Świetny towarzysz długich i krótkich podróży. Thule Guidepost – recenzja

Artykuł/Podróże 07.08.2017
Świetny towarzysz długich i krótkich podróży. Thule Guidepost – recenzja

Nylonowy, bardzo wygodny, ale i dość ciężki plecak od Thule to mój nowy numer jeden w podróży.

Plecak ma pojemność 65 l, więc idealnie pasował do mojej dwutygodniowej autostopowej podróży przez Szwecją i Norwegię. Zwykle podróżowałem z mniejszymi plecakami, ale nigdy nie zapuszczałem się tak daleko na północ – prawie pod 70 stopień szerokości geograficznej.

Tutaj jednego dnia można doświadczyć 4 pór roku, więc trzeba się przygotować na każdą ewentualność, mając przy sobie zawsze krótkie spodenki i… ciepłą kurtkę.

 

Zwłaszcza biorąc pod uwagę autostopowy charakter wyprawy. Północna Szwecja nie należy do najgęściej zamieszkanych rejonów świata, więc czasami przychodziło mi czekać nawet ok. godziny. Przy drodze. W deszczu.

Często trzeba było też przejść kilka kilometrów wzdłuż drogi, aby dostać się do kolejnego skrzyżowania. Wówczas świetnie sprawdził się system QuickFit, którym chwali się producent.

 

 

 

Daje on 15-centymetrowy zakres dopasowania pasa biodrowego i szelek do budowy ciała noszącego. Można nawet zmieniać rozstaw szelek. Mimo że sam plecak jest dość ciężki (2,5 kg), to nosi się go bardzo wygodnie.

Szeroki pas biodrowy, który porusza się niezależnie od plecaka, daje idealny komfort w czasie wspinaczki i optymalnie rozkłada ciężar na nogi, biodra i plecy.

 

Wyściełane szelki zapewniają przepływ powietrza, choć cudów nie zdziałają – w ciepły dzień i tak będziecie mieć mokry t-shirt.

Spód plecaka jest płaski, więc bez problemów można go postawić na ziemi, co nie zawsze jest możliwe u konkurencji. Mój wcześniejszy plecak ma np. stelaż, przez który cały czas przechyla się do przodu.

 

 

Z jednej strony na pasie biodrowym mamy niewielką kieszonkę, np. na power bank.

 

Z drugiej znajduje się zaś mocowanie VersaClick, do którego można przyczepić różne torebki. Testowałem zwijaną, wodoodporną kieszonkę, którą widzicie ja zdjęciu (idealna na smartfon i dokumenty), a także większą kieszeń na lustrzanki.

 

Ta druga idealnie sprawuje się, jeśli w czasie wędrówek chcemy robić zdjęcia mijanym ludziom czy krajobrazom.

Osobno dokupić można też mniejszą kieszeń na bezlusterkowce czy mocowanie na butelkę.

 

Z dołu po obu bokach umieszczono kieszenie np. na butelki z napojami. Niestety mają one dwie wady. Po pierwsze, butelkę można w nie wsadzić tylko pod skosem. Po drugie, nie ma żadnego zabezpieczenia przed wypadnięciem ich zawartości. Szkoda, że zrezygnowano z obecnych we wcześniejszym modelu ściągaczy.

 

Z przodu mamy jedną, zapinaną na zamek kieszeń z dwoma poziomymi przegródkami. W jednej z nich znajduje się osłona przeciwdeszczowa.

Kieszeń można było rozwiązać o wiele lepiej, dodając np. zapinane na rzepy czy zamek kieszonki, które chroniłyby mniejsze części ekwipunku, takie jak karty pamięci. W obecnej wersji po jakimś czasie wszystko wylatuje z poziomych kieszonek i robi się bałagan.

 

Osłona przeciwdeszczowa daje radę. Jej kolor nadaje się na wędrówki po górach czy autostop, ale jeśli chodzimy po lesie i zależy nam na byciu niezauważonym, to musimy się z nią pożegnać.

 

Główna komora plecaka zamykana jest na komin. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie, ponieważ pozwala na dostosowanie objętości plecaka do jego zawartości.

W środku znajdziemy przegródkę od strony pleców, która pasuje do zamontowania bukłaka z wodą i przeprowadzenia rurki wzdłuż szelek.

 

Komorę główną można podzielić na dwie części, dzięki zdejmowanej przegródce, którą można zaczepić na czterech punktach w połowie głębokości plecaka. W rezultacie łatwo możemy oddzielić suche ubrania od mokrych.

Do obu komór szybko można się dostać dzięki suwakowi na całej długości plecaka.

 

Górna klapa ma trzy przegródki i zawieszana jest na odpinanych paskach.

 

Niestety paski lubią zjeżdżać na boki, jeśli za bardzo zapakujemy górną klapę, co jest niewygodne i daje mało estetyczny obraz jak na zdjęciu.

 

Klapę można odpiąć i szybko wywrócić na drugi bok. Wówczas powstaje umiarkowanie wygodny, 28-litrowy plecak na szerokich szelkach. W odróżnieniu od swojego większego brata pasuje nie tylko dla mężczyzn, ale i dla kobiet.

 

Można go zabrać na szybką wędrówkę z bazy czy na dzień w mieście, kiedy większy plecak zostawiamy w hotelu lub u znajomych.

 

Thule Guidepost był świetnym towarzyszem moich podróży. Doskonały system nośny, który pozwala zapomnieć o niesionych kilogramach, komfort i jakość wykonania dają pewność, że nie zawiedzie w najmniej odpowiednim momencie.

Kilka rzeczy rozwiązałbym inaczej: dodał więcej mniejszych kieszonek i dopracował te, które już są. To niewielkie wady, ale od plecaka za 1199 zł w wersji 65-litrowej oczekuję ideału.

 

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement