„Koniec dzieciństwa” to serial, który ma ciekawy pomysł na Obcych. Zamiast inwazji, otrzymaliśmy pomoc

Seriale 23.12.2015
„Koniec dzieciństwa” to serial, który ma ciekawy pomysł na Obcych. Zamiast inwazji, otrzymaliśmy pomoc

Znacie ten model. Ogromny talerz pojawia się nad Nowym Jorkiem i strzela śmiercionośnym promieniem. Statua Wolności staje w ogniu. W przestworza podrywają się dzielni piloci F-16, a nad rozwiązaniem problemu inwazji pracuje biały, amerykański bohater z dramatem rodzinnym w tle. Dzięki Bogu, serial „Koniec dzieciństwa” od SyFy oferuje coś świeżego.

Nic zresztą dziwnego, że scenariusz serialu znacząco odbiega od powtarzających się, hollywoodzkich schematów Dnia Niepodległości. Telewizyjna produkcja powstała na bazie książki science fiction o tym samym tytule, pióra mistrza Arthura C. Clarke – jednego z najbardziej uznanych twórców fantastyki naukowej.

Serial „Koniec dzieciństwa” proponuje niepewną pomoc zamiast typowej Inwazji na Stany Zjednoczone.

Obchodzi się bez wybuchów i walących się wieżowców, chociaż akcja serialu rozpoczyna się dosyć klasycznie. Gigantyczne kosmiczne statki pojawiają się na naszym niebie, rzucając cień na największe ośrodki miejskie rozrzucone po całym globie. Pada elektronika. Padają środki komunikacji. Samoloty nie mogą wystartować, a wojsko ustawia się na defensywnych pozycjach. Wtedy rozlega się głos…

– Nie musisz się obawiać. Nazywam się Karellan. Jestem nadzorcą dla Ziemi. Wiem, że to przerażające i zdumiewające. Proszę, zrozumcie, że przebyliśmy długą drogę, aby wam pomóc. By pomóc ludzkości. Wojny. Głód. Nierówność – to już przeszłość. Cierpienie dobiegnie końca, tak samo jak niesprawiedliwość. Czeka was szczęście i bezpieczeństwo. Wasze rządy nadal będą mieć władzę. Wasze sklepy zostaną otwarte, a targi będą prosperować. Wasze życie pozostanie takie samo, poza jednym elementem… Niesprawiedliwością.

koniec dziecinstwa 3

Pozostawiona z taką wiadomością (i statkami Obcych nad głowami), ludzkość nie ma pojęcia, jak się zachować.

Z jednej strony, naszą przestrzeń powietrzną (i kosmiczną?) naruszyła obca flota, bez żadnych wcześniejszych negocjacji i ustaleń. Suwerenność Ziemi została zagrożone przez siłę, która wydaje się być o wiele bardziej rozwinięta technologicznie. Obcy od początku mają ogromną przewagę nad ziemskimi siłami, dominując nad miastami niczym władca dominuje nad swoim ludem.

Z drugiej strony, nieproszeni goście od początku zapewniają o swoich dobrych intencjach. Chociaż sami się nie ukazują, nie atakują ze swoich statków ani nie przystępują do przejmowania władzy na Ziemi. No, przynajmniej nie bezpośrednio. Chociaż przybysze zapowiadają zmiany na naszej planecie, te mają się dokonać rękoma samymi Ziemian.

W celu lepszego kontaktu Karellana z ludzkością, Obcy wybiera sobie pośrednika, z których wchodzi w bezpośredni kontakt. Co oczywiste, Amerykanin z prowincji zostaje głównym bohaterem pierwszego odcinka, stając między młotem i kowadłem – pozaziemską siłą oraz rządem Stanów Zjednoczonych, chcącym zachować suwerenność.

„Koniec dzieciństwa” zaciekawił mnie zwłaszcza dialogami między przedstawicielem ludzkości, a przybyszem z gwiazd.

Chociaż główny bohater nigdy nie widzi Karellana, głosu obcej sile użycza sam Charles Dance – dostojny Tywin Lannister z Gry o Tron. Reszta obsady również staje na wysokości zadania, odpowiednio ciągnąć historię zaproponowaną przez Arthura C. Clarke’a. Oczywiście przez cały czas musimy brać pod uwagę, że mówimy o serialu od SyFy – przy znajomości ich poprzednich serii, „Koniec dzieciństwa” robi naprawdę dobre pierwsze wrażenie.

Muszę przyznać, że nie mogłem się doczekać, kiedy po raz pierwszy zobaczę, jak wygląda Karellan. Ten odsłania się już w pierwszym, ponad godzinnym pilocie. Nie zdradzając wam żadnych szczegółów, naprawdę mam ochotę obejrzeć drugi odcinek. Zapowiada się naprawdę ciekawe widowisko.

Dołącz do dyskusji (10)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...