Ryszard Petru jest w nowym Uchu Prezesa (wyjątkowo) bezbłędny

Artykuł/Seriale 20.04.2017
Ryszard Petru jest w nowym Uchu Prezesa (wyjątkowo) bezbłędny

Agnieszka Pilaszewska ma mocnego konkurenta, jeżeli chodzi o najlepszą postać jaka pojawiła się w serialu satyrycznym Ucho Prezesa. 

Od kilku tygodni powtarzam jak urzekła mnie odtwórczyni roli kultowej Aliny z „Miodowych Lat”, wcielając się tym razem w samą Premier Beatę Szydło. Choć serial Ucho Prezesa generalnie lubię i cenię, miewa on lepsze i gorsze momenty. Zdecydowanie na niezmiennie wysokim poziomie znajduje się tam natomiast gra aktorska.

Już dwa tygodnie temu pisałem o tym, że Ucho Prezesa nie oszczędziło nawet Donalda Tuska, pokazując go jako wyjątkowo nieprzyjemną postać żyjącą piłką nożną.

Tym razem Ucho Prezesa zabiera się za resztę krajowej opozycji. Do gabinetu Prezesa przychodzi Grzegorz Schetyna, a wkrótce po nim inni liderzy partii zasiadających w Sejmie – Petru, Kosiniak-Kamysz, Kukiz. Do wesołego grona dołącza też poseł Liroy i posłanka Schmidt z Nowoczesnej.

Jeśli uważacie, że serial był dotąd bezlitosny dla partii rządzącej, powinniście zobaczyć, co robi z opozycją. Dobrze to rozegrał PiS, że nie obrażał się (za mocno) na Górskiego i Cieślaka, ponieważ wydarzenia z najnowszego odcinka to ewidentna woda na ich młyn.

Ucho Prezesa posiada niestety paskudną zdolność ukazywania w tej swojej satyrze świata takim, jakim jest. Czasem się wydaje, że trochę za bardzo fantazjuje i przesadza. I nagle – dwa tygodnie po emisji konkretnego odcinka – rzeczywistość brutalnie dogania serialową fikcję.

Wybitna kreacja Ryszarda Petru

Ja osobiście jako zdecydowany przeciwnik szkodliwych w mojej ocenie rządów PiS, podobnie do najnowszego odcinka Ucha Prezesa zapatruję się niestety na działania opozycji. I to jest w tym wszystkim bardzo smutne, ponieważ po obejrzeniu nowego epizodu wcale nie było mi lżej na duszy.

No, prawie nie było lżej na duszy. Nie da się bowiem przejść do porządku dziennego nad fantastycznie, fenomenalnie odegraną postacią Ryszarda Petru. Każdy z bohaterów dzisiejszego odcinka ma coś w sobie ze swojego pierwowzoru, ale aktor odtwarzający lidera Nowoczesnej… Dość wspomnieć, że był zdecydowanie najmniej podobny wizualnie do pierwowzoru, ale to co robił potem…

Tembr głosu, charakterystyczne gesty, no i ten język, swojsko-biznesowa nowomowa, z której znany jest Ryszard Petru, zostały oddane wręcz fantastycznie. Z dużą przyjemnością oglądałem parodię polityka i przyznam szczerze, że to właśnie to wykonanie, a nie trochę mniej oczywiste żarty z pomyłek i seksturystyki, najbardziej przypadły mi do gustu.

Kto ma, niech prędko leci oglądać nowy odcinek na Showmax. Kto nie ma – w poniedziałek widzimy się na YouTubie. Ja na pewno z serialowym panem posłem Ryszardem Petru planuję zobaczyć się jeszcze z raz. Lub dwa. Lub pięć, jak to miało miejsce w przypadku odcinka z Beatą Szydło.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (38)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...