Polacy pobili rekord i zablokowali blisko połowę reklam w sieci

Artykuł/Media 11.08.2017
Polacy pobili rekord i zablokowali blisko połowę reklam w sieci

Polscy internauci blokują prawie połowę reklam w Internecie. Wyprzedziliśmy pod tym względem 59 krajów.

Koń jaki jest, każdy widzi – definicja zaczerpnięta z XVIII-wiecznej encyklopedii Benedykta Chmielowskiego śmiało sprawdzi się w przypadku reklamy internetowej. W Polsce ma ona wyjątkowo wielu przeciwników, o czym świadczyć mogą wyniki przedstawione w raporcie OnAudience z grupy Cloud Technologies.

Tegoroczny raport to aktualizacja danych sprzed roku. Wynika z niego, że za pomocą wtyczek blokujących, uniemożliwiamy wyświetlenie się 46 proc. reklam w Internecie. Polacy zajęli pierwsze miejsce i, co interesujące, pobili zeszłoroczny rekord – 42 proc.

Na drugim miejscu za naszym krajem znalazła się Grecja (44 proc.), a na trzecim Norwegia (42 proc.). W ubiegłym roku tuż za nami znaleźli się Brytyjczycy. Interesujące jest to, że procent blokowanych reklam na Wyspach praktycznie się nie zmienił w stosunku do roku ubiegłego i wynosi 39 proc.

Jaki wpływ ma blokowanie na rynek reklamy?

Analitycy oszacowali wartość globalnego rynku reklamy displayowej i zestawili go z danymi na temat adblocków. W 2017 r. wartość takiej reklamy miała wynosić 100 miliardów dol. Straty z powodu stosowania adblocków wynoszą 42 miliardy, czyli jak łatwo wyliczyć – 42 proc.. Oczywiście słowo straty należy ująć w cudzysłowie.

blokowanie reklam w 2017 r.

Dla porównania w 2016 r. wyceniono wartość rynku na 84 mld dol. a straty na 28 mld dol, co daje 33 proc.

blokowanie reklam w 2016 r.

Z raportu OnAudience wynika, że w 2017 r. polski rynek reklamy displayowej warty był 485 mln dol. Zablokowano zaś reklamy o wartości 409 mln dol.

Czy mamy z czego się cieszyć?

Pierwsze miejsce w rankingach najczęściej może być powodem do dumy, czy tak jest w tym przypadku? Niekoniecznie. Nie można jednak opisanego w raporcie stanu rzeczy sprowadzić do złośliwości internautów czy wyłącznie ich złej woli. Stosowanie adblocków stało się bowiem w polskim internecie często odruchem samoobrony.

Użytkownicy stosują wtyczki blokujące, bo w wielu polskich serwisach i portalach są dosłownie zalewani różnymi formatami reklamowymi, z bardzo inwazyjnymi włącznie. Wydawcy próbują radzić sobie z tym oszukując adblocki, czy pokazując różnego rodzaju komunikaty.

Przykładem tego typu perswazji jest ostatnia akcja Wirtualnej Polski. Portal poucza użytkowników, że „reklama daje wolność mediom” czy ostrzega wręcz, że „nie ma wolności mediów bez oglądalności reklam”.

Jedni edukują lub uprzejmie proszą o wyłączenie adblocka, tłumacząc, że reklama to być albo nie być dla serwisu. Inni starają się – z lepszym lub gorszym skutkiem – blokować dostęp do treści. Ta wojna jest jednak nierówna. Czego przykładem była walka Facebooka z twórcami AdBlocka Plus.

Zapasy między serwisami, które chcą wyświetlić reklamę i użytkownikami, którzy nie chcą jej widzieć, trwają i mają kolejne rundy. Wraz ze wzrostem ruchu mobilnego polem walki stały się przeglądarki w smartfonach. Tu, póki co, wydawcy mogą odnosić większe sukcesy, bo oprogramowanie blokujące nie jest tak powszechne, jak adblocki w przeglądarkach desktopowych.

Wojna o blokowanie reklam jest w istocie smutna.

Obie strony mają swoje racje. Wydawcy chcą się utrzymać. Internauci, przeczytać tekst bez przeszkadzajek. Niestety obie strony skłonne są do nadużyć. Wydawcy, zaminowując serwisy reklamami, często trudnymi do zamknięcia  i nakładającymi się na siebie (zwłaszcza we wspomnianych przeglądarkach mobilnych). A internauci, blokując wszystko, jak leci i nie dając szansy wydawcom oraz nie chcąc zrozumieć, że reklama jest ceną za darmowe treści.

Przeczytaj również: Dziwne reklamy prowadzące do jeszcze dziwniejszych stron. Tak się robi duże pieniądze

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement