David Bowie numerem jeden. „Blackstar” na szczycie list przebojów

Muzyka 18.01.2016
David Bowie numerem jeden. „Blackstar” na szczycie list przebojów

Po śmierci Davida Bowiego, który zmarł ponad tydzień temu, społeczność fanów oraz gwiazdy muzyki wspólnie wspominali wielkiego artystę. Internet zalała fala sentymentalnych fotografii, znacząco wzrosła liczba odtworzeń utworów Bowiego na platformach streamingowych, na przykład na Spotify, w Warszawie być może powstanie mural na cześć muzyka. Pamięć o mistrzu nie słabnie. Jego najnowszy album, „Blackstar” właśnie uplasował się na pierwszym miejscu list przebojów w Stanach Zjednoczonych.

Niebagatelny wpływ na to ma na pewno śmierć muzyka, który zmarł zaledwie dwa dni po premierze albumu, będącego 25. w jego karierze. Nie można jednak odmówić Davidowi Bowiemu, że „Blackstar” to jedna z najlepszych płyt jego autorstwa i słusznie zasłużyła na tak duże uznanie. Zresztą jak cała twórczość artysty. Płyta z najlepszymi hitami twórcy znajduje się obecnie na czwartym miejscu list przebojów, co oznacza, że David Bowie i jego muzyka zostali wyróżnieni aż dwa razy w pierwszej piątce.

Album „Blackstar” to pierwszy krążek od czasów soundtracku do filmu „This Is It”, poświęconym Michaelowi Jacksonowi, który znalazł się na szycie amerykańskich list przebojów po śmierci artysty.

Ostatni krążek Davida Bowiego miał premierę w jego 69 urodziny. Znajduje się na nim siedem utworów, a promującymi go singlami były „Blackstar”, noszący taki sam tytuł jak cała płyta oraz „Lazarus”. Ten został określony przez społeczność fanowską jako utwór, w którym w nieoczywisty sposób David Bowie żegna się ze światem. Niech pamięć o artyście trwa. „Blackstar”, jak i cała twórczość Davida Bowiego zasługuje na to, by rozbrzmiewać bez końca.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...