Czy jesteś gotów na prawdę? „Anatomia kłamstwa” – recenzja sPlay

E-booki 20.04.2015
Czy jesteś gotów na prawdę? „Anatomia kłamstwa” – recenzja sPlay

Nie ufam poradnikom obiecującym natychmiastowy sukces w jakiekolwiek dziedzinie. Kiedy ktoś próbuje mi wcisnąć, że za sprawą jednej, w dodatku niezbyt długiej książki, nauczy mnie wszystkiego, co powinienem wiedzieć na jakiś temat, wiem, że ściemnia. Na tle innych pozycji tego typu, „Anatomia kłamstwa” wypada naprawdę przekonująco, bo jej autorzy podeszli do omawianego tematu z należytym dystansem.

„Wszyscy kłamią”, zwykł powtarzać doktor House. I miał rację. Ponoć każdy z nas manipuluje faktami średnio 10 razy dziennie. Przyczyny są różne – czasem robimy to, by osiągnąć jakieś korzyści, czasem by kogoś nie zranić, innym razem – bo możemy i nie grożą nam z tego powodu żadne konsekwencje. Czy jednak każde kłamstwo da się wykryć? Jak przekonują autorzy książki „Anatomia kłamstwa”, byli agenci CIA, zawodowo zajmujący się demaskowaniem kłamców – można.

Ale – niezależnie od posiadanych w tej dziedzinie wiedzy i doświadczenia – wcale nie jest to zadanie proste, bowiem nie istnieje jedna, bezwzględnie skuteczna metoda, która by na to pozwalała.

Tego dowiemy się już na samym początku lektury, dzięki czemu szybko możemy porzucić złudne przekonanie, że lada moment staniemy się ekspertami w wykrywaniu kłamstw, jak dr Lightman z serialu „Magia kłamstw”. Wkrótce potem runą zresztą dokonania tej fikcyjnej postaci, bo jak się okaże – stosowana przez niego technika analizowania mikroekspresji wcale nie daje stuprocentowej pewności.

anatomia kłamstwa 2

Sporą część objętości książki „Anatomia kłamstwa” stanowią rozdziały poświęcone właśnie obalaniu mitów na temat wykrywania kłamstw.

Autorzy mówią wprost – próba wydobycia prawdy to długotrwały, żmudny proces, składający się z różnych metod. Nie wystarczy nakryć kogoś na tym, że – według wyczytanych w kolorowych czasopismach rad – zachowuje się podejrzanie. To że nasz rozmówca drapie się po nosie, może oznaczać, że cierpi na alergię, a kontaktu wzrokowego unika, bo jest nieśmiały.

Jeżeli – z jakichś powodów – zależy wam, by zawsze wiedzieć, kiedy jesteście okłamywani, musicie się uzbroić w cierpliwość i poświęcić sporo czasu na ćwiczenia.

W „Anatomii kłamstw” znajdziecie obfity zestaw narzędzi, które wam to ułatwią, ale nie wystarczy wkuć te techniki na pamięć – należy nauczyć się korzystać z nich w praktyce. Fakt opanowania wszystkich zwrotów, które powinny obudzić czujność, bo mogą sygnalizować kłamstwo, sam w sobie nic nie da, jeśli samo ich wystąpienie w wypowiedzi potencjalnego kłamcy wystarczy nam, by stwierdzić, że jesteśmy oszukiwani. Bo nader często będziemy w błędzie.

„Anatomia kłamstwa” wydaje się być pozycją rzetelną, nienastawioną na natychmiastowe sprzedanie czytelnikom sukcesu. Mimo niewielkiej objętości, jest też książką naprawdę wyczerpującą.

I wbrew pozorom przyda się nie tylko przyszłym wywiadowcom CIA – użytek z niej mogą zrobić także dziennikarze, rekruterzy, nauczyciele czy rodzice, które chcą mieć pewność, że ich pociecha na przykład nie eksperymentuje z narkotykami. Obok ogólnych rad, znajdują się tu też wskazówki sprofilowane pod tego typu konkretne sytuacje. Całość uzupełniają analizy licznych przykładów i praktyczne ćwiczenia. Polecam tym, którzy od słodkich kłamstw wolą gorzką prawdę (opcjonalnie tym, którzy chcieliby aby wypływające z ich ust słodkie kłamstwa brzmiały bardziej przekonująco).

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...