Sondy kosmiczne zarejestrowały niesamowite dźwięki

Artykuł/Nauka 18.07.2017
Sondy kosmiczne zarejestrowały niesamowite dźwięki

W kosmosie panuje cisza. Fale dźwiękowe nie rozchodzą się próżni, ale przy użyciu odpowiednich instrumentów możemy posłuchać interesującej muzyki.

Każdy miłośnik fizyki i fan science fiction denerwuje się, gdy słyszy odgłosy kosmicznych pojedynków w Gwiezdnych wojnach. Oczywiście przymyka na to oko, bo miłość do kultowej serii jest większa niż zamiłowanie do faktów. Zwłaszcza, gdy ta pierwsza oferuje świetne doznania estetyczne.

Dobrze, ustaliliśmy co nieco, a teraz posłuchajcie tego.

Ta kakofonia dźwięków przypomina nieco muzykę do niektórych polskich filmów z lat 80. Skojarzenia z panem Kleksem będą, wydaje mi się, na miejscu. Powyższe odgłosy nie są jednak ścieżką dźwiękową do produkcji filmowej. Wystarczy pole magnetyczne, naładowane energią cząsteczki i fale, które słychać przy użyciu odpowiednich detektorów. Oczywiście słowo słychać należy opatrzyć cudzysłowem.

Sondy Van Allena rejestrują dziwną symfonię.

Od 2012 roku operują na orbicie dwa próbniki Van Allena. Ich zadaniem jest obserwacja pasa radiacyjnego, ochrzczonego nazwiskiem tego samego uczonego. James Van Allen pod koniec lat 50. dokonał jego odkrycia.

W ogromnym uproszczeniu pas Van Allena to obszar, w którym wysokoenergetyczne cząstki wpadły w pułapkę ziemskiego pola magnetycznego. Gdy próbujemy oddać graficznie te obszary czynią one z naszej planety Plastusia z wielkimi uszami. Spójrzcie.

Wróćmy do tajemniczych dźwięków. Zostały one odkryte przy okazji pracy sond Van Allena. Dźwięki są różnorodne w zależności od właściwości plazmy przez który przechodzą fale. Przykładowo tak brzmią fale nazywane chóralnymi. Można ich posłuchać już poza plazmosferą, gdzie plazma jest rzadsza i względnie ciepła.

Jeżeli z kolei chcecie posłuchać dźwięków podobnych do oddechu Lorda Vadera, NASA ma dla was odłgosy fal poruszających się wewnątrz plazmosfery. Nazwano je mało romantycznie. W wolnym tłumaczeniu jest to syczenie plazmosfery.

Studiem nagraniowym była orbita, a mikrofonem instrument o akronimie EMFISIS, czyli Electric and Magnetic Field Instrument Suite and Integrated Science. Ten ostatni dokonuje pomiarów fal elektromagnetycznych. Operuje on w zakresie od 10 Hz do 400 kHz

Dlaczego słyszymy na powyższych nagraniach to, co powinno nie być słyszalne? Naukowcy zmienili po prostu częstotliwość zarejestrowanych odgłosów na zakres słyszalny dla naszego ucha.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement