1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Brak ocen)
Loading...
0 0 ratings.

Od jakiegoś czasu nie przepadam za produkcjami HBO, ale po seansie pierwszego odcinka „The Night Of” z wypiekami na twarzy będę czekał na kolejny nowy epizod.

Dlaczego nie przepadam za serialami HBO? Głównie ze względu na to, że zbyt wiele razy poczułem zawód. Powiem nawet więcej. Kilkukrotnie czułem się po prostu oszukany. Z ustęsknieniem wypatruję następców „Pacyfiku”, „Kompanii Braci”, czy nawet pierwszego sezonu „Detektywa”, który był genialny. Tymczasem dostaję produkcje – co najwyżej – średnich lotów.

Zawiódł mnie „Pakt”. „Wataha” nie spełniła oczekiwań. Są to jednak produkcje rodzime i w ich przypadku trzeba mimo wszystko pamiętać o pewnym marginesie błęd. Im można wybaczyć nieco gorzej pprowadzoną narrację, bo w zestawieniu z takimi paszkwilami jak „Klan” czy modne produkcje TVN-u i tak wygrywają. Gorzej było po premierze „Vinyla”, wtedy poczułem spory niedosyt. Drugi sezon „Detektywa” był największą porażką tej stacji w zeszłym roku. Nie wypada też nie wspomnieć o „Grze o tron”, którą uważam za najbardziej przereklamowany fenomen w historii telewizji i zwyczajnie nie mogę jej oglądać. Czy z nudów, czy przez uprzedzenie, nie wiem. Po prostu nie mogę. Tak naprawdę „Newsroom” był ostatnim serialem ze stajni HBO, który obejrzałem z zapartym tchem.

Tę sytuację może odmienić „The Night Of”.

Nowy serial, który daje nadzieję na dużo lepszą produkcję niż te wymienione powyżej. No, może „serial” to za dużo powiedziane, bo pierwszy sezon będzie miał tylko cztery odcinku (i już teraz jestem pewny, że o kilka za mało). Mając na uwadze fakt, że produkcja jest wynikiem współpracy HBO i BBC Worldwide to z tej kilku odcinkowej produkcji może wyjść prawdziwa perełka. Dodatkowym plusem jest fakt, że mamy tu do czynienia z adaptacją brytyjskiego serialu „System sprawiedliwości”, którego twórcą jest Peter Moffata, człowiek odpowiedzialny za tytuł „Silk”, w którym jedną z głównych ról gra przeurocza Natalie Dormer (jeśli jeszcze nie widzieliście, gorąco polecam!).

Pierwszy odcinek „The Night Of” rozkręca się długo.

Na poczatku poznajemy naszego głównego bohatera, Nasira Khana, którego ojciec jest nowojorskim taksówkarzem. Chłopak postawia pożyczyć od taty auto na jeden wieczór, ne wiedząc jeszcze, że to właśnie ten wieczór na zawsze zmieni jego życie. W trakcie przejażdżki poznaje młodą, atrakcyjną kobietę, która szybko zawraca mu w głowie. Para przeżywa kilka romantycznych chwil, by ostatecznie… jak kończy się ich relacja nie trudno się domyślić.

Jeszcze przed świtem Nasir budzi się w kuchni domu, do którego przyprowadziła go atrakcyjna nieznajoma. Nie zastanawiając się długo nad niczym, decyduje się na szybką ewakuację. Niestety, gdy ostatkiem sił próbuje pożegnać się z dziewczyną jego oczom ukazują się zwłoki…

the-night-of

Dalej najłatwiej byłoby napisać, że wszystko dzieje się, jak w kalejdoskopie. Ale nie, tutaj akcja budowana jest cegła po cegle.

Spokojnie budowanie napięcia z wyczuciem wprowadza widza w psychikę Nasira. Przerażonego, osamotnionego chłopaka, który dopuścił się straszliwej zbrodni, ale czy rzeczywiście to on zabił? Po kilku scenach do gry wprowadzony zostaje bohater, który chcę wziąć sprawy w swoje ręce. Jacki Stone prawnik, który zabrnął w ślepą uliczkę. Nie znając sprawy, klienta i faktów podejmuje się obrony Nasira. Czy słusznie? To kolejne pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi w pierwszym epizodzie.

Najpiękniejsze w tym serialu jest to, że widać w nim rękę kogoś z BBC. Odcinki są długie, ale w niczym to nie przeszkadza. Pierwszy epizod, mimo że monotematyczny, nie dłużył się w żaden sposób. Dzięki długości odcinka sami odczuwamy to czego doświadcza główny bohater. Długa noc, pełna emocji i finał, który wprowadza olbrzymie zamieszanie.

Do tego klimat, zdjęcia. Tutaj wszystko jest gęste, atmosfera przypomina tą z „Line of Duty”, „Luthera”, czy „The Fall”. Trzy brytyjskie produkcje, w których sprawa kryminalna prowadzona jest po mistrzowsku. Jeżeli nic złego się nie wydarzy, „The Night Of” ma szansę dogonić lub nawet prześcignąć swoją formą wymienione przeze mnie produkcje. No, może nie wszystkie. „Luther” jest chyba mimoo wszystko poza zasięgiem.

To będą tylko cztery odcinki, ale za to jakie. Nie zobaczymy tu niczego nowego. Wszystko, co do tej pory w telewizji zostało pokazane dostaniemy i tutaj, ale jestem przekonany, że podobnie jak w przypadku „Luthera” serial ten zdobędzie grono fanów na całym świecie.

Bo zapowiada się naprawdę rewelacyjnie.

Premierowy odcinek zostanie wyemitowany 10 lipca 2016 roku przez HBO, ale już dziś możecie obejrzeć go w HBO GO.