Chińczycy wyprzedzili GoPro. To nie Fusion zrewolucjonizuje nagrania ekstremalne

Artykuł/Foto 28.08.2017
Chińczycy wyprzedzili GoPro. To nie Fusion zrewolucjonizuje nagrania ekstremalne

Nowa kamera Insta360 potrafi to, czym ma się wyróżniać nadchodząca GoPro Fusion. To póki co najlepszy pomysł na wideo 360.

Wideo w 360 stopniach jest dużą technologiczną ciekawostką, ale ma problem podobny do materiałów tworzonych na platformy VR. Pierwszy zachwyt trwa krótką chwilę, po której okazuje się, że albo brakuje treści, albo oglądanie ich wymaga za dużo zaangażowania od widza.

Mimo że sam posiadam kamerę 360, to korzystam z niej naprawdę sporadycznie. Przydała mi się głównie przy… remoncie. Jedno zdjęcie daje pogląd na rozmieszczenie wszystkich gniazdek, słupków, załamań ścian i chociażby okien, co wielokrotnie przydało mi się podczas zakupów w sklepie budowlanym albo przy wizycie u projektantki.

GoPro ma pomysł na odczarowanie wideo w 360 stopniach, ale Chińczycy wyprzedzili amerykańskiego producenta kamer.

gopro fusion - kamera 360

Nadchodząca GoPro Fusion będzie kamerą 360, którą bez żadnej przesady można określić mianem rewolucyjnej. Siłą tego urządzenia będzie to, że pozwoli ona wycinać płaskie filmy z nagrań sferycznych.

Szkopuł polega na tym, że nasz płaski film możemy stworzyć z dowolnych fragmentów nagrania 360. Możemy obracać się w poszukiwaniu kadru, dzięki czemu płaski film może być napakowany akcją, ponieważ możemy kierować obiektyw tam, gdzie aktualnie znajduje się najciekawszy widok. Taki tryb tworzenia filmu nosi nazwę „FreeCapture”.

To tak, jakbyśmy kadrowali dopiero po zrobieniu filmu. Kojarzy mi się to z podróżą w czasie, kiedy już wiemy, co za chwilę się wydarzy i możemy skierować kamerę właśnie na to ujęcie. Taki tryb nagrywania wprowadzi zasadę „najpierw nagrywaj, kadruj później”.

Ten pomysł ma szansę zrewolucjonizować nie tyle nagrania sferyczne, co nagrania klasyczne. Zwłaszcza te ekstremalne.

GoPro doskonale rozumie segment sportów ekstremalnych, a kamera Fusion może być czymś, co znacznie podniesie atrakcyjność ekstremalnych filmów. Miała to być tajna broń amerykańskiej firmy, ale okazuje się, że Chińczycy byli szybsi.

Kamerę działającą na identycznej zasadzie pokazała właśnie firma Insta360, mająca siedzibę w Shenzhen. Ich nowy produkt Insta360 One został wyceniony na 299 dol. Kamerę podłączamy do smartfona (na razie jest dostępne tylko złącze Lightning, USB w drodze), dzięki czemu ekran telefonu staje się ekranem kamery. Jest też możliwość korzystania z urządzenia niezależnie od smartfona. Urządzenie można zamocować na statywie, na kasku, czy np. pod dronem.

Kamerka nagrywa w rozdzielczości 4K/30p (Gopro Fusion będzie nagrywać w 5,2K/30p). Płaski film „wyciągnięty” ze sferycznego nagrania może mieć jakość 1080p. Zdjęcia oferują rozdzielczość 24 MP, a do tego dostaniemy też możliwość wycinania pojedynczej klatki z nagrań, która będzie mogła mieć proporcje 16:9, 3:2 lub 1:1. Jej rozdzielczość będzie jednak dość mała, wynosząca ok. 1080p. Kamera jest wyposażona w wydajną cyfrową stabilizację obrazu.

Kamery sferyczne powinny mieć takie możliwości od samego początku.

Dopiero tryb „FreeCapture” nadaje realny sens kamerom 360. Paradoksalnie, sukcesem nie będą nagrania sferyczne, tylko płaskie, czyli takie, do których jesteśmy przyzwyczajeni i które działają dosłownie na każdej platformie i każdym urządzeniu.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement