Nadchodzą „Amerykańscy bogowie”. Co wiemy o adaptacji książki Neila Gaimana?

Artykuł/Seriale 17.03.2017
Nadchodzą „Amerykańscy bogowie”. Co wiemy o adaptacji książki Neila Gaimana?

Pod koniec kwietnia trafi na ekrany serialowa adaptacja powieści „Amerykańscy bogowie” Neila Gaimana. Najnowszy zwiastun zapowiada krwawy pojedynek między starymi i nowymi bogami.

„Amerykańscy bogowie” to jedna z najsłynniejszych powieści Neila Gaimana. Mroczna historia doczekała się ekranizacji stworzonej przez telewizję Starz. Premierę ośmioodcinkowego serialu zaplanowano na 30 kwietnia. Twórcami produkcji są Bryan Fuller („Hannibal”) i Michael Green („Gotham”, „Tajemnice Smallville”).

„Amerykańscy bogowie”: stare idzie na wojnę z nowym

Historia zaczyna się dość niepozornie. Głównym bohaterem jest Cień, który wyszedł właśnie z więzienia po kilkuletniej odsiadce. Zamiast spełniać wyśnione w celi marzenia o normalnym życiu z dala od kłopotów, mężczyzna musi zmierzyć się z ponurą rzeczywistością. Jego żona zginęła w wypadku samochodowym. W dodatku zdradzała go z najlepszym przyjacielem. W drodze do domu Cień spotyka tajemniczego starca, pana Wednesday’a. Człowiek ten wie znacznie więcej o byłym więźniu, niż powinien i dość nachalnie oferuje mu pracę.

Początkowo nieporuszony, Cień wreszcie ulega, nie dostrzegając alternatywy dla zrujnowanego życia. Wyrusza z Wednesday’em w podróż po Ameryce. Na drodze spotyka podobnych mu zdziwaczałych starców. Pytany o plan, Wednesday odpowiada, że jest nim wojna. Udział w niej wezmą starzy i nowi bogowie Ameryki.

W rolę Cienia wcielił się Ricky Whittle znany z takich produkcji, jak „The 100” czy „Kochanki”. Pana Wednesday’a zagrał Ian McShane. Aktor ma na koncie liczne role serialowe (m.in. „Dallas”, „Deadwood” i „Kings”), ale wystąpił też m.in. w filmie „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach”. Laurę Moon, żonę Cienia, zagrała z kolei Emily Browning. Na ekranie zobaczymy również Pablo Schreibera i Bruce’a Langley’a.

Świetnym wprowadzeniem w fabułę serialu był jego pierwszy zwiastun, który mogliśmy oglądać w połowie ubiegłego roku. Pokazuje on, że zawiązanie akcji dość wiernie odpowiada opowieści wykreowanej przez Neila Gaimana.

W połowie marca trafił do sieci nowy trailer. Zapowiada on nie tylko krwawą rozprawę, ale też pokazuje surrealistyczny, momentami wręcz groteskowy świat, w którym stare zmierzy się z nowym.

„Amerykańscy bogowie” to jeden z tych seriali, na które czekam z niecierpliwością. Zwiastuny i fotosy dają nadzieję, że jego twórcom dobrze udało się przełożyć literacką wizję na język filmu. Neil Gaiman, autor zekranizowanej powieści, niczym w tyglu zmieszał w niej różne gatunki i skonstruował mroczny, ale niepozbawiony czarnego humoru świat. „Amerykańscy bogowie” nie są jednak prostą historią o odwiecznej walce dobra ze złem. Jak to u Gaimana bywa, bohaterów trudno zaszufladkować, nie są czarno-biali. Śmiało można powiedzieć, że pisarz, niczym malarz, wykorzystał wiele odcieni szarości.

Stany Zjednoczone rysowane przez pisarza to miejsce bez duchowych korzeni. „To jedyny kraj na świecie, który martwi się o to, czym jest” – zwierza się Wednesday w książce. „Nikt nie musi szukać serca Norwegii albo duszy Mozambiku. Wiedzą, czym są” – dodaje. Ta jałowość Ameryki stanowi drugie dno opowieści.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...