Polscy e-sportowcy własnoręcznie wykroją kawałek rynkowego tortu. Eliga to rozgrywki, w których drużyny dzielą się zyskami i kosztami

Artykuł/Gry 01.08.2017
Polscy e-sportowcy własnoręcznie wykroją kawałek rynkowego tortu. Eliga to rozgrywki, w których drużyny dzielą się zyskami i kosztami

Szacuje się, że polski rynek e-sportu jest wart około 50 mln zł. Rozgrywki e-sportowe organizowane w Polsce generują rocznie ponad 10 mln zł zysku. To pieniądze, po które chce się schylić coraz więcej firm i organizacji.

Nic dziwnego, że sprawy biorą w swoje ręce również e-sportowcy. Najlepsze polskie drużyny w CS:GO współtworzą Eligę, czyli kolektywnie finansowaną ligę rozgrywek e-sportowych.

O perspektywy rozwoju rynku e-sportu w Polsce zapytałem Juliusza Kornaszewskiego z agencji Mindspot, który zawodowo zajmuje się promocją zmagań e-sportowców:

Rynek esportu nie tylko globalnie, ale także w Polsce, wszedł w zupełnie nową fazę rozwoju. Rośnie w tempie kilkudziesięciu procent rocznie, co w branży rozrywkowej, do której zaliczam esport, jest ewenementem. Edukacja rynku, odbywająca się na wielu płaszczyznach – przez media, drużyny, firmy zajmujące się esportem, a także domy mediowe, przynosi owoce. Do bardzo atrakcyjnej grupy odbiorców, jakimi są fani esportu, chcą dotrzeć zupełnie nowi reklamodawcy, tacy jak Play, T-Mobile, RedBull, New Balance, Sprite czy inne firmy niezwiązane bezpośrednio z tematyka gier.

Czym Eliga będzie się różnić od innych e-sportowych lig rozgrywanych na terenie Polski, jak na przykład Intel Exreme Masters? Przede wszystkim strukturą oraz dystrybucją dochodów i kosztów. Filarowe założenia organizacji to kolektywne, równe dzielenie zysków oraz zobowiązań, jakie generują e-sportowe rozgrywki. Łączne przychody z Eligi mają być równomiernie dystrybuowane pośród założycielskich drużyn, które obowiązkowo dokładają się do wspólnego budżetu.

Takie oddolne finansowanie e-sportowej ligi różni się od większości dominujących modeli na rynku.

Zazwyczaj firma-organizator finansuje rozgrywki, będąc jednocześnie ich największym beneficjentem. Tak jest w przypadku Intela i ich IEM czy Turtle Entertainment, do którego należy ESL. Eliga kontrastuje z tym modelem, wprowadzając częściowo oddolny sposób finansowania. Za działanie e-sportowych igrzysk odpowiadają uczestniczące w zmaganiach drużyny, wykorzystując swoje finansowe oraz sponsorskie zaplecza, zdobyte przez lata obecności na najważniejszych polskich, europejskich i światowych turniejach.

Aby zespół wziął udział w Elidze, musi posiadać osobowość prawną. Do tego przynajmniej trzech zawodników powinno posiadać polskie obywatelstwo. Założycielskimi drużynami Eligi są PRIDE Gaming oraz Team Kinguin. Razem z Virtus.pro trzy drużyny współtworzą absolutny top polskich zawodników w sieciowej strzelaninie Counter-Strike: Global Offensive. Kolejnymi ekipami biorącymi udział w pierwszym, zerowym sezonie zmagań, będą Izako Boars, AGO Gaming, PACT oraz Pompa Team. Jedno na osiem miejsc zostało zarezerwowane do zdobycia w otwartym konkursie. Weźmie w nim udział między innymi drużyna Check-Point Team wspierana przez Spider’s Web.

Nie tylko dzielenie łupów. Eliga ma wspierać polskich e-sportowców oraz propagować e-sport.

Osoby stojące za Eligą – prezes Jakub Paluch, jego zastępca Piotr „neqs” Lipski oraz właściciele Team Kinguin i PRIDE Gaming – podkreślają, że dobro polskiego e-sportu leży im na sercach. Dlatego Eliga posiada wpisane w statut działania misyjne, takie jak szerzenie e-sportu w Polsce oraz propagowanie uczciwej, zdrowej rywalizacji w sieciowych grach wideo. Organizacja chce przy tym korzystać z know-how zdobytego przez założycielskie drużyny, które będą pomagać innym członkom ligi w zdobyciu pomocy prawnej czy rozmowach ze sponsorami.

Konferencja prasowa Eliga

Opublikowany przez ELIGA na 5 lipca 2017

Pomimo zorganizowanej niedawno konferencji prasowej, Eliga wciąż rodzi wiele pytań. Jej organizatorzy w dalszym ciągu nie podzielili się szczegółowym modelem biznesowym, w oparciu o który ma działać przedsięwzięcie. Do tego dochodzą problemy związane z wewnętrznym konfliktem interesów. Pomoc jednej drużyny w zdobyciu sponsorów dla drugiej to odważna idea. Niemal altruistyczna, ale rodząca wiele praktycznych wątpliwości. Podziela je Juliusz Kornaszewski, który powiedział dla Spider’s Web:

Osobiście jestem zdania, że inicjatywy, choćby konkurencyjne, które zwiększają rozmiary rynku esportowego w Polsce, są wartościowe. Jednocześnie podobnie jak wielu obserwatorów rynku mam szereg obaw o losy Eligi, bo póki co wiele tu niewiadomych, jak choćby kwestie organizacyjne, finansowe, wyzwania w postaci zaangażowania w złożone przedsięwzięcie klubów o bardzo krótkiej historii i małym doświadczeniu biznesowym. Będę jednak oczywiście kibicował.

 

Dlaczego mam obawy? (…) Drużyny nie zachowują odpowiedniego balansu pomiędzy zaangażowaniem w swój poziom esportowy, a towarzyszący temu wzrost rozpoznawalności budowania marki. Mamy zespoły osiągające sukcesy, o których słyszy garstka zainteresowanych. To prowadzi do błędnego koła, gdzie sponsorzy oczekują dużych zasięgów i rozpoznawalności, a kluby im tego nie są w stanie dostarczyć, bo koncentrują się wyłącznie na grze. Póki co sponsorzy przymykają oko, ale za chwilę powiedzą – sprawdzam.

Pewnie dlatego pierwszy sezon Eligi jest sezonem zerowym. Na jego postawie założycielskie drużyny zweryfikują, jak mechanizmy oddolnego finansowania działają w praktyce. Ważna jest również ocena zainteresowania przedsięwzięciem. Za Eligą stoi śmietanka polskich graczy w CS:GO, ale trzeba mieć na uwadze, że rynek jest coraz bardziej zagęszczony. Kolejne ligi wyrastają niczym grzyby po deszczu. Aby zyskać przewagę nad konkurencyjnymi inicjatywami, organizatorzy rozgrywek muszą zyskać uwagę nowych grup odbiorców. Takich, którzy na co dzień nie oglądają e-sportowych zmagań. E-sport jest skazany na wielkość, ale proces popularyzacji można znacznie przyspieszyć, wychodząc poza strefę komfortu otoczoną fanatykami CS:GO.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement