Strażnicy Galaktyki 2 ubawili mnie do łez. Przepis na rozrywkowe kino Marvela nadal działa

Recenzje/Film 28.04.2017
Nasza ocena:
Strażnicy Galaktyki 2 ubawili mnie do łez. Przepis na rozrywkowe kino Marvela nadal działa

Dobra passa Marvel Studios trwa. Film Strażnicy Galaktyki 2 zbiera świetne noty za Oceanem, a po seansie już wiem, że są one w pełni zasłużone. Nadal nie mam dość tej działającej na granicy prawa i rozsądku różnorodnej bandy drących ze sobą koty bohaterów.

Guardians of the Galaxy to młodziutka seria komiksów w porównaniu do wydawanych od dekad zeszytów z Kapitanem Ameryką i Iron Manem. Wybranie właśnie jej jako bazy dla kolejnej serii filmów w ramach Marvel Cinematic Universe było ryzykownym zagraniem. Na szczęście pierwsza część okazała się długo oczekiwanym powiewem świeżości i rozkochała w sobie widzów.

Strażnicy Galaktyki 2 - Guardians of the Galaxy 2 - recenzja

James Gunn nie zawiódł oczekiwań, bo Strażnicy Galaktyki 2 to kolejne świetne widowisko.

Piątka bohaterów, która w pierwszej części uratowała galaktykę, wyraźnie odróżnia się od herosów z pozostałych filmów Marvela. Nie tylko nie są praworządni i mają wiele paskudnych wad charakteru, a w dodatku nie traktują życia na serio. Trudno byłoby zrobić z nimi filmy „na poważnie” i nikt nawet nie próbował tego robić.

Oczywiście Marvel już wcześniej nie stronił od humoru w blockbusterach. Iron Man potrafi rzucić zabawnym one linerem, odkrywanie nowoczesnego świata przez Kapitana Amerykę budzi uśmiech, a Thor próbujący bratać się ze śmiertelnikami, wygląda groteskowo. Każdy z nich poważniejsze w obliczu zagrożenia, a świat ratuje z marsową miną.

Nawet Ant-Man i niedojrzały Spider-Man nie mają co podskakiwać Strażnikom, jeśli chodzi o poczucie humoru.

Strażnicy Galaktyki 2 to produkcja na pograniczu komedii i pastiszu. James Gunn nie boi się przenosić typowych dla komiksów scen prosto na ekran, nawet jeśli są infantylne i groteskowe. Nikt tu nie próbuje w realistyczny sposób przedstawić bitew w kosmosie oraz walk na i pod powierzchnią planety. To podejście dało nam wiele fantastycznych scen, które nie miałyby prawa trafić do żadnego innego filmu Marvela.

Strażnicy Galaktyki 2 - Guardians of the Galaxy 2 - recenzja

Star-Lord, Gamorra, Drax, Rocket i Groot to zbieranina osobistości nie do podrobienia. Drugi film skupiający się na ich przygodach jest jeszcze zabawniejszy i bardziej pokręcony niż poprzedni. Guardians of the Galaxy 2 nie musi już poświęcać czasu na przedstawianie głównych bohaterów i dzięki temu przez cały seans jesteśmy bombardowani akcją i niesamowitymi efektami.

Piu piu piu!

Guardians of the Galaxy Vol. 2 wyrzuca poprawność polityczną przez śluzę w czerń kosmosu i szybko odlatuje. Dostaliśmy fenomenalne żarty i morze sarkazmu, w którym pławi się Drax. Już pierwsza bitwa Strażników wywołuje na twarzy uśmiech, który nie znika przez kolejne dwie godziny – uroczy Baby Groot sobie tańczy w najlepsze, a starcie pozostałych bohaterów z oślizgłym kosmitą przypominającym zmutowaną ośmiornicę odbywa się w tle.

Oba filmy Jamesa Gunna w ramach MCU w teorii można klasyfikować jak space opery, ale zrezygnowano w nich niemal całkowicie z patosu i wzniosłości, który w tym roku wkradł się delikatnie tylko pod sam koniec. To ta intencyjna groteskowość sprawia, że wiele elementów, które w innym filmie zrzuciłbym na karb kiepskiego scenariusza, tutaj doceniam jako zmyślną karykaturę i naśmiewanie się – ale nie szydzenie – z gatunku.

Strażnicy Galaktyki 2 - Guardians of the Galaxy 2 - recenzja

Film rozpoczyna się od krótkiego prologu, który zapoznaje nas z ojcem głównego bohatera.

Marvel od dawna nie kryje, że to pochodzenie Petera Quilla odegra tym razem ogromną rolę, chociaż z początku nic tego nie zapowiada. We współczesności trafiamy bowiem w sam środek bitwy pomiędzy Strażnikami Galaktyki, a paskudnym monstrum. Szybko staje się jasne, że to nie jest obcy, który chce zniszczyć świat, a takich jak on zjadają na śniadanie. Nasi bohaterowie po okryciu się sławą pracują jako… najemnicy i łowcy nagród.

Star-Lord i jego zgraja to oczywiście istoty o złotych sercach, ale brak im nadęcia typowego dla bohaterów. Nie stronią od szarej strefy, a kosmos jest dla nich niczym nasz ziemski Dziki Zachód. Nic dziwnego, że jako żądni przygód załoganci kosmicznego statku szukają dla siebie coraz to większych wyzwań, a ich motywacją są głównie pieniądze i adrenalina.

Strażnikom brakuje jakiegoś dalekosiężnego celu i odbija się to na fabule filmu.

Nie wiem jednak, czy to wada, czy po prostu Hollywood mnie tak zaprogramował, bym oczekiwał przedstawienia celu do którego dążą bohaterowie już na samym początku. Jako fan komiksów co prawda od początku przeczuwałem, z kim zmierzą się się wreszcie Strażnicy, ale dla widza niezaznajomionego z serią na której bazuje James Gunn nie będzie to takie oczywiste.

Strażnicy Galaktyki 2 - Guardians of the Galaxy 2 - recenzja

Spieszę jednak donieść, że nawet fani komiksów będą zaskoczeni. Marvel, jak to ma w zwyczaju, wykorzystał motyw ojca Star-Lorda, który ma źródło w scenariuszach zeszytów wydawnictwa i przerobił go na swoją modłę. Wyszło to całkiem zgrabnie, chociaż zamiast silić się na zaskakującą historię zdecydowano się, najwyraźniej ironicznie, wybrać starą jak świat kliszę.

Fabuła ma konstrukcję prostą jak budowa cepa, ale jestem przekonany, że była to świadoma decyzja.

Filmy na bazie komiksów często starają się przekładać te historie na język filmu, by czynić je dojrzalsze i bliższe poważnym, dorosłym widzom. Rezygnują z charakterystycznego dla tego medium uproszczenia scenariusza i starają się nadać mu głębi. Strażnicy Galaktyki 2 są za to tak komiksowi, jak to możliwe. Reżyser nie ogranicza wybuchów, laserów i jaskrawych kolorów. Gamorra z karabinem maszynowym większym od niej? A czemu nie!

Komiksowość Strażników dotyczy nie tylko specyficznego poczucia humoru, ale też kolorystyki i kadrów. Bardzo podobały mi się nietypowe ujęcia najwyraźniej nagrywane z drona. Feeria barw wprost wylewa się z ekranu, który rzuca w widza przemieloną tęczą. Widać ogromny kontrast pomiędzy ascetyczną czernią przestrzeni kosmicznej w Gwiezdnych wojnach, a portalami przypominającymi neonowe światła w Guardians of the Galaxy Vol. 2.

Strażnicy Galaktyki 2 - Guardians of the Galaxy 2 - recenzja

Brawa należą się też ekipie charakteryzatorów i animatorów.

Kosmici i najemnicy są różnorodni, a ich stroje ciekawe i klimatyczne. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to do tego, że dużo obcych tylko nieznacznie różni się od ludzi. Rozumiem jednak, że zbudowanie cyfrowego modelu kosmity przewijającego się przez kilka sekund w tyle to kosztowna sprawa, a trudno znaleźć statystę, który człowieka nie przypomina.

Nie wprowadzono też zbyt wielu bohaterów pierwszoplanowych. Jednym z nich jest ojciec Petera, którego zagrał Kurt Russel. Pojawiła się też znana z komiksów Mantis, na której Drax ćwiczy swoje raczkujące poczucie humoru. Powrócili Yondu i Nebula, ale mimo wszystko byli tylko dodatkiem. Prawdziwych Strażników jest tylko piątka, ale są tak wyraziści, że spokojnie każdy z nich mógłby dostać swój film.

Strażnicy Galaktyki 2 - Guardians of the Galaxy 2 - recenzja

Strażnicy Galaktyki 2 nie są przy tym tak odkrywczy jak pierwsza część.

Sugeruje to zresztą angielski tytuł z dopiskiem Volume 2. James Gunn nie szuka powiewu świeżości i postanowił po prostu iść za ciosem oraz zaserwować nam to samo świetne danie. Nowy film zbudowano na fundamentach postawionych w 2014 roku. Nie traktuję tego jednak za wadę, bo nawet po seansie drugiej części nie czuję przesytu.

Strażnicy Galaktyki 2 spodobają się wszystkim fanom pierwszej części i wszystkim entuzjastom blockbusterów Marvela. To zdecydowanie solidny film, który dopełnia znowu fenomenalna ścieżka dźwiękowa. Także i tutaj jednak nie zaskakuje ona tak, jak Awesome Mix Vol. 1 sprzed trzech lat. Jestem jednak przekonany, że ta formuła, nawet jeśli przestała być nowatorska, nadal działa i spokojnie sprawdzi się nawet i przy trzecim filmie z serii.

Nie mogę się też doczekać, aż Strażnicy Galaktyki spotkają się z Avengersami na Ziemi!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...