Woody Allen już tak nie śmieszy. „Nieracjonalny mężczyzna” – recenzja sPlay

Film 17.08.2015
Woody Allen już tak nie śmieszy. „Nieracjonalny mężczyzna” – recenzja sPlay

Woody Allen zawsze roztaczał przed widzami słodko-gorzką wizję świata. Kiedy w trakcie seansu jakiegokolwiek jego filmu na sali rozbrzmiewał śmiech, to nigdy nie był chichot pozbawiony smutku i świadomości tego, że nasz los jest przewrotny. Ktokolwiek odpowiada za życie głównych bohaterów wykreowanych przez nowojorskiego reżysera (oprócz niego samego, oczywiście) patrzy na świat z dużą dawką ironii, a nawet cynizmu.

Nie inaczej jest w przypadku jego najnowszego filmu, „Nieracjonalny mężczyzna”, który w ostatni piątek miał swoją premierę w polskich kinach. W główne role wcielają się Joaquin Phoenix i Emma Stone, która grała główną rolę kobiecą również w przedostatnim filmie Allena, „Magia w blasku księżyca”. W nowym obrazie reżysera, który po raz pierwszy kilka lat temu zaliczył spadek formy, ten śmiech jest jakby cichszy. „Nieracjonalny mężczyzna” odstaje nieco humorem od poprzednich produkcji.

Śmiejemy się mniej i niestety, w porównaniu do wielu starszych filmów Allena, a nawet kilku nowszych, nudzimy jakby bardziej.

Wielu ten spadek formy kojarzy z głośną produkcją, „Vicky Cristina Barcelona”. Ja obraz ze Scarlett Johansson, Rebeccą Hall, Penélope Cruz i Javierem Bardemem w rolach głównych wspominam dobrze, podobnie jak „Co nas kręci, co nas podnieca” nakręcone rok później. Nie sposób jednak zauważyć, że te słodko-gorzkie komedie, których akcja rozgrywa się w europejskich stolicach nie służą przesadnie Allenowi. Jego twórczość to jedna wielka sinusoida, ale ta i tak w swym najwyższym punkcie, jest o kilka oczek niższa niż w przypadku krzywej obrazującej filmy nowojorczyka sprzed lat.

W „Nieracjonalnym mężczyźnie” śledzimy jedną historię z dwóch perspektyw.

Jej narratorami są On, dojrzały, szalenie inteligentny wykładowca filozofii, który stracił zainteresowanie życiem i Ona, młoda, ambitna studentka, która wkrótce przeżyje największą fascynację w swoim życiu. Żeby cała sprawa była bardziej skomplikowana ani On, ani Ona nie są sami. On ma alkohol i depresję, Ona chłopaka, którego kocha i który – co ważniejsze w tej sytuacji – jest w niej diabelnie zakochany. Abe’a i Jill połączy znajomość o dość niejasnym dla każdego z nich charakterze. Zwłaszcza, że na horyzoncie pojawi się jeszcze jedna kobieta.

nieracjonalny mężczyzna

Wkrótce na skutek zwykłego przypadku Abe odzyska wiarę w swe życie. Ten początek wyjścia z kryzysu egzystencjalnego będzie jednak początkiem innego szaleństwa.

Historia Abe’a i Jill ciekawi, choć nie jest tak dobra, jak dawne allenowskie filmy. „Nieracjonalnego mężczyznę” śledzi się jednak z większym zainteresowaniem niż „Magię w blasku księżyca”. Nie dlatego, że to film wyraźnie lepszy, ale dlatego, że temat, który bierze na warsztat jest ciekawszy. W „Nieracjonalnym mężczyźnie” to nie miłość jest najważniejsza, a to do czego zdolny jest człowiek. Allen porusza kwestie moralności, ludzkiego zwątpienia, pragnienia życia i śmierci.

„Nieracjonalny mężczyzna”, pomimo tego że ogląda go się przyjemnie, dla wielu będzie rozczarowaniem. Po wyjściu z kina tylko ja spośród pozostałych trzech osób czułam chęć obrony tego dzieła. Tylko ja potrafiłam się doń odnieść w sposób pozytywny. Allen zaczyna nudzić swoich widzów, bo ci mniej śmieją się na jego filmach. Pytanie tylko, czy twórcy nie chce się nowych żartów opowiadać, czy stracił poczucie humoru.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...