzo by chciało przestać nią być - czego trochę nie rozumiem). Po drugie, ceny. Zaczynają pokazywać się Androidy, które mogłyby konkurować z dotykowymi dumbphone’ami. I o to od początku chodziło – system Google miał przecież podłączyć do internetu tych, którzy dotąd nie mieli komputera. Tego nie da się zrobić za pomocą kosztującego więcej niż netbook Nexus One.

App Phone a sprawa polska

Jak widać nie tylko mi smartfon kojarzy się z jakimś topornym PDA wyposażonym w geekowski system operacyjny. I nie tylko ja mam problem, by używać tej nazwy na określenie iPhone albo komórek z Androidem. Pouge promuje alternatywę – app phone. Ładne i celne, nie powiem. Zobaczymy czy się przyjmie.

Tak czy tak, app phone zgrabnie oddaje, o co w tym całym szaleństwie chodzi. Aplikacje głupcze! Jasne, instalowanie własnych programów nie jest żadną nowością, co na pewno od razu wypunktują symbianowi i windowsowi fanboje. Ich prawo. Tyle, że nie o odhaczenie kolejnego pola w tabelce ?funkcje? tu chodzi. Innymi słowy – nie o to, czy dana platforma coś może, tylko o to, czy robi to sensownie.

HTC HD2 – pierwszy windowsofon, którego nie wyrzuciłbym za okno

Szczerze nie znoszę Windows Mobile. Uważam, że to system skrajnie nieintuicyjny i obciążony błędnymi założeniami. Przed pojawieniem się Mini Morrisa małe samochody projektowało się zmniejszając po prostu duże samochody. W podobny sposób powstał zapewne interfejs winmobile – Panowie, zróbmy takiego łindołsa, tylko żeby mieścił się na 3-calowym ekranie… nie ma myszki? Hm, faktycznie… No to dajmy ten, jak mu tam, rysik.

Gdzieś w okolicach 2004 roku miałem Pocket PC, które z radością sprzedałem po kilku miesiącach męczenia się z nieergonomicznym interfejsem i poszukiwania odtwarzacza MP3 nie zawieszającego się w momencie wyłączenia ekranu. Potem testowałem kilka urządzeń z kieszonkowym Windowsem. Wrażenia za każdym razem takie same – to jest system dla masochistów.

Komórka musi mieć backup i mikropłatności

Ericsson Consumer Lab opublikował ciekawe wyniki badań dotyczących korzystania przez Polaków z nowych technologii (głównie telekomunikacyjnych). Co z nich wynika? Wymienię rzeczy, które przykuły moją uwagę:

1. 58% Polaków ma w domu telefon stacjonarny, 56 % dostęp do szerokopasmowego internetu.

Bardzo duże bardzo ciekawe liczby

Dane, które przytaczam nie są nowe, ale wydaje mi się, że nikt dotąd nie zwrócił na nie większej uwagi. A szkoda, bo to bardzo ciekawa informacja. Chodzi o liczbę użytkowników poszczególnych usług (technologii, produktów) na całym świecie:

Samochód – 800 milionów posiadaczy
Komputer – 850 milionów
Dostęp do internetu – 1,1 miliarda
Telefon stacjonarny – 1,3 miliarda
Karta kredytowa – 1,4 miliarda
Telewizor – 1,5 miliarda
Konto bankowe – 1,6 miliarda
Telefon komórkowy – 4 miliardy

Android (jeszcze) nie dla każdego

Mamy HTC Tattoo, lada chwila pojawi się Samsung I5700 aka Galaxy Lite – dwa stosunkowo tanie telefony z Androidem. Stosunkowo, bo Tattoo kosztuje 1500 zł. Ceny Galaxy Lite jeszcze nie znamy, ale biorąc pod uwagę specyfikację spodziewałbym się czegoś podobnego.

Robot na klapce baterii jest super!

Jednym słowem, telefon z Androidem (pomińmy G1, który jest teraz dość tani, ale IMO był bardziej eksperymentem niż produktem obliczonym na sukces rynkowy) można będzie kupić już nie za cenę Nokii N97 albo iPhone 3GS, ale za podobne pieniądze jak Nokię 5800. To super, ale mam wrażenie, że droga Androida do mejnstrimu jest jeszcze daleka.

N97, czyli jak buduje się napięcie

Na Nokia World pytałem paru osób z Nokii, do czego – po premierze N900 i N97 Mini – jest im jeszcze potrzebna N97. Nie uzyskałem żadnej sensownej odpowiedzi. Ktoś mówił coś o tym, że N97 ma być przeznaczona dla klientów, którym bardziej zależy na designie, ale niespecjalnie mnie to przekonuje (to chyba ostatni telefon, który wybrałbym kierując się wyłącznie wyglądem…).

Przed chwilą pojawiły się polskie daty premier i ceny N97 Mini oraz N900. Ta pierwsza będzie kosztowała 1999 zł. Ta druga – 2499 zł, czyli dokładnie tyle, co N97.

Megaherce wracają

Były takie czasy, kiedy wydajność komputera mierzyło się w megahercach. Ale to było dawno temu. Raz, że w pewnym momencie taktowanie procesora przestało być jakoś specjalnie istotne (ważniejsza stała się architektura, ilość rdzeni, etc.). Dwa, że teraz wszystkie komputery są wystarczająco szybkie, więc poza profesjonalistami i graczami mało kogo obchodzi wydajność.

Wygląda jednak na to, że czasy bitwy na megaherce (a już niedługo pewnie gigaherce) wracają. Oczywiście, nie w świecie komputerów osobistych, w którym nie dzieje się kompletnie nic ciekawego (może poza netbookami). Na procesory zaczynają się ścigać producenci komórek.

Smartfon co się roamingowi nie kłaniał

Są takie kraje w Europie, gdzie złowroga Unia nie prostuje bananów, nie mierzy ogórków suwmiarką i nie łamie świętych zasad wolnego rynku narzucając biednym operatorom głodowych stawek za roaming (przesłanie głosu na odległość tysiąca kilometrów to wszak przedsięwzięcie na miarę lądowania na księżycu, 4,9 zł za minutę takiego połączenia jest więc ceną dumpingową).

W tegoroczne wakacje trafiłem właśnie do tej, nieunijnej, Europy. Przed wyjazdem powziąłem mocne postanowienie nieużywania ajfona. Raz, że biała obudowa mojego 3G kłuje w oczy i mocno przyciąga amatorów cudzej własności. Dwa, że biorąc pod uwagę stawkę za przesyłanie danych (1,5 zł za 50 KB albo 100 zł za pakiet… 3 MB), nowoczesny smartfon staje się po prostu bezużyteczną zabawką. Bez dostępu do sieci może być co najwyżej przenośną konsolą do gier. Ale to nie dla mnie, bo gier nie lubię. Poza tym, nie po to jadę na wakacje, żeby ścigać się w Motochaserze. Drogowych emocji i tak miałem pod dostatkiem (Polacy nie są może mistrzami bezpiecznej jazdy, ale nasze drogi krajowe zwykle kończą się poboczem, a nie urwiskiem).

Kiedy zobaczymy komórkę z Naszą Klasą?

Problem polega na tym, że we wszystkich przypadkach chodzi o integrację z witrynami, których adresy kończą się na .com, co kompletnie nie urządza większości internautów z kraju PL. Ciekaw jestem, kiedy zobaczymy coś, co pozwala w podobny sposób jak z fejsbuka korzystać na przykład z Naszej Klasy.

Smartfony wymuszą pojawienie się samochodowego autopilota

Legalnie, ale nie do końca bezpiecznie. W świetnej książce Traffic: Why We Drive the Way We Do Tom Vanderbilt przytacza wyniki badań, z których wynika, że rozmawianie przez telefon (nawet nie trzymany przy uchu) podczas jazdy zwiększa ryzyko wypadku (albo zirytowania rozmówcy – możemy skoncentrować się w pełni tylko na jednej czynności). Nawet banalna zmiana kanału w radio rozprasza. A co dopiero czytanie SMSa czy odpisywanie na niego.

Przełącz do wersji mobilnej