W rytmie serca od Polsatu może być twoim nowym guilty pleasure

Recenzje/Seriale 11.09.2017
Nasza ocena:
W rytmie serca od Polsatu może być twoim nowym guilty pleasure

Oprawa tego serialu jest fatalna, nie ma się co oszukiwać. Jeśli chodzi o umiejętność sprzedania swojego produktu to TVN bije Polsat na głowę. Niech dowodem będzie fakt, że gdyby nie redakcyjne obowiązki, to wyłączyłabym W rytmie serca już po zobaczeniu samej czołówki. Ale, o dziwo, serial Polsatu wciągnął mnie bardziej niż TVN-owska Diagnoza.

Polsat zaprezentował już dwa pierwsze odcinki swojej nowej produkcji. Porównanie do Diagnozy nie wynika tylko z faktu, że to dwa mocno promowane w aktualnej ramówce seriale konkurencyjnych stacji. Zarówno Diagnoza jak i W rytmie serca rozgrywają się w środowisku lekarzy. To chyba jakiś aktualny trend w polskiej telewizji, bo Telewizja Puls też wyemitowała w tym sezonie nową produkcję o tej samej tematyce, Lekarze na start.

W rytmie serca to połączenie Ojca Mateusza, Na dobre i na złe oraz Pierwszej miłości.

Nie jest to nic odkrywczego, ma wiele słabszych momentów, ale jak na polską telenowelę ogląda się to naprawdę nieźle. I przyznam, że jestem ciekawa dalszych losów postaci i tajemnic, jakie skrywają.

Głównym bohaterem W rytmie serca jest Adam Żmuda (Mateusz Damięcki), młody chirurg. Żmuda postanawia dołączyć do organizacji Lekarze bez granic i wyjechać do Afryki leczyć tamtejszych pacjentów. Po konflikcie z jednym z lekarzy, którego był podopiecznym, przed wyjazdem zagranicę Adam zahacza o rodzinne miasto, Kazimierz Dolny, aby sprzedać mieszkanie po tacie. Tam spotyka dawnych znajomych, a także poznaje ludzi, którzy byli przyjaciółmi jego cieszącego się niezbyt dobrą sławą ojca.

Adam zmienia życie ludzi mieszkających w Kazimierzu. Bycie lekarzem traktuje jako bodziec do pomocy drugiemu człowiekowi w ogóle. Jest społecznikiem, który chciałby uzdrowić nie tylko pojedynczych ludzi, ale – nomen omen – całe społeczeństwo. Bywa to irytujące i prowadzi do różnych konfliktów, ale koniec końców Żmuda zawsze spada na cztery łapy i zaskarbia sobie powoli sympatię mieszkańców małego miasteczka. Nie obędzie się jednak bez tych wrogo nastawionych do przyjezdnego z Warszawy, którym nie podoba się jego wściubianie nosa w nie swoje sprawy, albo fakt, że młody chirurg jest przystojny i potrafi zawrócić w głowie kobietom.

W rytmie serca to nie jest specjalnie dobry serial, ale nie czuję się nim rozczarowana.

nowość polsat

Powiedzmy sobie wprost – odpalając produkcję Polsatu, spodziewałam się najgorszego. Jakiś czas temu miałam okazję zobaczyć jeden odcinek Pierwszej miłości i aż mnie skręcało przed telewizorem. A tutaj… jest przyzwoicie. Poczynania Żmudy wciągają, wciągają też tajemnice, które odkryjemy, a które w dwóch pierwszych odcinkach zostały jedynie delikatnie nakreślone. Jestem miło zaskoczona. Co podoba mi się w serialu to oddanie klimatu niewielkiej mieściny. Trochę to przerysowane, ale Kazimierz Dolny kojarzy mi się z Sandomierzem, który bardzo lubię, dlatego z miejsca kupiłam te widoczki i czasem nieco zbyt intymną atmosferę miasteczka.

Polsat mnie przekonał.

Brakowało mi ostatnio takiego polskiego telewizyjnego średniaka, którego mogłabym obejrzeć raz na tydzień przy obiedzie. No to dostałam. I pewnie będę śledzić, choć w kolejce czeka przecież tyle lepszych pozycji.

Teksty, które musisz przeczytać:

Supermodelka Plus Size nie zastąpi Top Model

Top Model nie wrócił w jesiennej ramówce TVN-u, ale konkurencja przyszła z pomocą. W Polsacie premierę miało show Supermodelka Plus Size. Niestety, program nie zastąpi produkcji z Joanną Krupą na czele jury.

Artykuł/TV 07.09.2017

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...