1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Brak ocen)
Loading...
0 0 ratings.

Na początku zeszłego roku pisaliśmy, że „How To Get Away With Murder” to prawdziwa jazda bez trzymanki. I wiecie co? Drugi sezon – mimo że poprowadzony w innej konwencji, mimo że zmieniły się role bohaterów – absolutnie potwierdza tę tezę. 

Lubię święta, może nie dlatego, że w tym czasie można zjeść żurek, kiełbasę czy jajka. Bardziej lubię to, że mam czas by nadrobić seriale, których nie oglądam przez niedomiar wolnego czasu. Fakt, marnuje go na Arrow czy inne produkcje z kategorii guilty pleasure, ale później gdy nadchodzi czas, w którym przez kilka dni mogę nadrobić kilka odcinków naprawdę dobrego serialu, to wiem, że warto było poczekać.

W „How To Get Away With Murder” gra ze sobą wszystko.

Od postaci, których ewolucja z odcinka na odcinek sprawia, że serial nie chcę się znudzić, przez montaż, pracę kamery, aż po ujęcia i muzykę. Ta ostatnia doskonale uzupełnia klimat i potęguje emocje, na których brak i tak nie możemy narzekać. Często zdarza się, że mimo ciężkiej atmosfery wiszącej w powietrzu twórcy pogłębiają mroczny klimat dobrze dobraną ścieżką dźwiękową. Bohaterowie, którzy na początku drugiego sezonu irytowali mnie swoją nieporadnością dojrzewają tak, że aż miło na nich patrzeć. Kolejne sekrety odkrywane w trakcie rozwikływania wątków wprowadzają element tajemniczości na poziom znany tylko fanom najlepszych powieści kryminalnych.

Nowe postaci wprowadzane do fabuły również dają popis umiejętności, a stare wątki pokazane w formie retrospektyw nie drażnią i nie wprowadzają niepotrzebnego zamętu jak w przypadku takich seriali jak choćby nieudany „Arrow”. Gdy wydaje się już, że Annalise gubi się we własnoręcznie uplecionej kryminalnej pajęczynie i tak ostatecznie wychodzi z sytuacji obronną ręką. Poza tym postaci Franka, Wesa, czy Bonnie… trudno nie śledzić z zaciekawieniem ich motywacji i nie być ciekawym ich przeszłości, mającej niebagatelny wpływ na fabułę.

Tych bohaterów poznajemy z zupełnie innej, mało oczekiwanej perspektywy.

how to get away with murder serial

Kolacja w domu rodzinnym Franka, czy historia samotnej matki wychowującej małego Wesa nie tylko budują intrygujące tło dla naszych postaci, ale też doskonale łączą ze sobą inne wątki. Tu wszystko jest dopracowane, to prawdziwie misterna robota. Dzięki retrospekcjom wiemy, co tak naprawdę kieruje bohaterami. Wiemy co jest zgodne z ich naturą albo absolutnie wbrew niej.

Zdarza się, że rozterki głównych bohaterów, których przecież nie brakuje, lekko przytłaczają. Człowiek może pogubić się w tym, kto i przez kogo cierpi, oraz jaki ma problem natury prawnej lub osobistej. Na szczęście twórcy nie zostawiają niedomówień, przynajmniej nie takich, które wprowadzają niesmak. Koniec końców większość zagadek się wyjaśnia, a to, co dzieje się w finale to kunszt w czystej postaci. I nawet wątek Wesa, wokół którego kręci się kilka pierwszych odcinków drugiego sezonu wyczerpany został na tyle, że sami zaczynamy wierzyć w historię, którą sprzedali nam twórcy serialu.

Sam finał serialu jest nieco inny od całej reszty sezonu.

LIZA WEIL, VIOLA DAVIS, CHARLIE WEBER, JACK FALAHEE, ALFRED ENOCH, AJA NAOMI KING, KARLA SOUZA

Stawia nas w opozycji do głównej bohaterki, Annalise, której mimo wszystko cały czas kibicowaliśmy. Takiego zakończenia nie powstydziłby się żaden z najlepszych twórców kryminałów z Jo Nesbo na czele. Sposób w jaki „How To Get Away With Murder” rozwija i zamyka wątek kolejnego morderstwa na przestrzeni kilku odcinków to naprawdę udana sztuka telewizyjna.

Nie chcąc spoilerować, nie napiszę nic więcej, ale uwierzcie mi na słowo. Jeżeli nie zaczęliście oglądać tego serialu, to sporo dobrego przed wami. A swoją drogą okazja do tego jest całkiem dobra, ponieważ od 24 marca można go oglądać na TVN7. Serial emitowany będzie co czwartek o godzinie 22:15. Ci, którzy nie mają telewizora, „How To Get Away With Murder” mogą obejrzeć w platformie Netflix. Serial dostępny jest z polskim tłumaczeniem.