1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 głosów, średnia: 3,00 z 5)
Loading...
3 2 ratings.

Wygląda na to, że Moc jest z Los Angeles. George Lucas zrezygnował z budowania tego gigantycznego hołdu dla Gwiezdnych wojen i postanowił, że powstanie ono w Los Angeles. Nie możemy się doczekać!

Co prawda omawiany przybytek kulturalny ma nosić oficjalną nazwę „Muzeum Sztuki Narracyjnej Lucasa”, ale, umówmy się, od tej pory będziemy je nazywać „Muzeum Gwiezdnych wojen”. Nie ma sensu udawać, że budowla ta będzie się zajmować czymkolwiek innym. Zapewne pojawią się eksponaty związane z takimi filmami, jak American Graffiti czy THX-1138, ale większość gości będzie odwiedzać je z innego powodu.

Ten powód to oczywiście Gwiezdne wojny.

Pomysł na Muzeum Gwiezdnych wojen (wybacz, George) narodził się już ponad dekadę temu. Projekt jest całkowicie fundowany z prywatnych pieniędzy wizjonera, który na ten cel przeznaczył ponad miliard dolarów.

Co w nim znajdziemy? To do końca nie jest jasne, ale wiemy, że wśród eksponatów znaleźć się ma 40 tysięcy malowideł, ilustracji koncepcyjnych i przedmiotów bezpośrednio związanych z filmami Lucasa… i nie tylko. Co ciekawe, Lucas uhonoruje też filmy jego przyjaciół, w tym Czarodzieja z Oz czy Casablancę.

Co byśmy chcieli zobaczyć na własne oczy, jak już skończymy oszczędzać na bilet do Kalifornii? Oto mój subiektywny wybór.

Kostium Dartha Vadera

Wybaczcie oczywisty wybór, ale miejmy go już za sobą. Nie znam ani jednej osoby na świecie, która nie rozpoznałaby od razu tej postaci. Nawet jeśli nie zna samych filmów. Co ciekawe, Darth Vader z początku miał nosić ów kostium, by ten chronił go przed skutkami przebywania w kosmicznej próżni, a fakt, że ma go na sobie również na pokładzie statków był dla Lucasa dość nieistotny. Dopiero potem dopisano w scenariuszu „właściwą” jego genezę.

Pierwszy projekt Jar Jar Binksa

Co prawda Jar Jar Binks był postacią stworzoną w pamięci komputera, ale graficy cyfrowi musieli mieć jakiś punkt odniesienia. Z pewnością istnieją silikonowe rzeźby, które można by postawić w jednej z sal muzeum. Koniecznie za pancernymi szybami i koniecznie otoczone spluwaczkami. Byśmy mogli wyrazić swój, ekhem, szacunek.

Modele, modele, dużo modeli

Jak byłem jeszcze w wieku szkolnym to cholernie fascynował mnie proces powstawania efektów specjalnych w filmach Lucasa. Częściowo z uwagi na moją fascynację modelarstwem. Chciałbym w końcu zobaczyć z bliska Gwiezdne niszczyciele, X-Wingi czy Sokoła Milenium, tak pieczołowicie skonstruowanych przez studio Industrial Light & Magic. I powspominać piękne czasy bez grafiki komputerowej w filmach.

Kantyna i wszystkie jej postacie

Niezapomniana scena z pierwszego filmu, w której Luke i Obi-wan wchodzą do kantyny w Mos Eisley zrobiła na wszystkich wielkie wrażenie, mimo iż była raczej wątkiem humorystycznym filmu. Zazwyczaj w filmach z tamtych czasów istniał jeden, dwa, trzy stwory. Kantyna wypełniona była po brzegi niesamowitymi, oryginalnymi kreaturami. Chciałbym zobaczyć te kostiumy w rzeczywistości.

Garderoba Amidali

Chanel, Givenchy, Dior…? Lamusy. Ksieżniczka Amidala miała tak bogatą garderobę, że zawstydziłaby kolekcję niejednego projektanta mody. Stroje na potrzeby filmów powstawały tygodniami, a nawet miesiącami. Ciekawe, czy na żywo efekt jest tak olśniewający jak na filmie.

Han Solo w karbonicie

Ale jak to? To Han nie będzie już jednym z bohaterów sagi? Po obejrzeniu Imperium kontratakuje byłem tym co najmniej równie wstrząśnięty, co odkryciem tajemniczej relacji Luke’a i Vadera (staram się nie spojlować), w którą zresztą nie uwierzyłem aż do seansu Powrotu Jedi. Moja ukochana postać musi wrócić! Na szczęście, wróciła…