Jak zrobić sobie test genetyczny? Ja zrobiłem to tak

Artykuł/Nauka 14.08.2017
Jak zrobić sobie test genetyczny? Ja zrobiłem to tak

Zaciekawiony oferowanymi ostatnio prywatnymi (konsumenckimi) testami DNA, postanowiłem sam spróbować. Na początku musiałem wybrać, gdzie zamówię test.

W procesie wybierania testu genetycznego musiałem wziąć pod uwagę przede wszystkim, czy dana firma wysyłała testy do Polski. Niestety, wiele z nich wciąż obsługują głównie USA, Kanadę, a z Europy zazwyczaj jedynie Wielką Brytanię i Niemcy.

Jedną z firm, która oferowała swoje usługi na terenie naszego kraju był Ancestry DNA. Drugą był założony przez żonę znanego z Google Sergeya Brina Anne Wojcicki 23 And Me.

Druga strona, która dociera ze swoją ofertą do naszego kraju, była Ancestry. Ancestry to strona która już od wielu lat pomaga ludziom znajdować dane o swojej rodzinie i organizować swoje badania genealogiczne. Nic więc dziwnego, że postanowili rozszerzyć swoją ofertę o dodatkową usługę badań DNA.

Po przyjrzeniu się ofertom obu firm, okazało się niestety zakup test od 23 And Me jest bardzo drogi. Sam test był droższy niż w Ancestry a do tego wysyłka do Polski kosztowała dodatkowe kilkadziesiąt dolarów. Zdecydowałem się więc na zakup testu w Ancestry.

Test zamówiłem 6. marca. Wkrótce potem został wysłany.

Mogłem obserwować postępy wysyłki na stronie. Moja przesyłka odwiedziła m.in. Istanbuł.

Test pojawił się u mnie 8. kwietnia więc po około miesiącu.

Zawierał instrukcje oraz specjalną probówkę z aktywatorem, do której musiałem napluć, a następnie zgnieść aktywator, aby dostał się do zebranej w probówce śliny. Była to niebieska substancja, która konserwowała próbkę. Wszystko przypominało specjalną strzykawkę, a aby ułatwić mi plucie, był nawet specjalny lejek. Wyprodukowanie takiej ilości śliny wcale nie jest łatwe.

Test miał unikalny kod, który należało aktywować i od tej chwili był przypisany do mnie.

Test zawierał w środku tekturowe pudełko, które należało oddać na poczcie – miało już opłaconą wysyłkę zwrotną. Trochę się obawiałem, czy rzeczywiście przesyłka dotrze…

Ale w końcu dotarła, co napisano mi 1. czerwca. Nie mam pojęcia czy rzeczywiście tak długo podróżowała pocztą, czy też trafiła do jakiejś sortowni w laboratorium Ancestry.

Niestety, nie od razu zajęto się moją próbką. Ustawiła się ona w kolejce na kolejnych kilka tygodni. Rozpoczęcie pracy laboratoryjnej nastąpiło dopiero 27. czerwca.

Od rozpoczęcia analizy poszło już z górki, bo wyniki pojawiły się już 6. lipca.


Jak widać, większość zabawy z testami DNA to po prostu czekanie na kolejne etapy. Na szczęście Ancestry na swojej stronie informuje, na jakim etapie jesteśmy. Dodatkowo, mogłem sobie uprzyjemnić czas oczekiwania wypełniając przygotowane przez firmę ankiety. To jest część własnego projektu badawczego Ancestry – próbują oni weryfikować ciągi genów, które mogą odpowiadać za różne nasze cechy i upodobania.

A co było w wynikach i co zrobiłem w plikiem w którym zapisane były moje informacje DNA? O tym napiszę w kolejnym tekście.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement