Z lodowca Larsen C oderwał się właśnie kawałek lodu o powierzchni Trynidadu i Tobago

News/Nauka 12.07.2017
Z lodowca Larsen C oderwał się właśnie kawałek lodu o powierzchni Trynidadu i Tobago

Dzisiejsza data zostanie odnotowana jako wielkie wydarzenie w glacjologii. Z Lodowca Szelfowego Larsen C oderwał się bowiem lodowiec, którego powierzchnia jest większa, niż powierzchnia Wielkiego Księstwa Luksemburga.

Ważąca bilion ton góra lodowa oderwała się dziś rano od lodowca Larsen C, który stanowi część Lodowca Szelfowego Larsena. Dryfujący kolos przyczynił się do zmniejszenia rozmiarów Larsena C o ok. 12 proc.

Nowy kolos w rozmiarze Trynidadu i Tobago.

Oderwanie się lodowca zostało potwierdzone na podstawie analizy danych satelitarnych. Powierzchnia nowej góry lodowej „na wolności” wynosi 5800 km2. Liczba ta wydaje się ogromna, jednak do pobicia rekordu sporo jej zabrakło. Największą jak dotąd górą lodową była B-15, która powstała w 2000 r. na skutek oderwania się od Lodowca Szelfowego Rossa. Jej powierzchnia wynosiła ok. 11 000 km²

– To naprawdę duże wydarzenie, jeśli chodzi o rozmiar góry lodowej, która aktualnie dryfuje po morzu Weddela – mówi Anna Hogg, ekspert od satelitarnych obserwacji lodowców, z Uniwersytetu Leeds.

Ogromne pęknięcie, które dało początek nowej górze lodowej obserwowano od kilku lat. W maju br. jego długość zwiększyła się o kolejne 17 km. W czerwcu tempo powiększania się szczeliny wzrosło do 10 m dziennie. Nowa góra lodowa, która powstała na jego skutek zostanie prawdopodobnie nazwana górą lodową A68.

Glacjologowie uspokajają: nic nam nie grozi..

Oderwanie się kawałka lodu o takich rozmiarów wygląda oczywiście dramatycznie, eksperci jednak uspokajają, że nowa góra lodowa nie przyczyni się do wzrostu poziomu wody w oceanach. Przynajmniej nie bezpośrednio.

Zanik unoszącego się na wodzie lodowca nie wprowadza bowiem do morza „nowej wody”. Jednak dalsze kurczenie się Larsena C sprawi, że lądowe lodowce dopływowe przyspieszą swój spływ do oceanu, a to już jak najbardziej doprowadzi do wzrostu poziomu morza. Zjawisko to zresztą potwierdzono podczas obserwacji rozpadu lodowców szelfowych Larsen A i B.

– Na Antarktyce znajduje się tyle lodu, że gdyby rozpuścił się on w całości lub po prostu spłynął, poziom wody w oceanach wzrósłby o 60 metrów – mówi Martin Siegert, profesor z Imperial College London i wicedyrektor Instytutu Granthama.

Siegert uspokaja jednak, że ten najczarniejszy scenariusz jak na razie nam nie grozi. Rozpad lodowców to naturalny proces, który zachodzi, gdy lodowce rozszerzają się w głąb oceanu. Z oceną Siegerta zgadza się również Andrew Shepherd, profesor z Uniwersytetu w Leeds:

– Wszyscy kochają porządne góry lodowe, a ta z pewnością się wyróżnia. Dość długo czekaliśmy też na jej powstanie, jednak jestem pewien, że Antarktyka nie uroni ani jednej łzy po tej stracie. Kontynent ten co roku traci ogromne ilości lodu w ten sposób. Business as usual!

Czy globalne ocieplenie miało wpływ na Larsen C?


Jeśli chodzi o wpływ globalnego ocieplenia, to glacjolodzy uprzedzają przed wyciąganiem pochopnych wniosków. O ile wpływ globalnego ocieplenia na rozpad lodowców Larsen A i Larsen B jest akceptowalną teorią, o tyle na dzień dzisiejszy nie ma żadnych dowodów na to, że GO ma wpływ na formowanie się nowych, dryfujących gór lodowych.

Przynajmniej nie bezpośrednio. Twila Moon, glacjolog z US National Ice and Snow Data Center zgadza się jedynie, że pośredni wpływ globalnego ocieplenia zwiększa prawdopodobieństwo występowania takich sytuacji.

– Bez wątpienia zmiany, które obserwujemy na lodowcach szelfowych, takie jak zmniejszanie się ich grubości na skutek wyższej temperatury morza, sprawią, że wydarzenia takie jak to odbywać się będą o wiele łatwiej – mówi Moon.

Z tym poglądem nie zgadza się Adrian Luckman, profesor glacjologii z Uniwersytetu Swansea. Zauważa on, że według najnowszych danych z The Scripps Research Institute, grubość lodowca Larsen C aktualnie rośnie.

Wszyscy naukowcy zgodni są jednak, co do przyszłości nowo powstałej góry lodowej. Określają ją jako „wielką niewiadomą”. W zależności od prądów morskich, A68 może wylądować w jakimś cieplejszym miejscu i rozpuścić się w kilka miesięcy albo przetrwać kilka dekad.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement