Naukowcy chcą wydłużyć zaćmienie słoneczne. I w pewnym sensie to zrobią

Artykuł/Nauka 03.06.2017
Naukowcy chcą wydłużyć zaćmienie słoneczne. I w pewnym sensie to zrobią

Niektóre projekty naukowe nie muszą być strasznie skomplikowane, żeby nas zaciekawić. Dzięki Citizen CATE na przykład powstanie najdłuższy film o… zaćmieniu słonecznym.

Nazwa to oczywiście nawiązanie do filmu Obywatel Kane z 1941 r. Jej zmodyfikowana wersja to skrót od: Continental-America Telescope Eclipse. Eksperyment ten również zaowocuje filmem, tylko trochę mniej widowiskowym, niż ten wyreżyserowany przez Wellesa.

„Zaćmienie słoneczne” – film, który chciałbym obejrzeć.

zaćmienie słoneczne film
Plakat też jest całkiem niezły! Fot: http://eclipse2017.nso.edu

Momenty, w których księżyc przesłania tarczę słoneczną, nie trwają zbyt długo. Najwyżej kilka minut. Niektórzy podczas nich czują się nieswojo. Matt Penn, astronom z amerykańskiego National Solar Observatory nie może doczekać się kolejnego zaćmienia. Co więcej, wymyślił prostą sztuczkę, żeby wydłużyć je do ok. 1,5 godziny.

Penn, razem z innymi naukowcami planują sfilmować zaćmienie słoneczne z 60 miejsc w Stanach Zjednoczonych. Nie jednocześnie oczywiście. Cały trik polega na tym, żeby w miarę możliwości jak najbardziej wydłużyć to kilkuminotowe zjawisko. Zapewne chcielibyście wiedzieć po co?

Przedłużone zaćmienie słońca pozwoli na dokładniejsze zbadanie jego korony.

Oprócz nakręcenia bardzo widowiskowego (dla koneserów) filmu, materiał ten posłuży do badań nad koroną słoneczną. To najbardziej zewnętrzna część atmosfery naszej życiodajnej gwiazdy, która w normalnych warunkach jest bardzo trudna do obserwacji, przez co nadal wiemy o niej stosunkowo niewiele.

W zewnętrznych częściach korony szaleją potężne wiatry słoneczne. Jest to też najgorętsza część Słońca, z temperaturami dochodzącymi do miliona Kelwinów, z której w przestrzeń kosmiczną wyrzucane są olbrzymie obłoki plazmy (wiatry solarne), które wchodząc w interakcję z polem magnetycznym naszej planety, skutkują widowiskowymi zorzami polarnymi.

– Korona to bardzo tajemnicze miejsce. Nadal nie wiemy w jaki sposób powstaje energia zasilająca wiatry solarne. Zrozumienie fundamentalnych procesów, które za to odpowiadają, pozwoli zrozumieć nam samo zjawisko koronalnych wyrzutów masy – mówi Penn.

Badania korony słonecznej mogą pomóc nam w ochronie przed burzami solarnymi.

Biorąc pod uwagę fakt, że naprawdę potężny, koronalny wyrzut masy mógłby usmażyć nam całkiem sporo gadżetów elektronicznych, lepsze poznanie korony słonecznej naprawdę leży w naszym interesie. Co prawda takie burze słoneczne występują niezwykle rzadko. Z ostatnią mieliśmy do czynienia w 1859 r.

Zjawisko to zostało nazwane wtedy efektem Carringtona i wywołało zorzę polarną aż na Kubie (normalnie zorze występują tylko bardzo blisko biegunów magnetycznych Ziemi). Z mniej przyjemnych skutków: zjawisko Carringtona okazało się zabójcze dla ówczesnych instalacji elektrycznych. Na wielu stacjach telegraficznych wybuchły z tego powodu pożary.

O wiele mniejsza burza „trafiła” w 1989 r. w Kanadę, gdzie przez 90 sekund sieci energetyczne odnotowały ogromny przepływ mocy pochodzącej prosto ze Słońca. Obyło się bez pożarów, jednak sieć energetyczna Hydro-Québec uległa przeciążeniu, co skończyło się brakiem prądu dla kilku milionów Kanadyjczyków.

Dlaczego zamiast z zaćmienia nie skorzystamy z prostych, ludzkich wynalazków?

W końcu pierwszy koronograf powstał w 1930 r., a więc mamy odpowiednią technologię. No… mniej więcej. Podczas obserwacji korony słonecznej przy użyciu koronografu nadal gubi się zbyt wiele detali. Tylko Księżyc – nasz naturalny satelita – blokuje słoneczną fotosferę w idealny sposób.

Samo zaćmienie słońca też będzie wyjątkowe.

Całą akcję w ramach Citizen CATE zaplanowano na 21 sierpnia. Naukowcy i wolontariusze w każdym miejscu obserwacji zaćmienia zostaną wyposażeni w ten sam model teleskopu i aparatu fotograficznego. Dostaną też specjalne oprogramowanie do zapisu i obróbki swojego nagrania, żeby potem połączyć 60 kilkuminutowych ujęć w jedną, epicką całość.

Samo zaćmienie też ułożyło się całkiem nieźle. Jego „trasa” przez 90 minut przebiegać będzie głównie przez tereny zamieszkane przez ludzi. Także cała akcja nie będzie wymagała od naukowców przedzierania się przez trudno dostępne tereny w dziczy.

Oczywiście przed 21 sierpnia wszyscy biorący udział w tym eksperymencie wykonają kilka prób generalnych, żeby zsynchronizować swoje działania w odpowiedni sposób.

Nie wiadomo jak na razie, czy nagranie najdłuższego zaćmienia słonecznego zostanie opublikowane w Sieci, jednak mocno bym się zdziwił, gdyby się tak nie stało. Dlatego nie wiem, jak wy, ale ja już nie mogę doczekać się jego premiery na YouTube.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement