Pierwszy zestaw słuchawkowy dla graczy z certyfikatem Hi-Res Audio. Roccat Khan Pro – recenzja

Recenzja/Gry 25.08.2017
Pierwszy zestaw słuchawkowy dla graczy z certyfikatem Hi-Res Audio. Roccat Khan Pro – recenzja

Twórcy headsetu Roccat Khan Pro chwalą się, że to pierwszy produkt tego typu z certyfikatem Hi-Res Audio. Zestaw słuchawkowy debiutuje na Gamescom 2017, z kolei redakcja Spider’s Web miała okazję przeprowadzić przedpremierowe, wielotygodniowe testy.

Na rynku zestawów słuchawkowych dla graczy robi się naprawdę ciasno. Roccat, SteelSeries, Razer, HyperX, Gamdias, Logitech, Thrust, Turtle Beach, Sony, nawet Sennheiser – wszyscy chcą mieć swoje headsety dedykowane grom wideo. Nic dziwnego, że przy takim ścisku wśród konkurencji, każdy z producentów walczy o wyróżnienie niczym o tlen. Niemiecki Roccat doszedł do wniosku, że pomoże mu w tym certyfikat Hi-Res Audio.

Roccat Kan Pro to pierwszy zestaw słuchawkowy dla graczy, który posiada logo Hi-Res Audio. Co to właściwie oznacza?

Zupełnie szczerze i prosto z mostu – dla większości z nas nic istotnego. Aby zdobyć certyfikat Hi-Res Audio, trzeba stworzyć produkt spełniający konkretne wymagania. Po pierwsze, sprzęt musi obsługiwać tak zwane bezstratne pliki audio, jak FLAC czy WAV. Po drugie, urządzenie ma sobie radzić z 96 kHz częstotliwością próbkowania (mniej ważne) oraz 24-bitową głębią (trochę ważniejsze). Trzecim najbardziej istotnym wyróżnikiem jest zakres częstotliwości. Aby dostać logo Hi-Res Audio, słuchawki muszą oferować pasmo przenoszenia do 40000 Hz lub więcej. Zabawne o tyle, że ludzkie ucho nie rozróżnia wysokości (Hz) dźwięków powyżej połowy tej wartości.

Po co w zestawie słuchawkowym wysokość do 40000 Hz, skoro i tak nie usłyszymy różnicy? Aby to wytłumaczyć, posłużę się wymyślonym naprędce przykładem. Wyobraźcie sobie, że stoicie w basenie. Zajmujecie środkowy z torów, oddzielony od prawego i lewego za pomocą powiązanych boj. Wasz tor to od 20 Hz do 20000 Hz, czyli zakres wysokości (nie mylić z głośnością) rozróżniany przez człowieka. Teraz wyobraźcie sobie, że naprzeciwko was powstaje fala, która płynie w waszym kierunku.

Fala rozlewa się na lewy, prawy oraz środkowy tor. To właśnie dźwięk. Dobiega poniżej 20 Hz (lewy tor), między 20 Hz oraz 20000 Hz (środek), a także powyżej 20000 Hz (prawy tor). Co nam z tego, skoro nie mamy dostępu do lewej oraz prawej części basenu? Teoretycznie nic. Wyobraźcie sobie jednak, że nagle ograniczymy powierzchnię basenu jedynie do środkowego toru. Ta sama fala nie jest w stanie równomiernie rozejść się na boki. Zamiast tego odbija się od ścian basenu po lewej i prawej stronie, ulegając deformacji. Wiecie już, o co mi chodzi?

Dzięki pasmom przenoszenia powyżej 20000 Hz dźwięk nie będzie „lepszy”, „czystszy” czy „głębszy”. Istnieje za to możliwość, że stanie się bardziej naturalny, ponieważ wcześniej przytoczona wysoka fala rozleje się swobodnie, nie natrafiając na technologiczne ograniczenia. To jednak dyskusyjny audiofilski mankament, na który 95 proc. ludzi nie zwróci najmniejszej uwagi. Z kolei pozostałe 5 proc. raczej nie sięgnie po sprzęt Roccata, bo nie jest docelową grupą odbiorców niemieckiej firmy. Po co więc twórcom słuchawek takie logo? Najogólniej rzecz ujmując, dla lansu.

Nie oznacza to jednak, że Roccat Khan Pro to headset niewarty uwagi. Wręcz przeciwnie.

Niemiecki zestaw słuchawkowy to drugie najwygodniejsze urządzenie tego typu, jakie miałem w ostatnich latach na głowie. Chociaż nie jest to ta sama lekkość oraz wygoda co w HyperX Revolver, Roccat bardzo mocno przybliżył się do mojego ideału. Wielkie osiągnięcie o tyle, że Khan Pro nie posiada pałąka opartego na konstrukcji szelek. Zamiast tego rozmiar półkola możemy regulować za pomocą wysuwanych elementów ze stali nierdzewnej.

Jako tradycjonalistę, bardzo mnie cieszy, że Roccat Khan Pro posiada nauszniki wyłożone skórą. Nie jestem zwolennikiem coraz popularniejszej sportowej siatki, z którą eksperymentują producenci headsetów. O wiele bardziej wolę lekko pomarszczoną skórę, wyłożoną pianką memory. Pozytywnie zaskoczyłem się także rozmiarem nauszników. Chociaż te nie są gigantyczne, zdołałem schować w nich swoje wielkie uszy. Z tej perspektywy Roccat Khan Pro świetnie równoważy pasywną redukcję otoczenia z akceptowalnymi rozmiarami.

Kolejnym elementem, dzięki któremu headset jest tak wygodny, są specjalne zawiasy umiejscowione na łączeniu pałąka i nauszników. Dzięki nim słuchawki mają dodatkowe 95 stopni nachylenia, aby dostosować się do kształtu czaszki indywidualnego użytkownika. Musze także wspomnieć o wadze zestawu słuchawkowego. Masa Khana Pro wynosi 230 gramów. Z taką wartością headset plasuje się wśród najlżejszych produktów tego typu (i tego rozmiaru) dostępnych na rynku.

Słuchawki wyglądają prosto i elegancko, dzięki czemu sprostają estetycznym oczekiwaniom starszych graczy.

Zero podświetlenia LED. Zero wibracji. Zero migoczących lampek. Chociaż Roccat Khan Pro występuje w wielu wersjach kolorystycznych, testowany przeze mnie szary egzemplarz nie wyróżnia się niczym bożonarodzeniowa choinka. Bez wstydu można go wziąć ze sobą w podróż, a następnie podłączyć do smartfonu, tabletu, laptopa czy Nintendo Switcha. Headset jest ponadto kompatybilny ze stacjonarnymi konsolami PS4 oraz Xbox One. Wszędzie możemy skorzystać z mikrofonu, uczestnicząc w czacie głosowym ze znajomymi graczami.

Będąc przy mikrofonie, jego jakość jest FENOMENALNA. Dziwię się, że Roccat tak lakonicznie podkreśla ten aspekt zestawu. Jeżeli spędzacie godziny na TeamSpeaku, Discordzie, Imprezach PS4 oraz Pokojach Xboksa, wasi towarzysze broni na pewno docenią jakość rejestrowanego przez mikrofon dźwięku. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko możliwości pełnego wypięcia mikrofonu. Ciekawa jest za to funkcja wyciszenia. Zamiast wciskać na ślepo dedykowany przycisk mute, wystarczy odchylić podajnik mikrofonu do pionowej pozycji. Szkoda tylko, że pokrętło regulacji głośności sprawia wrażenie taniego i niskiej jakości. Przy sprzęcie za około 400 złotych to już nie przystoi.

Co do samego dźwięku – jest bardzo dobrze, ale brak wirtualnej przestrzeni może doskwierać.

Roccat Khan Pro to słuchawki stereofoniczne. Oznacza to, że grając w Battlefielda 1, bez cienia wątpliwości usłyszycie, czy przeciwnik nadciąga z lewej lub prawej strony. Podział L/R jest niezwykle wyraźny, a pasma tonów mocno oddzielone. Zbite szkło szyby z jednej strony, wybuch z drugiej – nie ma szans, aby zlało się to w dźwiękową katatonię. Gdybym nie spędził lat z prawdziwym oraz wirtualnym dźwiękiem przestrzennym, byłbym bardzo zadowolony z osiągniętych rezultatów.

Szkoda jednak, że Roccat nie pokusił się o zastosowanie Dolby Digital albo DTS Surround Sound, przy zachowaniu ceny około 400 złotych. Wtedy to naprawdę byłoby coś. Miłośnicy gier wideo nie tylko słyszeliby kroki z lewa i prawa, ale mogliby również strzelać w zasadzie na ślepo przez plecy, słysząc wroga na wysokości potylicy. Oczywiście wirtualny dźwięk przestrzenny jest tylko imitacją tego prawdziwego, ale nie znam nikogo, kto miałby na głowie Turtle Beach Elite i stwierdził, że cyfrowa przestrzeń nie robi wrażenia oraz nie daje przewagi na serwerach.

Do wyraźnego lewo/prawo dochodzi wtedy pozycjonowanie przód/tył, co w pierwszoosobowych strzelaninach ma fundamentalne znaczenie. Dobrze zrealizowany wirtualny dźwięk przestrzenny był tym wyróżnikiem, który uatrakcyjniał droższe headsety znanych firm względem tańszych rozwiązań o bardziej uniwersalnym zastosowaniu. W przypadku Khana Roccat nie ma w dłoni tego oręża. Zamiast niego postawiło na Hi-Res Audio, które z perspektywy gracza ma znacznie, znacznie mniejsze znaczenie. O ile jakiekolwiek.

Oczywiście osoby szukające słuchawek wyłącznie do odtwarzania muzyki powinny trzymać się od Khana możliwie daleko. Przeznaczenie takich headsetów jest jasne i proste – najpierw gry wideo, potem filmy i seriale. Muzyka znajduje się na szarym końcu. Powtarzam to za każdym razem, ale i tak zawsze znajdzie się ktoś, to napisze, że FLAC na AKG brzmi mu lepiej.

Roccat Khan Pro to bardzo dobry zestaw słuchawkowy. Tyle, że nie dzięki elementom, które są reklamowane.

Certyfikacja Hi-Res Audio to (niemal) pusty slogan reklamowy, który dla gracza katującego Battlefield 1, Call of Duty: WWII czy CS:GO ma trzeciorzędne znaczenie. Taka osoba doceni za to zdumiewająco dobry mikrofon, lekkość i wygodę słuchawek, wyraźne oddzielenie pasm oraz wszechstronne zastosowanie headsetu. Roccat Khan Pro jest produktem solidnym, aczkolwiek mam wrażenie, że nieco przepłaconym.

Największe zalety:

  • Kapitalny, niesamowity, bezkonkurencyjny w swojej lidze mikrofon
  • Wysokie tony
  • Bardzo lekkie, bardzo wygodne słuchawki
  • Uniwersalny wygląd, który nie rzuca się w oczy
  • Uniwersalne zastosowanie – PC, smartfon, tablet, PS4, XONE, Switch i tak dalej
  • Pełna izolacja wielkich uszu

Największe wady:

  • Zbyt wysoka cena (około 400 zł)
  • Przy tej sumie Roccat mógł myśleć o zewnętrznej karcie 5.1 lub 7.1
  • Hi-Res Audio to z punktu widzenia typowego gracza jedynie slogan marketingowy
  • Pokrętło regulacji poziomu głośności

Na średniej półce cenowej jest naprawdę tłoczno. Śmiem sądzić, że przez brak zewnętrznej karty dźwiękowej 5.1 lub 7.1 Roccat nie zyska wyraźnej przewagi nad rynkowymi rywalami. Fani tej marki, których przecież nie brakuje, na pewno będą zadowoleni. Reszcie polecam przeczekać okres premierowego szaleństwa, aż cena nowego modelu trochę opadnie.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement