Ben Affleck prawdopodobnie nie wróci jako Batman. Kto powinien go zastąpić?

Top/Film 16.08.2017
Ben Affleck prawdopodobnie nie wróci jako Batman. Kto powinien go zastąpić?

W jednym z najnowszych wywiadów, Casey Affleck, brat Bena, zdradził, iż nie sądzi, że jego krewny powróci w roli Człowieka Nietoperza po zakończeniu Justice League. Kto wiec mógłby go zastąpić?

A miało być tak pięknie. Najpierw studio, wyraźnie zadowolone z występu Afflecka w filmie „Batman v Superman”, ochoczo powierzyło mu kontynuację tej roli w solowym filmie o Batmanie, który planowany jest wstępnie na 2018 rok. Potem na dokładkę ogłoszono, że Affleck ma zostać także i reżyserem filmu „The Batman”.

Wszystko zaczęło się psuć wraz z premierą najnowszego filmu wyreżyserowanego przez Afflecka, czyli „Nocne życie”. Ten został zmieszany z błotem przez krytykę i stał się też finansową klapą. Niedługo potem ogłoszono, że Ben Affleck nie będzie już reżyserował „The Batman”. A teraz, od kilku tygodni, coraz głośniej mówi się o tym, że prawdopodobnie nie zobaczymy go już jako Batmana.

Podczas tegorocznego Comic-Conu, Affleck, obecny na panelu Justice League, był wyraźnie podekscytowany faktem, że mógł zagrać Batmana i że cieszy się tym, co jest obecnie. Natomiast nie odnosił się za bardzo do przyszłości, a to może oznaczać, że jest ona niepewna.

Teraz brat Bena, Casey, podczas promocji swego najnowszego filmu „A Ghost Story”, wyjawił, że jego zdaniem Affleck nie powróci do roli Batmana po zakończeniu prac nad „Ligą Sprawiedliwości”.


Oczywiście Casey w wywiadzie szybko zaczął się bronić, że tylko to zmyślił, że to tylko żart, bądź jego przypuszczenia, ale raczej nie wypowiadałby tych słów, gdyby coś nie było na rzeczy. A jako brat ma raczej informacje z pierwszej ręki.

Korzystając z okazji postanowiłem zebrać aktorów, którzy moim zdaniem idealnie nadawali by się na następcę Afflecka jako Człowieka Nietoperza. Kto wie, może któryś z nich rzeczywiście będzie nowym Batmanem?

Batman – kto powinien go zagrać?

Jake Gyllenhaal

Póki co, Jake Gyllenhaal uchował się jakoś przed filmami o superbohaterach, sukcesywnie pojawiając się w świetnych i ambitnych dramatach psychologicznych. To znakomity aktor, mający w sobie jakąś tajemnicę i mrok, a to w połączeniu z urokiem osobistym i świetną prezencją idealnie nadawałoby się zarówno do roli miliardera jak i Mrocznego Rycerza.

Jon Hamm

Swego czasu Jon Hamm był jednym z najmocniejszych kandydatów do zagrania Supermana, jeszcze przed startem produkcji „Człowieka ze Stali”. Sam nie wiem, czy nadawałby się na Clarka Kenta, ale moim zdaniem jako dojrzały, pewny siebie, ale i lekko zmęczony ciężarem zadania jakie dźwiga Batman, Hamm byłby idealny.

Joseph Fiennes

Młodszy brat Voldemorta, przepraszam, Ralpha Fiennesa, do niedawna znajdował się trochę na obrzeżach popkultury. Natomiast teraz, po premierze genialnej serii Handmaid’s Tale, w której gra demonicznego i tajemniczego komendanta Waterforda, stwierdzam, że jako bardziej upiorna złowroga wersja Batmana byłby po prostu idealny.

Jeffrey Dean Morgan

Jeffrey Dean Morgan również idealnie sprawdziłby się jako dojrzalsza wersja Batmana. Jego charyzma, postura i wewnętrzna siła oraz spokój i opanowanie mogłyby nam dać jednego z najbardziej przekonujących Batmanów na dużym ekranie.

Armie Hammer

Armie Hammer z kolei świetnie nadałby się do tej roli, gdyby twórcy skusili się jednak na powrót do młodszej inkarnacji Batmana. Przystojny, przebojowy, inteligentny – Hammer to praktycznie Bruce Wayne, z tym że obecnie w wersji blond. Ale i on ma w sobie tajemnicę oraz charyzmę, która idealnie wybrzmiałaby w kostiumie Batmana.

Joseph Gordon-Levitt

To byłby całkiem ciekawy zwrot akcji i w jakimś sensie hołd dla Batmanów Nolana, gdyby przekazać „pałeczkę” Gordonowi-Levittowi, który w filmie „Mroczny Rycerz Powstaje” zagrał poniekąd Robina. Ale nawet jeśli „The Batman” nie miałby nic wspólnego z trylogią Nolana, to Gordon-Levitt również pasowałby jako młodsza wersja Batmana, pełna energii, może właśnie na samym początku swojej drogi jako Mroczny Rycerz.

Josh Hutcherson

Tak, tak. Josh kojarzony jest z dystopiami dla młodzieży, ale to naprawdę niezły aktor (o ile ma reżysera, który go odpowiednio poprowadzi), w dodatku mający ambicje do bycia kimś więcej niż idolem nastolatek. I właśnie rola Mrocznego Rycerza mogłaby go wprowadzić w świat poważniejszych kreacji oraz zmienić jego postrzeganie. Po odpowiednim treningu i przefarbowaniu włosów Hutcherson mógłby być naprawdę solidnym Bruce’em Wayne’em, jak i przekonującym Batmanem.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (12)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...