Fani slasherów z lat 80-tych i 90-tych będa w niebie. Powraca ich stary znajomy

Film 06.08.2015
Fani slasherów z lat 80-tych i 90-tych będa w niebie. Powraca ich stary znajomy

Następne lata będą świetnym okresem dla wszystkich miłośników tanich slasherów z lat 70-tych, 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku. Po „Piątku trzynastego” oraz „Leatherface” kolejnym horrorem wskrzeszonym do życia zostanie „Koszmar z Ulicy Wiązów”.

„Koszmar z ulicy Wiązów” to jedna z najbardziej rozpoznawanych marek w całej historii slashera. Rozpoczęta w 1984 roku seria Wesa Cravena doczekała się dziewięciu filmów z udziałem przerażającego Kruegera, a także serialu oraz książek i komiksów. Freddy pojawił się nawet w popularnej grze  „Mortal Kombat”. Wszystkie poprzednie filmy zarobiły łącznie 455 milionów dolarów. Wspaniały wynik, jak na gatunek horroru.

koszmar z ulicy wiązów 2

Co ciekawe, za produkcję kolejnych filmów z serii „Koszmar z ulicy Wiązów” do dzisiaj odpowiada wytwórnia New Line. Prawa do popularnej marki nigdy nie zostały sprzedane, natomiast New Line regularnie przypomina o swoim fikcyjnym seryjnym mordercy. Ostatnim razem wytwórnia zrobiła to w 2010 roku, zrywając z poprzednimi częściami i od zera rozpoczynając serię. Chociaż film naprawdę przypadł mi do gustu, nie osiągnął sukcesu na miarę poprzednich odsłon. Z tego też powodu w New Line próbują po raz kolejny.

Nie wiem dlaczego New Line nie chce kontynuować naprawdę dobrego rozpoczęcia z 2010 roku. W wytwórni postanowili, że znowu wyzerują historię serii „Koszmar z ulicy Wiązów”.

Jasne, film z 2010 roku nie był wybitnym dziełem. Mówimy jednak o letnich, tanich slasherach. Na ich tle ostatni „Koszmar z ulicy Wiązów” stał na zaskakująco wysokim poziomie, zwłaszcza jeżeli chodzi o efekty specjalne. Tych nie powstydziłby się żaden film akcji z 2010 roku. Oczywiście produkcja nie była w stanie wywołać u widza żadnego strachu, ale zdaje się, że nie o straszenie widza chodzi we współczesnych slasherach.

W New Line podjęto decyzję o kolejnym „świeżym starcie”. Nowy „Koszmar z ulicy Wiązów” jest już przesądzony. Niestety, zabraknie w nim Roberta Englunda – aktora, który przez lata wcielał się w mężczyznę w charakterystycznym swetrze i kapeluszu. Starsi fani tanich slasherów, a jest ich przecież bardzo dużo, na pewno będą kręcić nosem na tę informację.

Za scenariusz nowego filmu odpowie David Leslie Johnson. Na jego koncie znajdują się historie takich filmów jak „Gniew Tytanów” czy dopiero powstającego „Dunegons & Dragons”. Póki co wciąż nie znamy osoby, która usiądzie na reżyserskim krześle, ani nawet przybliżonej daty premiery filmu. Mimo tego ciężko nie zauważyć, że nadchodzi świetny czas dla miłośników horrorów z minionego wieku. „Koszmar z ulicy Wiązów” to kolejny obok „Piątku Trzynastego”, „Halloween” i „Leatherface” slaher, który doczeka się powrotu zza grobu. Jestem zdecydowanie na tak.

Teksty, które musisz przeczytać:

Czy to koniec kariery Johnny’ego Deppa?

Głośny rozwód z aferą w tle i seria potężnych klap finansowych. Oto jak upadają wielkie gwiazdy. A według znanych wszem i wobec praw fizyki, im wyżej ktoś się znajduje, tym mocniejszy czeka go upadek. Takie jest bezwzględne prawo Hollywood i boleśnie się o tym właśnie przekonuje Johnny Depp. Po trosze na własne życzenie.

Film 31.05.2016

Dołącz do dyskusji (8)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...