Mroczny, realistyczny, poważny James Bond. Tom Hardy wie, kto by to zrobił dobrze

Film 17.01.2017
Mroczny, realistyczny, poważny James Bond. Tom Hardy wie, kto by to zrobił dobrze

James Bond cały czas szuka swojej tożsamości i stoi okrakiem pomiędzy absurdalnym filmem akcji a poważnym thrillerem. A gdyby tak skręcił mocniej w stronę powagi? Kto by podołał temu zadaniu?

James Bond wrócił. No, już dawno temu, w znakomitym Casino Royale. Nie każdy jednak był w stanie zdzierżyć jego ponowne narodziny. Wspomniany bowiem wyżej film, opowiadający genezę postaci Jamesa Bonda był filmem jak najbardziej poważnym, niejednokrotnie wręcz kpiąc z absurdalności poprzedników.

Film podzielił fanów. Bo tak jak był bardzo dobry, tak „to przecież nie James Bond, hańba!”. Dlatego też kolejne części „nowej serii” coraz bliżej dryfowały w stronę umiłowanych absurdów pierwowzoru. Spectre bardzo zręczne połączył świat starego i nowego Bonda, ale w efekcie był pełen kompromisów. Ani to radosny film akcji, ani też poważny thriller.

Miłośnicy tajnych agentów z supergadżetami znajdą schronienie w serii Mission: Impossible od Toma Cruise’a. Miłośnicy poważnych filmów szpiegowskich mają w zasadzie tylko serię o Jasonie Bourne. A fani tego, czym mógłby być Bond po Casino Royale zostali z niczym. Kto by mógł dźwignąć ten ciężar?

Potencjalny następca Daniela Craiga wskazuje wymarzonego reżysera.

A konkretniej, Tom Hardy którego znacie z nowego Mad Maxa czy ostatniej części trylogii Mrocznego Rycerza. I wskazuje reżysera, z którym już współpracował przy wspomnianym wyżej Batmanie. W mojej subiektywnej ocenie, największego młodego reżysera naszych czasów. Christophera Nolana.

Nolan ma niesamowity wręcz dar do opowiadania niewiarygodnych historii w wyjątkowo wiarygodny sposób. Czy to operujący w snach agenci z Incepcji, czy też międzygwiezdna podróż w Interstellar, czy wreszcie Batman z krwi i kości, którego Nolan przeniósł na zupełnie nowy poziom powagi i dramaturgii. To samo mógłby zrobić z Bondem.

Fani by jednak tego nie przełknęli.

Jako fan Nolana i entuzjasta zabawy formą, nie mógłbym się takiego Bonda doczekać. Tom Hardy co prawda nijak mi nie pasuje do roli Bonda, ale tak samo nie widziałem w tej roli Daniela Craiga z twarzą ciosaną tępym trzonkiem od siekiery, a sprawdził się znakomicie w tej roli.

Ale wyobraźcie sobie mrożący krew w żyłach thriller, osadzony w krytycznym momencie zimnej wojny. Z przekonującymi, charakterystycznymi postaciami. W tej paradoksalnej nolanowej formie, a więc „subtelnego rozmachu”.

Panie Hardy, nie lubię pana. Zaostrzył mi pan apetyt na coś, co pewnie nie powstanie. Nolan aktualnie zajmuje się przygotowaniami do premiery Dunkierki (zwiastun poniżej). Jeśli chodzi o nowego Bonda, to w zasadzie, póki co, nie wiemy nic na ten temat. W tym czy faktycznie Hardy jest rozważany jako następca Daniela Craiga.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...