Na złość Trumpowi uratują planetę. Amerykańskie miasta masowo dołączają do eko-rebelii

News/Nauka 03.06.2017
Na złość Trumpowi uratują planetę. Amerykańskie miasta masowo dołączają do eko-rebelii

Liczba podpisów złożonych pod deklaracją #Cities4Climate stale rośnie. Już ponad 170 burmistrzów amerykańskich miast postanowiło przestrzegać ustaleń paryskiego porozumienia klimatycznego, pomimo tego, że Trump chce się z niego wycofać.

Sami przyznacie, że to trochę absurdalna forma buntu. „Będziemy przestrzegać prawa, które postanowił złamać nasz prezydent”. Ale tak właśnie się stało. Po wczorajszym wystąpieniu Trumpa, na którym poinformował cały świat, że Ameryka wycofa się ze zobowiązań paryskiego traktatu klimatycznego, w sieci zawrzało. Decyzję prezydenta Stanów Zjednoczonych krytykowali naukowcy, celebryci, media i zwykli obywatele. Na krytyce się jednak nie skończyło.

Amerykańskie miasta zaczęły masowo dołączać do inicjatywy Climate Mayors.

climate mayors

Climate Mayors to „stowarzyszenie” miast amerykańskich, które rozpoczęło swoją działalność jeszcze za rządów poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Barracka Obamy. Inicjatywa ta została założona przez burmistrzów dwunastu miast, po to, aby wspólnie opracowywać nowe rozwiązania na rzecz walki z globalnym ociepleniem.

Dwanaście to niewielka liczba. Chociaż trzeba przyznać, że Climate Mayors powstało m.in. dzięki inicjatywie takich miast, jak Nowy Jork, Chicago, czy Los Angeles. Od wczoraj do tej inicjatywy dołączyło ponad 150 nowych miast. Liczba ta zresztą wciąż rośnie.

Deklaracja na stronie Climate Mayors brzmi następująco:

My, 177* burmistrzów amerykańskich miast, reprezentujących blisko 49 milionów* Amerykanów, przyjmiemy, uhonorujemy  i będziemy przestrzegać zobowiązań określonych w Porozumieniu Paryskim. Wzmożymy wysiłki na rzecz osiągnięcia celów klimatycznych w naszych miastach, tak aby osiągnąć cel 1,5 st. C i będziemy wspólnie pracować nad stworzeniem ekonomii XXI wieku, opartej o czystą energię.

* Liczby ta prawdopodobnie już uległy zmianie.

W Stanach powstało coś na kształt eko-rebelii. Cóż, jak widać Amerykanie nadal lubią się od czasu do czasu postawić centralnej władzy. Kiedyś polegało to na wyrzucaniu herbaty za burtę, teraz skończy się m.in. na instalacji paneli fotowoltalicznych i przepisach ograniczających emisję spalin. Trochę tak, jakby polscy górnicy wściekle wtargnęli do sejmu, żeby go wyremontować.

Zobaczcie zresztą tę wymianę pomiędzy sekretarzem prasowym Trumpa, Seanem Spicerem, a burmistrzem Pitsburga – miasta, do którego Trump odniósł się w swoim wczorajszym przemówieniu.

Inicjatywę Climate Mayors wspiera grupa C40.

Cities Climate Leadership Group, w skrócie C40 to, według oficjalnego polskiego tłumaczenia: Grupa Liderska Wielkich Miast w Zakresie Zmian Klimatu. Grupa ta zrzesza 90 miast z całego świata i zajmuje się tym samym, co Climate Mayors. Gdybyście nie wiedzieli, to do C40 należy również Warszawa.

Do wczoraj była to największa organizacja tego typu. Jednak dzięki Trumpowi, teraz tylko w samych Stanach Zjednoczonych zmianami klimatu i ich przeciwdziałaniu zainteresowało się ponad 200 miast.

Trump został skrytykowany również przez Schwarzeneggera:

Elon Musk i Robert Iger (CEO Disneya) w ramach protestu zrezygnowali z doradzania Trumpowi.

Michael Bloomberg obiecał uregulować rachunek klimatyczny Stanów Zjednoczonych. Miliarder przekaże ONZ 15 mln dol.

Nie jest to cała kwota. Stany Zjednoczone zobowiązały się do wpłaty 3 mld dol. No, ale mieć 15 mln dol. i nie mieć 15 mln dol., to razem 30 mln.

Wiele miast w ramach protestu przeciw polityce Trumpa podświetlono na zielono.

I to nie tylko w Stanach, tu na przykład Barcelona.

To wszystko jest dość zabawne.

Bo nie jest też tak, że Porozumienie Paryskie samo w sobie było idealnym rozwiązaniem problemów związanych z globalnym ociepleniem. Chiny, które również podpisały to zobowiązanie, wynegocjowały sobie, że do 2030 r. obiecują osiągnąć… szczyt emisji CO2. Oznacza to, że przez następne 13 lat mogą ją sobie zwiększać.

Państwa zresztą dość niechętnie podchodzą do walki ze zmianami klimatycznymi, ponieważ w obecnej sytuacji na tej walce cierpi przemysł, a co za tym idzie – gospodarka. Być może okaże się, że o wiele lepsze skutki da się osiągnąć dzięki bezpośredniej współpracy na poziomie miast.

Dzięki temu, że Trump ogłosił wycofanie się z wykonywania co najwyżej średniego planu walki ze zmianami klimatu, temat ten wzbudził masowe zainteresowanie na całym świecie.

Najśmieszniej byłoby, gdyby miastom zrzeszonym w ramach inicjatywy Climate Mayors udało się osiągnąć lepsze wyniki w walce z globalnym ociepleniem, niż te zakładane w paryskim porozumieniu klimatycznym.

Trump byłby wtedy ojcem tego sukcesu. Patologicznym, ale zawsze.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement