Aż 8,5 mln dol. kary. Tak Blizzard rozgromił firmę oszukującą w grach

Artykuł/Gry 05.04.2017
Aż 8,5 mln dol. kary. Tak Blizzard rozgromił firmę oszukującą w grach

Bossland to zlokalizowana w Niemczech firma, która specjalizuje się w tworzeniu i sprzedawaniu botów – zautomatyzowanych skryptów odwalających za graczy „brudną robotę” w sieciowych grach wideo. Blizzard postanowił ukrócić te praktyki i przywrócić porządek na swoich serwerach.

Jeszcze do wczoraj nie miałem pojęcia o istnieniu takiej firmy jak Bossland. Zapoznając się z ofertą niemieckich producentów botów, jestem pod niemałym wrażeniem ich kreatywności. Przykładowo, taki Honorbuddy sprawi, że moja postać w World of Warcraft zdobędzie 110 poziom doświadczenia, zbierze masę złota oraz wartościowych przedmiotów.

Demonbuddy to bot stworzony z myślą o Diablo 3. Pod nieobecność gracza ten będzie zdobywał poziomy doświadczenia, „farmił” złoto, kolekcjonował skarby, a nawet sprzedawał zbędne przedmioty. Z kolei Hearthbuddy będzie rozgrywał za nas karciane pojedynki w Hearthstone. Zarówno na głównej arenie, jak i w pobocznych trybach.

Oferta na bota Honorbuddy do World of Warcraft

Oferta firmy Bossland wykracza nawet poza popularne gry Blizzarda! Przykładowo, Rebornbuddy wynosi postać z Final Fantasy XIV na maksymalny poziom doświadczenia, jednocześnie czyniąc ją mistrzem wybranego rzemiosła. W zbiorze produktów niemieckiego przedsiębiorstwa znalazł się nawet Buddy Wing, dostosowany do MMORPG Star Wars: The Old Republic.

Każdy z powyższych botów możemy kupić za pomocą wiodących form płatności internetowych. Wybieramy przy tym okres czasu, przez jaki korzystamy z oszukujących mechanizmów. Tydzień, miesiąc, kwartał, rok – jak wolicie. Klient nasz pan.

Chociaż boty firmy Bossland nie są wymierzone bezpośrednio w innych graczy, za ich sprawą balans gry ulega dewastacji.

Samodzielne algorytmy sprawiają, że gracz korzystający z usług botów zbiera zasoby, surowce i inne cenne elementy, na które normalnie musiałby przeznaczyć mnóstwo czasu. Pod jego nieobecność automatyczny mechanizm magazynuje cenne przedmioty, jednocześnie zdobywając kolejne poziomy doświadczenia. To już punkt wyjścia, który zagraża innym bywalcom serwerów PvP.

Nie jest żadną tajemnicą, że większe szanse na powodzenie ma gracz z meszkiem pełnym monet, niżeli jego rywal ciułający grosz do grosza. Wystarczy odwiedzić kuźnię kowala w World of Warcraft, zawitać do płatnerza, odwiedzić magiczny kram, a potem kupić kilka przedmiotów we wbudowanym domu aukcyjnym, aby zyskać jak najbardziej realną, dotkliwą, odczuwalną przewagę nad innymi uczestnikami gry online.

Loot do sedno zabawy w Diablo

Boty firmy Bossland w oczywisty sposób zaburzają równowagę na serwerach. Sprawiają, że część graczy jest zdolna do wielkiej koncentracji środków, nie poświęcając na to odpowiedniej ilości czasu. Oddając brudną robotę w ręce algorytmów, samemu będąc wtedy w pracy, szkole czy na wydziale, osiągamy rezultaty nieporównywalnie lepsze od tego, co przewidzieli producenci gier.

Równowaga to jedno. Drugie to pogwałcenie umów. Boty wykraczają poza dozwoloną licencję Blizzarda, na którą zgadzamy się podczas instalacji.

Produkty firmy Bossland obchodzą system zabezpieczeń Blizzarda o nazwie Warden. Bezpośrednio ingerują w kod gry, co jest niedozwolonym użytkiem, wyraźnie zabronionym w umowie między posiadaczem licencji, a wydawcą programu komputerowego. Chociaż niemieckie przedsiębiorstwo na swoich stronach sądzi zupełnie inaczej, wyrok sądu w Stanach Zjednoczonych pokazuje, że prawo USA jest po stronie Blizzarda.

Na mocy decyzji sądu, firma Bossland jest zobowiązana do zapłaty Blizzardowi 8,5 mln. dol. rekompensaty. Za co? Między innymi za obniżenie jakości usługi, jakie świadczy Blizzard. Obecność botów na serwerach miała wpłynąć negatywnie na odbiór gier tego wydawcy przez pozostałych graczy. Co za tym idzie, ucierpiał na tym wizerunek firmy, a także baza klientów.

Do tego Bossland dostał całkowity zakaz sprzedaży swoich produktów klientom grającym na terenie Stanów Zjednoczonych. To bardzo bolesna, bardzo zdecydowana decyzja. Sąd odcina tym samym niemiecką firmę od gigantycznego rynku zbytu, jakim jest Północna Ameryka. Dla każdego międzynarodowego przedsiębiorstwa byłby to gigantyczny cios.

Gdyby tego było mało, Blizzard wciąż walczy z Bosslandem w brytyjskim oraz niemieckim sądzie. Wiele wskazuje, że to dopiero początek kar, jakie zostaną nałożone na producentów botów. Wydawca gier World of Warcraft, Overwatch, Diablo i Hearthstone udokumentował prawie 46 tys. przypadków wykorzystania oszukujących algorytmów pochodzących od niemieckiej firmy. To materiał dowodowy, z którym naprawdę ciężko będzie polemizować. Z drugiej strony, europejskie prawo podchodzi znacznie bardziej liberalnie do licencji wydawców, często stając po stronie szerszych przywilejów klientów końcowych. Z tym, że Bossland takim klientem nie jest. To zewnętrzna firma, która bogaci się na zakazanej ingerencji w kod gry.

No dobrze, to teraz niech coś zrobią z cwaniakami, którzy stosują ataki DDoS podczas rankingowych meczy Overwatcha.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement